niedziela, 9 czerwca 2013

co teraz robię?

Siedzę w ogrodzie.
Słońce świeci, nie jest ani za gorąco ani za zimno - wprost idealnie. Z przyjemnością kontempluję takie widoki:

No więc, jak już przytachałam sobie swoje turkusowe vaio razem z kłębem kabli ( lapek wchodzi w wiek średni i zdecydowanie woli być podłączony do stałego źródła zasilania, a  nie do głupich baterii ;)), to pozostały już same przyjemności.
Oba koty porzuciły podkrzakowe kryjówki i obdarzyły mnie swoją uwaga. Uwaga Hakera była jak najbardziej interesowna, wyczuł bowiem uwodzicielski aromat wanilii i kokosa. Wskoczył na krzesło tuż obok mnie żeby nie uszło czasem mojej uwadze, że on też ma ochotę na coś dobrego. Chudy nie zniża się do jedzenia ciasta - jego pojawienie się miało charakter jak najbardziej towarzyski.
Opychaliśmy się więc z Hakerem boskim rabarbarowym crumble z kokosową kruszonką zrobionego według przepisu Bei. Cudowne, idealne połączenie kwaskowatości i słodyczy, miękkości owoców i chrupkości kruszonki. Do tego jeszcze ciepłe... mniam :D Co prawda Haker reflektował na samą kruszonkę, ale ja doceniłam pełnię smaków tego deseru - Beo, dziękuję :)
Do crumble duża filiżanka kawy.
Sroka wydziera się z drzewa drażniąc się z kotem sąsiadów, a z pobliskiego ogrodu  dobiega krzyk pawi. Bo oni mają dwa pawie, śmieszne, łaciate, znaczy białe w kolorowe łaty. Wyglądają jakby ktoś pomalował je białą farbą, a potem wycierał jak popadło i rozmyślił się w połowie.
Na stole książka. Zachciało mi się jakiejś porządnej powieści, więc sięgnęłam po książkę, którą kiedyś kupiłam w księgarni językowej, a później nie miałam weny by się za nią zabrać - "The Rainbow" D.H.Lawrence'a. Do tego znajoma wyraziła opinię, że książka jest pisana dość trudnym językiem i że "nie będę miała z niej przyjemności tylko wieczne siedzenie w słowniku". Hmmm... Wtedy to mnie zniechęciło, może niepotrzebnie? W każdym razie doszłam do wniosku, że nigdzie się przecież nie spieszę i że nie muszę przeczytać tej książki w tydzień. No więc książka, ołówek, długopis, zeszyt na słówka i słownik w laptopie :D Jak przeczytam całość to się wam pochwalę (jak polegnę to nie będę się chwalić, bo i czym, za to będę liczyć na to, że zapomnicie iż miałam ją przeczytać ;) )

Kapryfolium kwitnie i pachnie słodko.

czwartek, 6 czerwca 2013

Chusta na zimę, a sweterek na lato - skończone

Chusta skończona.
Jest taka jaką chciałam, bakusowa w kształcie, znaczy ma wymiary 180cm na 45cm. Druty nr 3.5, zużycie włóczki prawie 3 motki. Robiłam od szerszego boku nabierając 207 oczek i zmniejszając odpowiednio ilość kwadratów w kolejnych rzędach.
Kolory delight dropsa układają się cudnie, sami zobaczcie.


 ***
W międzyczasie zrobiłam sobie jeszcze sweterek z bawełny w słonecznym kolorze - takie  coś na chłodniejsze dni lub wieczory. Żeby nie wyglądać całkiem jak kurczak dodałam elementy w kolorze terakoty.
Włóczka Memphis firmy Adiafil, 100% bawełny, druty nr 3.0 i 3.5. Poszło 4 motki żółtej i 3/4 terakotowego. Robiony w całości od góry, tym razem nie raglan, a okrągły karczek.