piątek, 25 lutego 2011

milczę, lecz jestem

Żyję.
Tyle, że ostatnio mam jakiegoś doła. Kiedyś obiecałam sobie, że wiewiórka nie będzie "blogiem Jęczącej Marty", więc milczę.
Dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny i za komentarze :)
Odezwę się, jak mi przejdzie chandra.

sobota, 19 lutego 2011

Sweter Grafiti

Nareszcie zrobiłam zdjęcie swetra, który skończyłam w zeszłym tygodniu. Sweter był dla Młodego.
Zrobiony jest ze świetnej włóczki Ecologico Color firmy Schachenmayr, 100% wełny - miękka, nie gryząca, wprost idealna. Robiłam ściągacze na drutach  5,5 i na 6,0 resztę robótki, zużyłam prawie 600 gram.


Mimo że dominującym kolorem jest szarość w kilku tonach, to dzięki barwnym nitkom całość sprawia  wrażenie czegoś kolorowego. Sweter zrobiłam w niecały tydzień - tym razem obyło się bez prucia - i dłużej trwało suszenie go po praniu i złapanie na modelu za dnia ;)

Obecnie uczę się robić skarpetki. Jedną  już mam, nawet pasuje, jak zrobię drugą to się pochwalę ;)
Kiedyś już zrobiłam jedną skarpetkę, ale miała skazę w postaci rozciągniętego oczka, które w rezultacie wyglądało jak drabinka. Została spruta i zamieniona na ażurową chustkę.
Tym razem, mam nadzieję, skończy się jednak na skarpetkach ;)

piątek, 18 lutego 2011

Ambasador

Przedstawiam Wam mocno czekoladowe ciasto, delikatnie wilgotne, miękkie w środku, ale z chrupiącym wierzchem. Nie jest to, w żadnym wypadku, brownie. 
Ciasto pieczone było u mnie w domu odkąd pamiętam i mama zwała je szumnie Ambasadorem. Kiedyś spytałam dlaczego właśnie tak, odpowiedziała, że taki ciemnoczekoladowy gość z dużą ilością kakao musi pochodzić z zamorskich krajów i na pewno jest ambasadorem. 
Jaki by nie był rodowód tej nazwy ciasto jest wyjątkowo dobre i  - dzięki zaparzeniu mąki - zachowuje świeżość do tygodnia jeśli damy mu na to szansę ;)) 
Pyszne jest do kawy jak do herbaty, doskonałe ze szklanką zimnego mleka, a wprost idealne z kleksem kwaśnej śmietany.

Ambasador



składniki:

1,5 szkl cukru (dałam trzcinowy)
1 kostka margaryny
0,5 szkl. mleka
3 łyżki kakao
2 szkl mąki
3 jajka (osobno żółtka i białka)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 tabliczki gorzkiej czekolady (opcjonalnie)


wykonanie:

Rozgrzać piekarnik do 170 stopni Celsjusza.
Formę keksówkę (u mnie długości 30 cm) wysmarować masłem i wysypać mąką.
W sporym garnku rozpuścić i zagotować margarynę, cukier, mleko i kakao. Gotować na małym ogniu przez 5 minut mieszając dość często, by masa się nie przypaliła.
Po tym czasie zdjąć z ognia i przestudzić trochę.
Posiekać drobno czekoladę.
Rozdzielić żółtka od białek i z tych ostatnich ubić sztywną pianę.
Do lekko ostudzonej masy czekoladowej dodać mąkę z proszkiem do pieczenia, żółtka i posiekana czekoladę, i dokładnie wszystko wymieszać. Na koniec dodać partiami pianę.
Całość wlać do formy.
Piec w temperaturze 170 stopni Celsjusza około 1 godziny, do "suchego patyczka".

Smacznego :)


Przepis bierze udział w Czekoladowym Weekendzie organizowanym w tym roku przez Atinę:

czwartek, 17 lutego 2011

czwartek, 10 lutego 2011

koci taniec na wąsach


W oknie dużego pokoju wiszą szklane kryształki.
Kilka, każdy inny.
Kiedy zaświeci słońce, a świeci często, bo to południowe okno, kryształki łapą światło i rozbijają je na małe tęcze. Wystarczy wtedy ich dotknąć, a cały pokój wiruje tęczowymi błyskami.
Kiedy słońce świeci do pokoju, a na ścianach drgają kolory, Bibeńka staje na wąsach w kocim tańcu zachwytu nad faktem istnienia.

środa, 9 lutego 2011

Zimowa Ostoja - raport

Aby nie popaść w rutynę włóczkową, staram się znaleźć czas również na haftowanie.
Praca nad Ostoją posuwa się do przodu, oprócz kolorów i zarysów zaczyna się pojawiać faktura haftu.
Ten obraz jest złożony z krzyżyków i półkrzyżyków, z czego są one różnej grubości z racji używania różnej ilości nitek: od dwóch przez trzy i cztery aż do sześciu. Wszystko to powoduje, że poszczególne elementy zaczynają być widoczne, mimo że różnią się od siebie tylko drobnymi niuansami kolorystycznymi.
















 ~~~~~~~~~~~~
Na koniec mała uwaga dla zainteresowanych moim malowaniem.

Z racji tego, że  dość często wstawiam prace na Szkice i Akwarele, postanowiłam nie zawiadamiać o każdej z nich tutaj, by nie zmieniać bloga w centrum informacyjne ;)
W zamian dodałam w bocznym menu, pod banerem prowadzącym na Szkice i Akwarele, widok ostatniego zamieszczonego wpisu.
Zapraszam :)

wtorek, 8 lutego 2011

kamizelka "Czerwona Pomarańcza"

Wydłubałam sobie kamizelkę z kolorowej włóczki.

Bliźniacza siostra włóczki z której zrobiony był Oposowy Sweter, ma kolory czerwonej pomarańczy.
Jedliście takie? Krwiście czerwony miąższ poprzetykany mocnym pomarańczem, soczyste, ostre w smaku i tak słodkie, że aż drapią w gardle. Dzikie. Zwariowane.

Kamizelkę też chciałam mieć zwariowaną. I do tego paski miały być pionowe, nie poziome. W rezultacie robiłam ją od bocznych szwów do połowy pleców i przodu. Obrobiona jest plisami z wzoru francuskiego. Nieregularnie prawy dżersej przecinają rzędy lewych oczek.

Włóczka Stripe Colors ((65%wełna, 35% akryl) niecałe 300g, druty 4.5.
przód i tył
detal pleców i dolnej plisy

niedziela, 6 lutego 2011

Candy u Pimposhki

Pimposhka zorganizowała na swoim blogu Candy z okazji drugiej rocznicy bloga (wszystkiego najlepszego, Pimposhko!).
Do wylosowania jest cudna Pimposhkowa wełna, 100g/400m 100% BFL Superwash.


Czyż nie słodkości? Do tego wszystkiego Pimposhka oferuje się ufarbować owe cudo na kolor według zachcianki szczęśliwca, który wylosuje to cudo.

W imieniu Pimposhki, zapraszam :)

piątek, 4 lutego 2011

Sweter Kamieńczyk skończony

Skończyłam.
Sweter został wydłubany, zszyty i nareszcie leży tak, jak chciałam. Jestem z niego bardzo zadowolona, włóczka jest miękka i bardzo przyjemna w dotyku. Aż się wierzyć nie chce, że 100% wełny może w ogóle nie gryźć, mało tego, że jest takie "milusie" ;)

Włóczka Worsted Stonechat, 100% merino, druty 5,0 (ściągacze) i 5,5 pozostałe części. Zużyłam prawie 400 gram.