środa, 24 lipca 2013

spódnica nr 1 - skończona

Spódnica skończona!
Nie sądziłam, że szycie, a zwłaszcza prace przy wykańczaniu, sprawią mi tyle przyjemności. Spódnica była już noszona "między ludźmi" i ma szansę być moją ulubioną,przynajmniej póki będzie dość ciepło na nią.
W całości prezentuje się tak:

A teraz detale:
kryty zamek
zapięcie na zatrzask
ręczne podszycie paska
szlufka do zawieszenia na wieszaku i podszyty szew boczny
atłasowa lamówka na podłożeniu
atłasowa lamówka na podłożeniu - detal

Dziękuję Intensywnie Kreatywniej za wspaniały i przystępny kurs szycia spódnicy.

piątek, 19 lipca 2013

szycie z kociego punktu widzenia

Miała uszyć sobie jakiś ciuch, spódnicę chyba. Marudziła przy tym tak strasznie, że w końcu uległem i postanowiłem jej pomóc. No więc szyję jej tą spódnicę, a ona tylko fuka, że wszędzie zostawiam sierść i że kiecka będzie obkłaczona. Niewdzięcznica!


Mierze, liczę, rysuję, wycinam, mam gotowy wykrój, a ona mi mówi, że ona chce długą, a długa ołówkowa pęta jej nogi i w związku z tym ma być rozszerzana. Ehh... ludzie...
Całe szczęście, że Intensywnie Kreatywna przewidziała takie marudy i wytłumaczyła pięknie jak zrobić wykrój rozszerzanej spódnicy. Więc znów mierzenie, liczenie, rysowanie i wycinanie wykroju. Potem musiałem jej pokazać jak ma wyciąć wszystko z materiału. No i tu znów się popisała - kupiła za mało. Przyoszczędziła. W rezultacie zabrakło jej na pasek. Coś tam bredziła o tym, że zrobi z odszyciem, ale i odszycie trzeba mieć z czego wykroić, a tu została szmatka w kształcie wuwuzeli. Nie pozostało jej nic innego jak kopnąć się do sklepu z nadzieją, że przez te trzy miesiące co u niej leżakował materiał nikt go nie wykupił. Ona pojechała, a ja czekałem z rozbabraną spódnicą.

Nie chciałem jej już dobijać, ale uważałem, że na pewno już go dawno nie ma. No, ale w końcu okazało się, że głupi ma jednak szczęście - szmata była. Ostatni niecały metr, ale  ona i tak kupiła tylko 30 cm. W końcu na pasek potrzebuje raptem 12cm, więc pewnie z resztą będzie się nosić do końca świata "bo szkoda wyrzucić".
Dziś będzie szyła dalej, oczywiście nie można z niej spuścić oka, wychodzi na to, że czeka mnie kolejne bezsenne popołudnie, a ja już ledwo żyję...



środa, 17 lipca 2013

dziergam i... będę szyć!

Cudna pimposhkowa cienizna (70% baby alpaca/30% jedwab) nareszcie doczekała się pomysłu na siebie i obecnie zawzięcie dziergam zwiewny, ażurowy szal. Docelowo ma być noszony późnym latem i wczesną jesienią dlatego wybrałam "dziurawy", acz prosty, wzór.
Jak na razie mam około 1/3 całości, co wygląda tak:


Tak więc dziergam, co nie jest u mnie niczym specjalnym czy dziwnym.
Żeby nie było wciąż zwyczajnie postanowiłam zrobić coś zupełnie innego, ale nie mniej w 100% praktycznego - postanowiłam uszyć sobie spódnicę!
Tak, spódnicę. Sama, a co!
Zamiast wyciągać zachomikowane Burdy - których wykroje niezbyt pasują na mnie, bo niemieccy projektanci nie przyjmują do wiadomości, że kobieta ma coś takiego jak talię - postanowiłam skorzystać z uprzejmości Intensywnie Kreatywnej i jej szczegółowej instrukcji szycie ołówkowej spódnicy.
Instruktażowe filmy są rewelacyjne, a Kreatywna ma dar jasnego i przystępnego tłumaczenia szyciowych zawiłości.
Wczoraj zrobiłam wykrój i uprałam materiał, by się zdekatyzował. Teraz suchy i uprasowany czeka na pierwsze cięcia, a wygląda tak:
 Jak skończę to pokażę (i szal i spódnicę).
Pozdrawiam słonecznie :)

sobota, 6 lipca 2013

Kardigan Borsuk - wydziergany

Zorientowałam się wczoraj, że od ostatniego wpisu upłynął prawie miesiąc. Niesamowite, jak ten czas leci ;)
W  międzyczasie wydłubałam sobie kardigan, który dawno za mną chodził - włóczka Drops Delight, dwa kolory, paseczki na dwa rzędy z dwóch motków na raz, na mijankę.
 Drops Delight 01 i Drops Delight 07

Sweterek niezapinany z długimi rękawami sięgającymi prawie połowy dłoni, robiony w całości od góry. Podkrój dekoltu formowałam rzędami skróconymi. Rękawy wyposażyłam w fałszywe szwy, by nadać im lepszą formę. Zwężając je na długości nie odejmowałam oczek tylko wzdłuż linii fałszywego szwu, ale w czterech miejscach po obwodzie - dzięki temu rękawy zwężają się bardziej "niepostrzeżenie".
Na ostatnim zdjęciu widać "fałszywy" szew - na tle dżerseju jest delikatnie widoczny za to doskonale go widać na mankiecie robionym francuzem.

Druty 3,5 i 3,0, zużyłam po trzy motki z każdego koloru - kardigan waży dokładnie 290 gram.