Rok mija od dnia, kiedy Spotek poszedł na nocną przechadzkę i nie wrócił do domu. Wiele codziennych rzeczy przypomina mi go, miseczka z której jadł jak był kociakiem, poduszka, na której lubił spać. Jak do nas przyszedł miał 7 tygodni i uwielbiał spać, miał cętki na pleckach i brzuszku i to dzięki nim dostał imię Spot, uwielbiał spać na ludziach, wąchać bez w wazonie, być polującym tygrysem i królem kanapy, ale przede wszystkim uwielbiał wygodne miejsca i, pochlebiamy sobie, nas... Smutno nam bez Spotka.