piątek, 25 lipca 2014

jak pojechałam z mężem po eucalan

Pojechałam do Amiqusa po eucalan, bo mi się skończył.
Pojechałam z mężem.
Pół drogi wysłuchiwałam, że: "Tylko wchodzimy, kupujemy ten twój płyn i wychodzimy". Będąc doświadczoną małżonką nie traciłam czasu ani energii na jałowe dyskusje pt. "Ale ja tylko sobie zerknę..." No bo i po co?
Dojechaliśmy, weszliśmy.
Kiedy pytałam o płyn, wybierałam zapach i kupowałam, mąż stał w sklepie pełnym cudnych włóczek i był poddawany masowemu przekazowi podprogowemu. Przekaz wzmocnił się, kiedy zaczął macać co bardziej kolorowe motki.
Kupiwszy płyn zaczęłam rozmawiać na temat jednego z kolorów Merino Lana Grossy, bo mam w głowie koncepcję na sweterek i do realizacji potrzebuję obejrzeć w naturze konkretne kolory. Interesujących motków nie było na sklepie, ale mąż był już pod wpływem magii włóczek:
- To może kupisz sobie coś innego?. 
- Innego nie, potrzebuję konkretną włóczkę.
- A może kupisz sobie tą - wskazywał na Alta Mode Fine - popatrz, jakie kolory. Może ja bym taki szalik chciał...
- Mogę ci szalik zrobić, tylko wybierz kolor.
- No, nie wiem... - zawahał się.
W tym momencie pani sprzedawczyni wspomniała, że mają właśnie w sklepie Happy Hour na dropsową alpakę. Mąż ucieszył się (jakby w ogóle miał zamiar coś kupować, oprócz płynu, zanim tu wszedł) i oznajmił mi z triumfem "No widzisz! To sobie kup."
Po błyskawicznej i krótkiej walce z rozsądkiem doszłam do wniosku, że trzeba korzystać i brać jak dają ;)
Zaczęło się przeglądanie pudeł i w rezultacie wybrałam sobie łącznie dziewięć motków alpaki w trzech kolorach, w duszy widząc kolejny TJB, tym razem cieńszy i delikatniejszy w strukturze, ale ciepły i miły.
Wybrałam takie motki:


Wszystkie trzy kolory to mix'y, podobają mi się zdecydowanie bardziej niż gładkie.
Do kompletu zakupów mąż wybrał sobie włóczkę na szalik, zwłaszcza gdy usłyszał, że w domu mam jeszcze jeden taki i po dokupieniu dwóch z pewnością wyjdzie porządny szalik.
Wybrana Lana Grossa wygląda tak:


Na koniec popodziwialiśmy Noro, które po pierwszym zachwycie kolorami zostało przez męża zdyskwalifikowane, kiedy dowiedział się, że podgryza. "Ładne, ale bez sensu, skoro gryzie". Ot, męski punkt widzienia ;)
W każdym razie nie ma to jak kochający mąż, czyż nie? ;)

sobota, 19 lipca 2014

wydziergane - chusta Mgiełka

Dwa dni temu ogarnęła mnie przemożna ochota na wydzierganie czegoś eterycznego, zwiewnego i miękkiego. Nie  myśląc wiele odłożyłam dziergany miodowy sweterek i poleciałam szukać w szufladzie czegoś, co umożliwi mi spełnienie zachcianki. Znalazłam dwa motki dropsowego Kid-Silk'a w kolorze porannej mgły. Fabrycznie nazywa się "miętowy", ale prawdę mówiąc, nie mam pojęcia jaka część mięty ma taki kolor.
Chusta robiona prawie bez planu, znaczy wiedziałam, że pierwszy motek pójdzie na zrobienie zupełnie gładkiej części, a drugi na ażurowy border. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Chusta ma wymiary 143cm na 60 cm i prezentuje się tak:






dane techniczne:
włóczka: DROPS Kid-silk firmy Garnstudio (75% mohair/25% silk), 200m/25g, kolor 06
druty: 4.0mm
zużycie: 50g.

Po zaspokojeniu zachcianki grzecznie wróciłam do dziergania sweterka ;)

czwartek, 17 lipca 2014

wydziergane - sweterek Różany

Różany sweterek jest gotowy do noszenia. Na razie jest za ciepło na niego, ale na jesieni będzie w  sam raz.
Całość robiona jest od góry, po bokach tułowia zrobiłam ściągacz u układzie: 4 oczka prawe/ 3 oczka lewe. Dzięki temu sweter przylega, ale jednocześnie pracuje swobodnie. Rękawy też są wykończone podobnym ściągaczem. Dekolt, ukształtowany za pomocą rzędów skróconych, wykończyłam wąską plisą: 4 rzędy prawego dżerseju, jeden rząd lewych oczek, i znów 4 rzędy prawych. Plisę złożyłam na pół i otwarte oczka przyszyłam od spodu, zachowując elastyczność całości, łapiąc za żeberka lewych oczek. Dzięki rzędowi lewych oczek plisa ładnie wywinęła się.
Jak widać na zdjęciach wełenka jest perfekcyjnie ufarbowana. Mimo ręcznej roboty motki między sobą nie różnią się i w rezultacie w gotowej robótce nie ma ani śladu w wybarwieniu włóczki przy zmianie motków, ani też nie ma zawirowań w układzie plamek. Jest idealnie :)




dane techniczne:
włóczka: YarnAndArt włóczki artystyczne, (75% wełna owcza/ 25% poliamid), 420m/100g, kolor Antique Rose
druty: 3.0mm
zużycie: 240gram


środa, 16 lipca 2014

Skończyłam! Skończyłam!

Skończyłam układać puzzlowe "Irysy" Van Gogh'a. Godzinę temu położyłam ostatni kawałek :)
Tym razem nie spieszyłam się, były dni, kiedy kładłam na miejsce jeden kawałek, ale powoli, powoli układanka ułożyła się.
Prezentuje się tak:


Sprawdziłam wpisy blogowe i wyszło mi, że pierwszy raz układałam te puzzle od października 2009 do marca 2010. Tym razem poszło mi dużo szybciej.
Całość jeszcze trochę pocieszy oczy i ... zostanie zsypana do pudełka, schowana do szafy, gdzie będzie czekała na kolejną odsłonę, możliwe, że znów cztery lata ;)


wtorek, 15 lipca 2014

sweterek Miód - próbki i decyzje

Kiedyś miałam okazję asystować pszczelarzowi przy kręceniu miodu z plastrów. Był  środek lata i zbieraliśmy miód gryczany, który w ciepłym powietrzu pachniał wprost nieziemsko.
Otworzone plastry miodu umieszczaliśmy w ręcznej wirówce i kręcąc korbą wprawialiśmy je w ruch. Pod wpływem siły odśrodkowej gęsty miód wypływał z plastrów, ściekał po ściankach bębna i przez rurkę umieszczoną tuż nad dnem spływał do podstawianych słoików. Jeden po drugim słoiki napełniały się ciemnobursztynowymi gęstymi pasmami miodu i odstawiane na bok opalizowały wszystkimi kolorami brązów.
To wspomnienie wróciło do mnie kiedy przewijałam motek wełenki od YarnAndArt

 i zainspirowało pomysł na następny sweterek - skoro  będzie w kolorach miodu to przydadzą mu się detale kojarzące się ze spływającymi gęstymi wstęgami tego przysmaku.
W związku z  tym, bez zwykłej niechęci, zrobiłam próbkę by sprawdzić, czy moje wyobrażenia dadzą się przełożyć na dzianinę. Postanowiłam zrobić nietypowe, "rozkręcane" warkocze z nierównej ilości oczek, jedne oddzielane lewymi oczkami od tła, drugie nie. Próbka wyszła bardzo dobrze.


Widzicie, jak pięknie układają się kolory?  To farbowanie to istny majstersztyk, mimo mnogości odcieni całość jest bardzo stonowana, a nie pstrokata.
Efekt spływających pasm na próbce zadowolił mnie całkowicie więc zabrałam się za obliczenia, rozliczenia, decyzje "co z dekoltem?"  i inne czynności potrzebne na początku nowej robótki. Jak to u mnie często bywa część z decyzji podejmuję w trakcie robienia, więc nie mam jeszcze pomysłu na ściągacze i nie do końca zdecydowałam co się będzie działo na swetrze jak skończę karczek, ale robota ruszyła. Robię raglan od góry, bezszwowo, na razie mam niecałe 10 cm i już widzę, że będzie cudnie :)

wtorek, 8 lipca 2014

w ogrodzie kwitną lilie i dzierga się Różany

Jest ciepło, nawet bardzo, ale to w całej Polsce, więc nie powiem nic nowego stwierdzając, że mamy upały ;)
W ogródku kwitną lilie,


a na drutach dzieje się Różany sweterek. Mimo gorąca dziergam w zapale, bo wełenka jest bardzo przyjemna w robocie. Kolory układają się w nieregularne plamki co mnie bardzo cieszy, bo wolę tak niż paski czy duże plamy. Haker asystuje mi cierpliwie


i tylko czasem włóczka kusi kocią łapkę ;)


Sweterka jest już 1/3, zaczęłam drugi motek.

sobota, 5 lipca 2014

wydziergane - sweter "Popołudnie z herbatą i tostem"

Popołudniowy sweter skończony. Uprany, wysuszony i obfocony na ludziu ;)
Robiło mi się go szybko i sprawnie, jedyne co mnie niepokoiło to to, że robiłam go dłuższego niż jego brat-bliźniak i obawiałam się, ze nie starczy mi włóczki na ściągacz pod szyją i odpowiednio długie rękawy. W rezultacie włóczki w kolorze ancient starczyło na styk na ściągacz przy szyi, a przy rękawach zdecydowałam się na ściągaczowe mankiety w kolorze camel, bo z koloru duck egg wyszły do kostek nadgarstków, zdecydowanie dla mnie za krótkie.
Podkrój szyi wyprofilowałam za pomocą rzędów skróconych i ściągacz również profilowałam za pomocą tej samej metody, by na ramionach był wiekszy niż na przodzie i tyle. W rezultacie tych zabiegów ściągacz leży idealnie i nie włazi mi na szyję czego nie cierpię.
Jestem z niego bardzo zadowolona i pewna, ze będzie się równie dobrze nosił co dwa pozostałe swetry z tej włóczki. Jako, ze został mi jeszcze jeden motek w kolorze jasnoniebieskim, możliwe jest, ze zdecyduję się dokupić do niego jakieś jasne kolory i zrobię jeszcze jeden sweter według tego schematu.
Na razie cieszę z tego, który mam :)





dane techniczne:
włóczka: Rowan Felted Tweed (50% Merino, 25% Rayon, 25% Alpaca), 175m/50g, kolory: 172 Ancient  (zużycie 3 motki), 173 Duck Egg (zużycie 1 motek ), 157 Camel (zużycie 1 motek)
druty: 3.5mm - ściągacze, 4.0mm - całość


czwartek, 3 lipca 2014

przyjemne dylematy dziewiarki

Skończyłam Popołudniowy sweter, właśnie się suszy, więc zdjęcia będą później.
Skoro skończyłam robótkę stanęłam przed dylematem "co dalej?". Przegląd szuflady z włóczkami spowodował tylko zwiększenie rozterki. Do wyboru miałam:

- jeden motek Merino Cool Wool, ale to raczej na rękawiczki czy mitenki,
- sześć motków dropsowego Delight'a z przeznaczeniem na sweterek,
- dwa motki Kid-Silk na jakąś zwiewną chustę.

Wszystkie fajne, ale chustę dopiero co robiłam, a i ten Kid-Silk kupiłam raczej z myślą o wydzierganiu z niej prezentu, bo to nie do końca mój kolor. Zielono-granatowy Delight jest cudny, ale mam zamiar przerabiać kardigan z granatowo-niebieskiego Delight'a, więc możliwe, ze połączę te dwa kolory w jednym wyrobie. Kolejnych mitenek z Merino Cool Wool nie potrzebuję, więc motek musi poczekać aż olśni mnie z czym go połączyć.
Wyszło na to, że trzeba poszukać dalej.
Dalej znalazłam cudną wełenkę od Tysi z Yarn And Art . Przyjechała do mnie niedawno (włóczka, nie Tysia :D ) i cieszyła mi oczy niuansami kolorów. Kupiona z założeniem, że będę miała z niej dwa sweterki, a z resztek - po dołożeniu pozostałości po Miłorząbowym sweterku - trzeci. Wełenki są... sami zobaczcie:


Kolor po lewej to Antique Rose, a po prawej Spices.


Po namyśle wybrałam Antyczną Różę, przewinęłam i zaraz zaczynam robić próbkę, bo bardzo mnie ciekawi, jak układają się kolory.