Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą haft krzyżykowy

podsumowanie roku

Trochę się z tym spóźniłam, ale nie dużo. Na polu robótkowym sprawiłam się całkiem dobrze - 50 zaczętych i ukończonych projektów. Na zbiorczym, zdjęciu zmieściło się 46, bo pozostałym czterem nie dałam rady zrobić zdjęcia. Zbyt szybko powędrowały do nowych właścicieli. Ogólnie "do ludzi"(znaczy do rodziny i znajomych) poszły trzydzieści cztery moje dzieła. Patrząc na to zestawienie dochodzę do wniosku, że mogłabym ograniczyć małe formy (chusty, szaliki, mitenki) na rzecz dużych, t.j. swetrów. Postaram się wziąć to pod uwagę w tym roku. Książkowo. W czasie ubiegłego roku poznałam 84 książki, z czego 27 wysłuchałam, a 57 przeczytałam. Uważam to za całkiem przyzwoity wynik zwłaszcza, że czas który mogłam poświęcić na ich czytanie, dzieliłam na dzierganie i przeglądanie netu. Dodatkowo założyłam na początku roku, że nie będę wracać do znanym książek, że wszystkie przeczytane mają być nowe, nieznane wcześnie, co udało mi się wypełnić w stu procentach. Za to nie udało mi si...

raport krzyżykowy

Zimowa Ostoja dłubie się dalej. Przez zimę wydłubało się tyle, że można pokazać postęp. Pod koniec listopada było tyle: A teraz jest tyle: Mogę śmiało powiedzieć, że mam już 2/3 obrazka, więc mam już "z górki" ;)

krzyżykowa Ostoja - c.d.

Od ponad miesiąca na drutach nie mam prawie nic. Po wyprodukowaniu kilku czapek i szalików (zdjęć brak, bo nie mam pomysłu na prezentację, no i światło do bani) skończyła mi się chwilowo drutowa wena. W związku z tym wyciągnęłam nieśmiertelny haft krzyżykowy i zaczęłam cierpliwie zapełniać kanwę maleńkimi krzyżykami. Po miesiącu przybyło ich całkiem sporo i tak sobie myślę, że jakbym utrzymała tempo, to na wiosnę miałabym ukończony obrazek. Jednak nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu, zawsze wena może sobie pójść. Na razie dla porównania dwie fotki. Było tyle:   Jest tyle:

trochę o robótkach

Korzystając dziś z popołudniowego słońca zrobiłam fotki moim aktualnym (czytaj: rozbabranym) robótkom. Zawzięcie dłubię krzyżyki w Ostoi Zimowej i nareszcie widać postęp w stosunku do ostatnio pokazywanego zdjęcia. Było tyle:   A teraz mam ich tyle: Postęp widać gołym okiem ;) Poza tym robię sweter dla męża ze smakowitej w kolorze wełny malabrigo sock Cordovan. Ściągacz zaczęłam na drutach 3.0, a później przeszłam na numer 3.5, na proste druty, bo przy ostatnich robótkach doszłam do wniosku, że robię równiejsze oczka na drutach prostych niż na żyłkowych. Nie mam pojęcia skąd się to bierze, ale widać wyraźnie. Jak na razie mam pół pleców, więc dużo do pokazywania nie ma, ale że zrobiło mi się ładne zdjęcie w ciepłym świetle wieczornego słońca więc je pokazuję :)  Co do skończonych robótek to możliwe jest, że w najbliższym czasie będę miała zdjęcia "na ludziu", to je oczywiście pokażę :) Poza robótkami to szaleję w ogrodzie, bo w końcu temperatury zrobiły się zn...

Zimowa Ostoja - raport

Aby nie popaść w rutynę włóczkową, staram się znaleźć czas również na haftowanie. Praca nad Ostoją posuwa się do przodu, oprócz kolorów i zarysów zaczyna się pojawiać faktura haftu. Ten obraz jest złożony z krzyżyków i półkrzyżyków, z czego są one różnej grubości z racji używania różnej ilości nitek: od dwóch przez trzy i cztery aż do sześciu. Wszystko to powoduje, że poszczególne elementy zaczynają być widoczne, mimo że różnią się od siebie tylko drobnymi niuansami kolorystycznymi.  ~~~~~~~~~~~~ Na koniec mała uwaga dla zainteresowanych moim malowaniem. Z racji tego, że  dość często wstawiam prace na Szkice i Akwarele, postanowiłam nie zawiadamiać o każdej z nich tutaj, by nie zmieniać bloga w centrum informacyjne ;) W zamian dodałam w bocznym menu, pod banerem prowadzącym na Szkice i Akwarele, widok ostatniego zamieszczonego wpisu. Zapraszam :)

robótkowy raport

Dłubię te swoje róbótki i dłubię więc postanowiłam pokazac Wam, w jakim są stanie zaawansowania . Najpierw Zimowa Ostoja, haft składający się, jak na razie, z bezowych nitek na beżowym tle ;) Obliczyłam, że mam już prawie 1/6 całości. całość kanwy z wyhaftowanym fragmentem fragment Jak widać, już "cośtam" widać ;) Druga robótka to sweter Kamieńczyk, pruty i robiony, i znów pruty. Obecnie mam skończony tył i przód do skończenia w okolicach dekoltu. Następne będą rękawy rękawy. Jak widać na zdjęciu oczka ramion nie są nie zamknięte, lezą sobie na pomocniczych drutach. Będę zszywać otwarte oczka szydełkiem, jak już skończę przód. Szew nie jest taki gruby jak przy zwykłym szyciu i dzianina wygląda jakby była z jednego kawałka, bez szwu. przód swetra i tył

Zimowa Ostoja w akompaniamencie mruczenia

Zimowa Ostoja powstaje powoli. Mam już około 1/8 całości. Obecnie jestem na etapie haftowania bezowych chmur, co nie jest może zbyt porywające, ale za to niezbyt wymagające. Całe rzędy półkrzyżyków w kolorach różniących się od siebie o ton bądź pół tonu. To, że się w ogóle różnią od siebie można zauważyć dopiero kiedy powstanie większy fragment - przy pojedynczych półkrzyżykach nie sposób odróżnić kolorów. Bibeńka wspiera mnie dzielnie układając się na schemacie lub tuż koło niego i mrucząc głośno - nie ma to jak kojące kocie mruczenie przy zmaganiu się z niuansami kolorów :)

Zimowa Ostoja - początek

Haft przestał być zbiorem rozsianych bezsensownie krzyżyków i zaczyna nabierać powolutku jakiegoś sensu. Mogę więc pokazać nad czym ślęczę (nie bez przyjemności) lecząc przeziębienie, które przyplątało się ostatnio. Na zdjęciu widać jak ma obrazek wyglądać po skończeniu, a na dole jest ten kawałek, jaki już wydłubałam. Jakby ktoś miał problemy z rozpoznaniem na jakim etapie jestem, to wydłubany fragment to część chaszczy ponad leżącą gęsią :D Po skończeniu obrazek ma mieć wymiary 40x31 cm, więc całkiem spory. Kanwa to aida 18, więc krzyżyki są właściwie milimetrowe - bardzo lubię taką dłubaninę. Kolorów jest dużo, głównie wyszywam dwoma nitkami, używane są kolotry czyste i kolory mieszane ( np. jedna nitka koloru khaki, druga jasne złoto), krzyżyki i półkrzyżyki. Dla ułatwienia sobie znalezienia się w schemacie naniosłam na kanwę linie pomocnicze co dziesięć nitek, specjalną kredką do haftów, spieralną. Mam nadzieję, że po skończeniu warto będzie całość oprawić i powiesić na ścia...

robótki - podsumowanie 2010

Podejrzałam ten pomysł u pimposhki W związku z tym też zrobiłam kolaż z tegorocznymi robótkami. Prawdę mówiąc zaskoczyła mnie trochę ich ilość - myślałam, że zrobiłam mniej rzeczy :) Co prawda dwie z nich - błękitna Mgiełka i sweter Kamieńczyk - są wciąż w trakcie tworzenia, ale i tak uważam, że się liczą ;) ps. Znów wróciła mi miłość do haftów krzyżykowych, skomplikowanych i wielkoformatowych - dłubię od dwóch dni, ale pokażę jak coś będzie widać, bo na razie to pojedyncze krzyżyki dopiero.

Pani Tycia Myszka - gotowa

"Pani Tycia Myszka była okropnie schludną i drobiazgową osóbką; wciąż tylko zamiatała i odkurzała miękkie piaskowe podłogi. Czasem jakiś chrząszcz zabłąkał się w korytarzach. - A sio! A sio! Małe brudne nóżki! - mówiła pani Tycia Myszka i uderzała z hałasem w śmietniczkę." Beatrix Potter "Pani Tycia Myszka" Jak widać skończyłam haft. Uprany i uprasowany czeka na oprawienie, tylko najpierw muszę zdecydować się czy zrobić z niego obrazek czy zawieszkę. Na sukni zamiast francuskich węzełków naszyłam koraliki - tak jest ładniej :)

Pani Tycia Myszka - odsłona druga

Pani Tycia Myszka powstała już w połowie. Zrobiłam wszystkie krzyzyki, pozostały backstitch'e, znaczy wszelkie "kreseczki" by obrazek nabrał ostatecznych kształtów. Obecnie prezentuje się tak: Już coś widać, nie tak jak poprzednim zdjęciu, gdzie trudno było dopatrzyć się czegokolwiek ;) Za oknem cos na granicy odwilży, ale pada śnieg nie deszcz. dobre i to, bo chlapa pośniegowa jest paskudna. W ogrodzie biało, całkiem urokliwie ;)

Pani Tycia Myszka - odsłona pierwsza

Po ponad roku dłubania na drutach zatęskniłam nagle za haftem krzyżykowym. O ile rok temu wydawało mi się, że już dość mam haftowanych obrazków i "Ileż można ich mieć?", to teraz nagle doszłam do wprost odwrotnego wniosku : "Mam ich za mało, prawie wcale!" Pogrzebałam w szufladzie i wciagnęłam maleństwo, klejnocik dłubany na aidzie 18 - pani Tycia Myszka według Beatrix Potter. Zaczęłam wczoraj i narazie mam tyle: Tak, wiem, na razie mało co widać. Mogę podpowiedzieć, że zaczęłam od białego fartucha :D Mam nadzieję, że zrobię go dość szybko, ale myślę, że będzie jeszcze jedna odsłona przed końcową prezentacją skończonego dzieła.

biscornu

Po drutowych szaleństwach zachciało mi się zrobić coś innego, ale dostatecznie małego, by zacząć i skończyć to w rozsądnym czasie dwóch tygodni. Wybór padł na biscornu - maleńką zabawkę, rzecz równie ładna co nieprzydatną ;) Nieprzydatną, bo mam już jedno, które pracuje u mnie w roli poduszeczki do igieł, więc mnożenie następnych bytów służy li tylko przyjemności posiadania ładnych drobiazgów. Robi się toto produkując dwa niewielkie, identyczne kwadraty pokryte ozdobnym haftem, które później zszywa się w sprytny sposób łącząc rogi jednego kwadratu ze środkami drugiego. Po wypełnieniu czymś puchatym (użyłam włókniny z poduszki) spina się obie na środku za pomocą guzików, koralików lub czegoś podobnego. Ja na wierzchu użyłam koralików a w spodzie są małe guziczki. Dokładną , obrazkową instrukcję można znaleźć tutaj, w Biscornu Class . Żeby nie było za łatwo wybrałam błękitne płócienko o drobnym splocie i ciemniejszą błękitną nitkę, pojedynczą, a krzyżyki okazały się mniejsze od 1mm....

świąteczny haft

Zrobiłam go już jakiś czas temu, ale jakoś najpierw schodziło mi wypranie go i uprasowanie, potem obszycie, a na koniec wsadziłam go do szuflady i - wstyd powiedzieć - zapomniałam o nim. "Znalazłam" go dziś, przypadkiem, i postanowiłam pokazać szybciutko, przed świętami. Wzór pochodzi ze sklepu Needle&Art i identyczny z wizerunkiem Mikołaja jakiego dostałam w dzieciństwie od cioci z Ameryki. I w ten sposób cocacolowy Św. Mikołaj zawładnął moją wyobraźnią i pozostał tam na zawsze ;)

zła

Chciałam zamówić sobie zestaw do haftu przez net. Długo się z tym nosiłam, wybierałam, przebierałam, zastanawiałam się gdzie to powieszę i czy będę potem mogła patrzeć na to codziennie. No, i żeby był odpowiednio trudny, bo z łatwymi haftami to nie ma zabawy. Dziś rano zdecydowałam się zamówić w końcu wybrane cuda. Już je miałam w koszyku, kiedy coś mi przeszkodziło w dokończeniu zakupów. Jak znów miałam czas zajrzeć do sklepu internetowego, to mój wybrany, cudowny, pracochłonny zestaw był już niedostępny! Nie mieli go już na magazynie, znaczy, ktoś go kupił w międzyczasie. To świństwo! Nie bawię się tak! I jestem zła...

kot "Too Lazy" skończony

Skończyłam haftować obrazek z kotem projektu Charles'a Wysockiego pt. "Too Lazy". Po oprawieniu w ramkę całość prezentuje się tak:

wymiankowa przesyłka

Czekałam, czekałam i się doczekałam :) wymiankowa paczuszka przyszła dzisiaj, a w niej same śliczne rzeczy: - bardzo miły list od wymiankowej koleżanki - haft z dwoma symetrycznymi gołębiami wykonany na pięknie, cieniowanej kanwie. Haft zajmuje tylko 1/3 kanwy, reszta jest dla mnie, do wykorzystania :))) - malusia podusia z wyhaftowanym serduszkiem, bardzo misterna, pachnąca słodko truskawkami - znajdzie miejsce w szufladzie z pościelą. - dwa kawałki tkaniny do haftu, jedna to piękny, zgrzebny len, rzadko tkany, druga, kremowa, to kanwa 18 - kolorowe, atłasowe wstążki - koraliki i fantastyczne guziczki - będą ozdoba przyszłych biskornu :) - ręcznie wykonana kartka w namodniejszym w sezonie kolorze oberżyny ze złotą różą i uroczymi narożnikami - cudo. - na koniec coś dla wiewiórki-łasucha, znaczy tabliczka gorzkiej czekolady. Mniam! Dziękuję Ci serdecznie, Melciu :)))

wymiankowa wysyłka

Skończone, zapakowane i wysłane :) Wymiankowa praca z Praire Shooler pojechała do adresatki. Bardzo jestem zadowolona, że zdecydowałam się na udział w tej "wymiance" - to świetna zabawa, poznałam nowe wzory i poszerzyłam "horyzonty krzyżykowe". A fakt, że to co robię jest "dla kogoś" tylko pomnożył przyjemność. Tak się spieszyłam pakując, że nie zdążyłam (czytaj: zapomniałam) zrobić zdjęcia. Cóż... zdaża się najlepszym ;P

wymianka The Prairie Schooler

Postanowiłam zabawić się w wymiankę. Dołączyłam do grupy na blogu Haft dla... i dla osoby którą wylosuję, będę tworzyła "cosika" ozdobionego haftem w stylu The Prairie Schooler. Mam nadzieję na sporą przyjemność z samego wybierania wzoru, materiału i rodzaju robótki, a także oczywiście z niespodzianki, jaką sama otrzymam przed końcem wakacji.

prezent na Dzień Matki

Haft-prezent dla mamy skończony. Oprawiony czeka na oddanie, prawdopodobnie jutro, bo w Dzień Matki nie mam możliwości pojechać do niej (uroki niemieszkania w jednym mieście). Oby sie spodobał... Tak się prezentuje sam haft: a tak w całości, z ramką: Tak na marginesie, to haftowanie metaliczna nicią nie przypadło mi zbytnio do gustu. Efekt owszem, świetny, ale nić niewdzięczna w pracy.