Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Spot

Spot, Spotek, Spotunio,Spotik, Mały, Mordeczka, Mruczajek

Rok mija od dnia, kiedy Spotek poszedł na nocną przechadzkę i nie wrócił do domu. Wiele codziennych rzeczy przypomina mi go, miseczka z której jadł jak był kociakiem, poduszka, na której lubił spać. Jak do nas przyszedł miał 7 tygodni i uwielbiał spać, miał cętki na pleckach i brzuszku i to dzięki nim dostał imię Spot, uwielbiał spać na ludziach, wąchać bez w wazonie, być polującym tygrysem   i królem kanapy, ale przede wszystkim uwielbiał wygodne miejsca i, pochlebiamy sobie, nas... Smutno nam bez Spotka.

dla Spotka

Minęło dwa tygodnie odkąd Spotek zaginął. Nie wiem, kiedy przestaje się czekać, ale u mnie to chyba będzie długo - odruch sprawdzania czy nie siedzi na parapecie z jednej lub drugiej strony domu, chodzenie po ogrodzie kilka razy dziennie i zaglądanie pod krzaki, patrzenie w okna okolicznych domów w czasie chodzenia po okolicy lub jeżdżenia samochodem. Każdy pręgowany kot przebiegający drogą powoduje, że serce podskakuje do gardła. Wszyscy w domu tak mamy, łącznie ze snami, że wraca. Oba koty też czekają - częściej wyglądają przez okno, łażą po ogrodzie pomiałkując. Ba! Nawet śpią koło siebie czego nigdy dotąd nie robiły. Kleją się do nas, i Haker i Kocica. Wyraźnie coś im nie pasuje, sa wytrącone z równowagi. Ciężko się tak czeka, ciężko jest nie wiedzieć co się z nim dzieje. Nie będę więcej pisać o nim tutaj, ale to nie znaczy, że nie będziemy na niego czekać i szukać go. Jak wróci to na pewno napiszę by się z Wami podzielić tą wiadomością. Jestem Wam wszystkim bardzo wdzi...

dalej czekamy, wróć...

Spotka dalej nie ma. Obeszliśmy całą okolicę, pytaliśmy sąsiadów, sprawdziliśmy puste działki i stare studnie na nich, wywiesiliśmy ogłoszenia i roznieśliśmy po całej okolicy ulotkę, wrzucając ją do skrzynek. Oczywiście oba są ze zdjęciem, ale szare pręgowane wszystkie wydają się być podobne... Wczoraj zadzwoniła jakaś pani i mówiła, że widziała pręgowanego idącego nad jezioro - poszliśmy, przeszukaliśmy okolicę, ale to duże tereny, właściwie pola i kot może być wszędzie... Czekamy... Wróć...

dalej czekamy

Spot to twardy zawodnik - regularnie wychodzi na dwór, począwszy od wczesnego rana i kończąc na poźnowieczornych spacerach. Nie przeszkadzał mu siedemnastostopniowy mróz ani zacinający śnieg. Ale i on wydaje się być już zmęczony nieustannie białym ogrodem. Wieczorem znów padało trochę, a rano świat obudził się zaszroniony - dalej czekamy na wiosnę.

siedzenie na dwóch stołkach...

... bywa niewygodne, ale leżenie na nich - wręcz przeciwnie.

ciepluchy siedzą w domu

Na dworze mróz. Rano termometr nieodmiennie pokazuje -17 stopni. Szczypie w poduszeczki łap, a trzydzieści centymetrów śniegu trzeba ugniatać własnym brzuchem. Drewno do schodzenia oblodzone, nawet dywanik na parapecie zimny i nieprzyjemny. Od trzech dni Delphi nie rusza się z domu - w spokoju przesypia całe dnie przekładając się z łóżka przed kominek i z powrotem. Haker miota się w szalonej rozterce - wydziera się do oknem lub drzwiami by go wypuścić, ale po otworzeniu tylko wygląda, zaciąga się mrozem i cofa się. Potem poirytowany odchodzi machając tygrysio ogonem. Spotek wychodzi. Młode to i głupie. Wybiega na śnieg szybko, szybko by jak najmniej parzył w łapy, biegnie pod jakiś krzak gdzie usiłuje znaleźć trochę cieplejszej ziemi - nic z tego. Wołany wraca biegiem, a potem długo chucha w poduszeczki łap. Kocica patrzy na niego z politowaniem - wiadomo przecież, że w taki mróz ciepluchy siedzą w domu.

bez złudzeń

Dostałam ostatnio niewielki tomik poezji. Wyjątkowy, bo otrzymany od wyjątkowej osoby i zawierający wyjątkowe wiersze. Wiersze o kotach. Pan Franciszek J. Klimek w tomiku "Gdy KOT przebiegnie ci drogę" w piękny i wzruszający sposób pisze o tych niezwykłych zwierzętach. Cats were put into the world to disprove the dogma that all things were created to serve man.* - Paul Gray ŻEBY CZŁOWIEK NIE MIAŁ ZŁUDZEŃ Żeby człowiek nie myślał, że jest doskonały i żeby nie miał złudzeń, że się z Bogiem zbratał, że wszystkie mu zwierzęta będą się kłaniały i uznają, że właśnie on jest panem świata - żeby więc człowiek nie wpadł w samouwielbienie, by poznał jak ułomna jest z niego istota, Bóg dał mu przykazania, rozum i sumienie, a gdy to nie pomogło, wtedy stworzył KOTA. *) Kot został przysłany na ten świat, aby obalić dogmat, że wszystko zostało stworzone po to, aby służyć człowiekowi.

głową w dół

Spotek wyszedł późnym wieczorem. Nie wrócił wołany o 23.00, nie wrócił wołany o 24.00. Spędził upojną noc listopadową wśród mgły, mokrej trawy i butwiejących liści. Rankiem kiwał się w półśnie na parapecie okiennym czekając na litościwą duszę, która wstanie nad ranem i go wpuści. Zanim opowiedział wszystkim nocne przygody, zanim coś zjadł, zanim wlał Hakerowi, który sobie z niego podrwiwał, że głuchy jak go wołają, było już południe. Kocica namówiła go na mały wypad do ogrodu. Ot, na chwilkę, bo sikorki już tak zbeszczelniały, że nic a nic się nie boją kotów za szybą i trzeba im dać nauczkę i przypomnieć kto tu rządzi. Spotek, z zapałkami w oczach, poszedł. Chwilę potem wszyscy wyszli z domu i kot znów czekał na parapecie. Więc, jak już udało mu się wrócić do domu, nie był wybredny co do miejsca i pozycji do spania - na krześle, głową w dół, z krzywo zawiniętymi łapami, odsypiał nocne wojaże, dzienną złośliwość losu i bezczelność sikorek.

wiatrodzień

" Więc wstali i kiedy Prosiaczek usiadł z pow rotem, bo nie wiedział, że wiatr jest tak silny, i Puchatek pomógł mu wstać, ruszyli w drogę. (...) Wiatr wiał im teraz w oczy i uszki Prosiaczka trzepotały za nim jak chorągiewki, gdy tak szedł i torował sobie drogę. I zdawało się, że minęły całe godziny, nim znalazł dla nich schron w Stumilowym Lesie. A potem znów sterczały mu prosto i trochę niespokojnie nasłuchiwały, jak wyje wiatr wśród wierzchołków drzew." A.A.Milne "Chatka Puchatka" To, że dziś wieje wiedzą pewnie wszyscy, o niczym innym prawie TV nie trąbi. Wiedziałam, że tak będzie, przecież dopiero co umyłam okna. Jeszcze mi się nie zdażyło, żebym umyła okna i żeby następnego dnia nie padał deszcz. No więc poczuwam się trochę do odpowiedzialności za tę pogodę, może nie za wichurę, ale za padające z nieba "coś" napewno. Koty, podenerwowane zmianami ciśnienia, kręcą się niespokojnie. Wychodzą na parapet, gdzie siedzą mrużąc oczy i tuląc uszy, b...

Spotek

Spot. Największy pieszczoch w galaktyce. Kot, który bez żadnych skrupułów egzekwuje swoje prawo do bycia głaskanym, pieszczonym i rozpuszczanym. Najmłodszy w stadzie. Znaleziony w krzakach w wieku siedmiu tygodni, kiedy futerko wydawało się być całe cętkowane, a ogonek przypominał doczepiony trójkącik - u nasady dwa centymetry, długość niecałe pięć. Kot, którego paski na ogonie zazębiają się o siebie jak w zamku błyskawicznym. Kot, który nigdy nie drapie mając niewyczerpane wręcz pokłady cierpliwości. Dla ludzi. Tylko dla ludzi. Bo ten sam kot potrafi z dziką zajadłością ganiać Hakera po schodach góra-dół, z rykiem, na skróty, z mordem w oczach i kawałkami futra zwisającymi z mordki. Pogryzł nam ramy na kilku oknach tylko dlatego, że z drugiej strony siedział inny kot. Najczęściej Haker. Śpioch, żarłok, leniwiec, długonogi arystokrata. Gadatliwy, ale nie do przesady, za to do przesady skrupulatny w obdarzaniu ludzi swoimi względami - zdarzały się dni, kiedy przez kilka godzin wędro...