Pojechałam do Amiqusa po eucalan, bo mi się skończył. Pojechałam z mężem. Pół drogi wysłuchiwałam, że: "Tylko wchodzimy, kupujemy ten twój płyn i wychodzimy" . Będąc doświadczoną małżonką nie traciłam czasu ani energii na jałowe dyskusje pt. "Ale ja tylko sobie zerknę..." No bo i po co? Dojechaliśmy, weszliśmy. Kiedy pytałam o płyn, wybierałam zapach i kupowałam, mąż stał w sklepie pełnym cudnych włóczek i był poddawany masowemu przekazowi podprogowemu. Przekaz wzmocnił się, kiedy zaczął macać co bardziej kolorowe motki. Kupiwszy płyn zaczęłam rozmawiać na temat jednego z kolorów Merino Lana Grossy, bo mam w głowie koncepcję na sweterek i do realizacji potrzebuję obejrzeć w naturze konkretne kolory. Interesujących motków nie było na sklepie, ale mąż był już pod wpływem magii włóczek: - To może kupisz sobie coś innego?. - Innego nie, potrzebuję konkretną włóczkę. - A może kupisz sobie tą - wskazywał na Alta Mode Fine - popatrz, jakie kolory. Może ja bym ta...