wtorek, 31 marca 2015

nasze Chudziątko

No to może napiszę coś o Chudym.
Chudy walczy.
Po swojemu.
Twardy jest.
Tydzień kroplówek mający na celu nawodnienie go i zbicie kreatyniny niezbyt zadziałał. Kot owszem, nawodnił się, ale kreatynina urosła z 4.6 na 6.8. Wet stwierdził, że nerki prawdopodobnie całkiem się zbuntowały. Oprócz tego Chudy chudnie - przed kroplówkami ważył 2.95, a dwa tygodnie później tylko 2.75.
Je mało, ale je. I pije. I wciąż wykazuje zainteresowanie światem. Przychodzi, mruczy i co jakiś czas chce coś od nas: "Pogłaszcz, daj jeszcze jedną łyżeczkę jedzenia, a może wypuścisz mnie na dwór? Nie? to może chociaż na balkon?"
Wet twierdzi, że tolerancja na wysoki poziom kreatyniny i BUNu to sprawa osobnicza i widać Chudy ma ją bardzo wyśrubowaną.
Odmówił jedzenia saszetek Renal'a więc dostaje inne kocie jedzenie, byleby tylko chciał cokolwiek zjeść. Kupiłam mu chrupki Renal special, mają inny smak i kształt niż te co miał - odmiana spodobała mu się, zaczął je jeść po troszku.

/zdjęcie sprzed roku, tegorocznych niet/

środa, 11 marca 2015

o kotach i wszystkim po trochu



Od trzech tygodni jedynymi wpisami są „fotograficzne poniedziałki”. Hmm… wychodzi na to, że niezbyt mam o czym pisać.
Z drugiej strony nie chcę, by blog przekształcił się w fotograficzny, więc staram się coś na to poradzić.
Z robieniem na drutach przystopowałam ostatnio. Znaczy mam rozpoczętą robótkę, tym razem  kardigan z Felted Tweed Rowana i jestem już na etapie połowy pierwszego rękawa, ale jakoś wolno mi idzie. Nie będę pokazywać rozbabranej robótki, bo i tak nic na niej nie widać.
Chudy jakoś się turla ze zdrowiem, bierze swoje leki i w piątek prawdopodobnie będzie miał kolejne badanie krwi. Ostatnie miał w połowie lutego, po czterodniowej serii kroplówek i czas już sprawdzić  w jakim jest stanie.  Ogólnie ma marny apetyt i jest kościsto chudy.
W niedzielę wypuściliśmy go na dwór pomarz pierwszy od początku grudnia – było słonecznie i ciepło, dobrze ponad 12 stopni. Ten spacer przewrócił mu w głowie, zupełnie jakby sobie nagle przypomniał, że można wychodzić z domu – teraz marudzi regularnie w ciągu dnie i wieczorami, że chce wyjść. Jak jest słonecznie to dostaje przepustkę, ale jak robi się chłodno to nie.  Patrzy się wtedy z wyrzutem, a my zwalamy areszt na pana weta ;)
Haker za to wygląda coraz bardziej puchato. Konsekwentnie podjada karmę Chudego chociaż wie, że mu nie wolno. Wie na pewno, bo jak ktoś go złapie na wyżeraniu, to zmyka raz-dwa.
W ogrodzie wyszły pierwsze kwiatki w trawie. Czekam na cieplejsze dni by zacząć sprzątać w ogrodzie, ale to jeszcze trochę, wciąż jest za zimno.