czwartek, 28 lutego 2013

wydziergane - kocyk Rudawy

Skończyłam Rudawego.
Zamiast szalo- kocyka mam tylko kocyk - niestety nie udało mi się dostac więcej włóczki, jakimś tajemniczym sposobem zniknęła z półek jak zaczęłam ją potrzebować. Jeśli kiedyś na nią znów trafię to kupię dwa motki i powiększę robótkę. Na razie żeby w szafie nie leżał UFOk zakończyłam brzeg i mam kocyk.
Zużycie - dwa motki Magic Angora firmy YarnArt (40% mohair/60% akryl), druty 4.5, wymiary 130x120cm.


Entrelac okazał się metodą bardzo przyjemną, chyba skuszę się na zrobienie w ten sposób hipisowskiego sweterka, muszę tylko przemyśleć sposób wyrobienia dekoltu, no i zdecydować czy sweter czy kardigan.

niedziela, 24 lutego 2013

kocio-wiewiórcze (prawie) pogaduszki

Jak na to nie patrzeć, zamknięte okno to spory kłopot w konwersacji. Haker mówił i mówił, a ona nic nie słyszała.



wtorek, 19 lutego 2013

raport krzyżykowy

Zimowa Ostoja dłubie się dalej. Przez zimę wydłubało się tyle, że można pokazać postęp.

Pod koniec listopada było tyle:



A teraz jest tyle:


Mogę śmiało powiedzieć, że mam już 2/3 obrazka, więc mam już "z górki" ;)

poniedziałek, 18 lutego 2013

nowe szaty Rudawego szalo-kocyka

Rudawy jednak został spruty - znaczy ta część, którą udłubałam i która przestała mi się całkiem podobać - i otrzymał nową formę.
Prawda jest taka, że kupowałam tą włóczkę z postanowieniem zrobienia szala metodą entrelac. Jak już przyszło do robienia to nagle zrezygnowałam z niej, bo nie lubię siedzieć przy filmiku i ro bić razem z nim. Jednak paski na szalu przeważyły - po spruciu włączyłam grzecznie filmik instruktażowy ze strony Dropsa i zaczęłam się uczyć.
Teraz mam już wyrobiony jeden motek i zaczęłam drugi. Robótka zdecydowanie bardziej mi się podoba co ważne, bo całość wyjdzie duża, bardzo duża.
Na razie mam 45 cm długości i wygląda to tak:


niedziela, 17 lutego 2013

Światowy Dzień Kota

Z okazji Światowego Dnia Kota wszystkim kotom życzymy wszystkiego co najlepsze!

Delphi
Haker
Chudy

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rudawy - początki

Jakiś czas temu skusiłam się na włóczkę bo spodobały mi się jej kolory w motku. Kupiłam dwa z zamiarem zrobienia z nich dużego szala, a właściwie szalo-kocyka. Można się nim i owinąć i przykryć (co prawda skąpo tego przykrycia ale na krótką drzemkę starczy ;) )

Zaczęłam robić i o ile faktura i puchatość włóczki bardzo mi odpowiadają, to kolory nie prezentują się w robótce tak samo ładnie jak w motku. Może trzeba było połączyć dwa motki i robić w naprzemienne paski, ale teraz mam już za dużo by pruć, zwłaszcza, że to włóczka z moherem i prucie demoluje nitkę.
Skończę go na pewno, będzie alternatywa dla mojego Zielonkawego szalo-kocyka, ale szału nie będzie.
Na razie mam tyle:

włóczka: Magic Angora firmy YarnArt, kolor nr 764, druty nr 4.5

czwartek, 7 lutego 2013

Ttłusty Czwartek? Nie, tłusty kotek!

Tłusty kotek? Jaki tam tłusty - raptem puszysty... Jak pączek ;D

ps. zdjęcia z telefonu, niestety.

wtorek, 5 lutego 2013

Sweter Frost - wydziergany

Sweter Frost został wydziergany ponad dwa tygodnie temu i od tej pory był noszony na tyle intensywnie, że  trudno było mi znaleźć czas na zrobienie mu paru fotek.
W końcu wczoraj, mimo niesprzyjających warunków oświetleniowych (czytaj: pochmurno i ponuro), cyknęłam mu wreszcie kilka fotek i mogę przedstawić go Wam w całej okazałości.



Włóczka: cudne bfl od Yarn&Art  i dropsowy nepal (wełna65%, alpaca 35%), druty 4,5 na ściągacze, 5,0 reszta swetra. Zużylam prawie cały bfl, znaczy 400 gram, zostało 7 gram i po 75 gram z każdego koloru Nepala (krem i jasny beż).
Na zdjęciach brązowe smugi ujawniają się mocniej niż w naturze. Nie chodzi tu o stopień wybarwienia, ale o "demaskację" smug - to jakaś sztuczka obiektywu, który widzi to, co niezbyt widoczne dla oka (i vice versa ;) )
Frost robiłam w całości, od góry, raglanem, podkrój dekoltu uzyskałam za pomocą dobieranych oczek - wygląda to ładniej niż rzędy skrócone, przynajmniej w moim wydaniu ;)
Nosi się świetnie, jest ciepły, ale nie przegrzewa, mięsisty, przytulny, itd.
Bardzo zadowolona z niego jestem.

niedziela, 3 lutego 2013

małe formy i nieudany kardigan

Skończyłam dwa swetry w międzyczasie - jeden bardzo udany, drugi nie udany, do przerobienia - i zajęłam się małymi formami.
W tempie ekspresowym (po jednym wieczorze na każdą rzecz) wydziergałam dwie pary rękawiczek. Włóczka Nepal firmy Drops, druty 4,5mm. Na każdą parę poszło 50g głównego koloru plus 7-10 gramów kontrastowego. W kremowej parze kontrastowy to końcóweczka bfl o wdzięcznej nazwie Snow Frost - akurat tyle zostało mi ze swetra, dokładnie 7 gram.

Na razie to tyle.
Z rzeczy nieudanych to trochę podłamałam się koniecznością przerabiania kardiganu, który pracowicie udziegałam w częściach z Nepala, zszyłam dokładnie, a teraz przyjdzie mi toto rozpruwać i częściowo pruć. niestety okazało się, że moje wyliczenia nie były tak precyzyjne jak sądziłam i sweter zjeżdża mi z ramion :/
Po wyprodukowaniu części wyglądały obiecująco, tak:

Wszystkie do siebie pasowały wprost idealnie:
aż podejrzanie.
Nie wiem czy znajdę ochotę na przerabianie go tej zimy. Może dopiero na następną...

Jakoś nie mam szczęścia do kardiganów - na pięć sztuk do noszenia nadaje się raptem jeden. Reszta to: jeden za duży, jeden za mały (ten najnowszy, z obrazka), jeden z za głębokim dekoltem (już spruty) i jeden sfilcowany (wyrzucony). Zaczynam sądzić, że szkoda wełny na te moje próby udziergania sobie rozpinanego sweterka.

Dziś przewinęłam z kłębka na pasma  wełenkę bfl w kolorze jeansu - swego czasu zrobiłam sweterek Klasyk z rękawami wrabianymi od góry i te rekawy okazały się lekkimi bufkami. Wyprułam je i chciałam zrobić nowe, ale pruta wełna była na tyle pognieciona, że nie dało się uzyskać równych oczek.
Przewinęłam więc kłębki na pasma, te namoczyłam i teraz się suszą na kiju pod lekkim obciążeniem z pustej butelki po płynie do kąpieli (potrzeba matką wynalazków, a co! :D) Jak wyschną to zrobię w końcu te rękawy od nowa, raczej nie wrabiane od góry tylko normalnie, takie do wszycia i sweterek będzie "jak nowy".

Acha, z racji tego, że gnębią mnie ostatnio duże ilości spamów włączyłam weryfikację obrazkową przy dodawaniu komentarzy. Wiem, że nie jest to idealne rozwiązanie, ale może zatrzyma  napływający spam.

Pozdrawiam Was środkowo-zimowo :)