Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wiewiórkowe puzzle

Trzy koty i trzy gejsze

 Dawno na blogu nie było o puzzlach, więc będzie teraz. Puzzle układam zimą, pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą dlatego, że blokuję na dłużej duży stół, który jest nam potrzebny głównie na święta. Niby mam matę do puzzli, którą można zwinąć, ale wolę jak leży rozłożona na stole by układanka była "pod ręką". Okazało się, że koty niezbyt interesują się puzzlami. Zosia obejrzała raz zawartość pudełka, oceniła je na kompletnie nieciekawe i postanowiła zignorować.  Dymek był bardziej zainteresowany i wyraźnie fascynowalo go moje przegarnianie puzzli w pudełku w poszukiwaniu pasujących kawałków. Często siadał i obserwował, a po jakimś czasie zaczął przychodzić i łapką pomagać w przegarnianiu puzzelków. Nie zrzucał niczego, nie zabierał kawałków, tylko albo grzebał, albo układał się na macie (i puzzlach).  Ułożyłam łącznie trzy układanki, ale tu pokażę tę, która mi się najbardziej podobała i której układanie sprawiło mi największą przyjemność.

Drewniane puzzelki - już ułożone

 Kolejne puzzle, kolejny z gwiazdkowych prezentów. Piękne, drewniane, w najrozmaitszych kształtach, bo każdy kawałeczek jest inny, a kawałeczków 300. Niezbyt dużo, ale nadrabiają szaleństwem kształtów. Układało mi się super fajnie - obrazek ładny, kawałeczki ładne - cud, miód i orzeszki ;) Dodatkowe smaczki: część z elementów puzzli nie jest abstrakcyna, tylko ma kształt konkretnej rzeczy. Jest więc rowerzysta, mewa, grzybki, butelka z kieliszkiem, namiot i nawet kot.  Zresztą, sami zobaczcie :)

Szaleństwo zorzy polarnej - skończone

 Skończone! Poszło szybciej niż sądziłam, nastawiałam się na kilka tygodni, a ułożyło się w kilka dni.  Przy takich kształtach główną wskazówką jest kolor, a fakt, że każdy puzzel jest inny, i pasuje tylko i wyłącznie na swoje miejsce, zdecydowanie pomaga. Całość wygląda więc tak: I jeszcze zbliżenie na szalone kształty:

Szaleństwo zorzy polarnej - postępy

Jak zaczynacie układać puzzle? Od środka czy od ramki? Bo ja zaczynam od ramki, a dopiero potem wypełniam środek. Brzegowe są proste z jednej strony i łatwiej je wypatrzyć w masie kawałków, no i ogranicznona ilość możliwości sprawia, że ramkę układa się najłatwiej i najszybciej.  A co zrobić, jak puzzle nie mają prostej ramki? Dostałam na Gwiazdke puzzle, które mają pofalowany brzeg i kawałki w nietypowych kształtach. Jazda bez trzymanki ;) ale jest super!  

Zima ze słoneczną Toskanią - skończone!

 Skończone! Półtora miesiąca fajdy, 4000 elementów i aż szkoda było kłaść ostatnie kawałki ;)  Pod światło fajnie widać układ poszczególnych kawałków - aż się w głowie kręci, prawda?

Zima ze słoneczną Toskanią - postępy

  No i kolej na nastepną część, która jest w najradośniejszych kolorach - żółcienie, lawendowe fiolety i błękity - już się cieszę na układanie :D

Zima ze słoneczną Toskanią - postępy

 Tempo spadło, bo dzielę czas między puzzle a dzierganie, ale układa się super :)  

Zima ze słoneczną Toskanią - postępy

 Puzzle się układają.  Układaja się na tyle gładko, że po tygodniu miałam tyle:   Dziś rano, przy kawie, udało mi się położyć ostatnie kawałki pierwszej części i teraz wyglądają tak: Najwięcej czasu spędziłam nad rudo-brązowym wnętrzem kafejki - nijak nie chciało się poskładać w całość. Obawiałam się półek z butlekami, a okazało się, że układanie poszło całkiem gładko. W każdym razie zabawa jest super i kolej na następną część :)

Zima ze słoneczną Toskanią - początek

 Zimą zwykle układam puzzle. Po świętach duży stół nie jest potrzebny i mogę spokojnie rozłożyć na nim układankę. Na imieniny ( w marcu) dostałam nowe puzzle i teraz nadszedł czas na ich ułożenie.  Mają aż 4000 kawałków i musiałam rozłożyć stół, bo na złożonym się nie mieszczą. Nie mieszczą się też na mojej macie do układania puzzli, więc przykleiłam do stołu arkusz papieru i wyrysowałam sobie na nim ramkę określającą wielkość obrazka. Całość jest podzielona na 3 części i każda z nich zapakowana jest w osobną paczkę. Nie są opisane, więc trzeba sobie wykoncypować, która paczka odpowiada której części obrazu. Obrazek to malowany na płótnie obraz przedstawiający krajobraz z Toskanii - ładny. Na pojedynczych puzzlach widać pociągnięcia pędzla, a czasem splot płótna. Nie ma co się oszukiwać - są trudne, układanie idzie wolno, ale dają satysfakcję. Łatwe puzzle to żadne frajda ;) Co jakiś czas wrzucę zdjęcie pokazujące postępy, a na razie sam początek.

Skończyłam! Skończyłam!

Skończyłam układać puzzlowe "Irysy" Van Gogh'a. Godzinę temu położyłam ostatni kawałek :) Tym razem nie spieszyłam się, były dni, kiedy kładłam na miejsce jeden kawałek, ale powoli, powoli układanka ułożyła się. Prezentuje się tak: Sprawdziłam wpisy blogowe i wyszło mi, że pierwszy raz układałam te puzzle od października 2009 do marca 2010. Tym razem poszło mi dużo szybciej. Całość jeszcze trochę pocieszy oczy i ... zostanie zsypana do pudełka, schowana do szafy, gdzie będzie czekała na kolejną odsłonę, możliwe, że znów cztery lata ;)

Koci komitet powitalny

Od kiedy jest ciepło Chudy większość dnia spędza w ogrodzie. Głównie śpi: na stole, na jednym z krzeseł, na rabacie układając się tak, by głowę mieć w cieniu, a resztę na słoneczku. Jednak kiedy wracam skądś samochodem (myślę, że poznaje samochód po odgłosie) pojawia się na chodniku. Wdzięcznym pląsem przemyka pod furtką i staje tuż obok samochodu. Najpierw spojrzenie w oczy i miłe powitanie. Chwilę później, po podrapaniu między uszkami, Chudy przemyka wzdłuż samochodu... ... by zająć strategiczną pozycję pod samochodem. Siedzi tam jakiś czas, a potem wraca do ogródka, na słońce. Powtarza się to nawet kilka razy dziennie. Za to Haker czeka w domu zerkając spod firanki. A jak tylko wejdę do domu to zaczyna głośno opowiadać co też robił, kiedy mnie nie było, co mu się śniło, że samemu pusto i nudno, i że miska zrobiła się jakaś pusta. Sprawdza siatki z zakupami i zapachy, które z nimi przynoszę. Po dokładnym sprawdzeniu wszystkiego i ewentualnym wyjęczeniu kilku grosz...

wioska Shaftesbury ułożona

Skończyłam układać puzzle gdzieś ponad dwa tygodznie temu, ale nie miałam natchnienia na cyknięcie im fotki. Trochę mnie rozczarowały - ułożyły się zbyt szybko, nastawiałam się na dłuższe i żmudniejsze zadanie, a tu szast-prast i ułożone. Teraz pozostało mi tylko zsypać je do pudełka i schować do szafki - do następnego razu ;)

zima i wioska Shaftesbury w Anglii

Przyszła zima! No, może nie duża tylko maleńka, ale jest. Dziś rano w ogrodzie wyglądało tak:    Chyba czułam, ze w końcu przyjdzie, bo w niedzielę po południu zachciało mi się poukładać puzzle. Układanki to moje zimowe hobby, rok temu układałam Irysy, więc postanowiłam znów sobie jakieś ułożyć. Mam w domu kilka pudełek z puzzlami, lubię takie, gdzie po otworzeniu pudełka wszystkie kawałki zdają się być identyczne. Ku mojej radości w szafce z puzzlami znalazłam takie, jakich jeszcze nie układałam. Kupiłam je kiedyś na wyprzedaży i zapomniałam o nich kompletnie. Teraz z wielką przyjemnością wyciągnęłam swoją planszę do układania i zabrałam się za grzebanie w tysiącu kawałków. Myślę, że do wiosny ułożę :D  ~~~~~~ Pimposhko - też liczę na to, że będzie się dobrze nosił i z każda przymiarką jestem tego coraz bardziej pewna. Niestety, na drutach 3.5 wolno się robi. Miriel - włączyłam sobie powiadomienia o komentarzach, więc żaden komentarz pod starszym wpisem mi nie umk...

Irysy Van Gogh'a - finał

Skończyłam! Mam je całe i... są śliczne :))) Teraz dokładnie wiem, w których miejscach obraz jest niedomalowany, gdzie prześwituje płótno, jakimi pociągnięciami są pokryte poszczególne rejony. Układanka dostarczyła mi przyjemności na całą długą zimę - to jest właśnie to, co wiewiórki lubią najbardziej ;) Teraz pozostaje tylko spojrzeć ostatni raz na całość, westchąćnać z zadowoleniem i... zsypać układankę do pudełka. całość: ulubiony fragment: Za rok ułożę je znowu :)

raport puzzlowy

Układam i układam. Tak jak zakładałam, całą zimę :) I myślę, że do wiosny skończę, bo już niedużo mi zostało. Aż żal kończyć... :)

raport postępowy

Czas na raport z postępów w układaniu "Irysów" V. van Gogh'a. Nie powiem, by mi szybko szło. Po pierwsze, mogę układać tylko przy dziennym świetle, bo w sztucznym kolory pływają i nijak nie można ich dopasować. Po drugie, układanka jest trudniejsza niż sobie wyobrażałam (a wyobraźnię mam niczego sobie). W niedzielę miałam dobry dzień i oto efekt:

van Gogh, Irysy i tarta bułka

W jesienne i zimowe wieczory lubię układać puzzle. Zajęcie to, podobne do tworzenia "czegoś z niczego" jest, według mnie, podobne do haftu krzyżykowego - długo układasz kawałeczki/krzyżyki zanim zobaczysz pierwsze efekty. Zwykle puzzle leżą rozłożone na stole całymi tygodniami, krócej lub dłużej, w zależności od trudności układanki. Mam ich kilka, wszystkie dość trudne i ale niezbyt duże (ogranicza mnie wielkość podkładki na której układam), wszystkie mają najwyżej 1000 kawałków. Moimi ulubionymi do tej pory była zrośnięta trawami droga w winnicy, z łąką maków na pierwszym planie i dzwonnicą kościoła w tle. Kupione jako pierwsze, jeszcze w Pewexie. Ich cechą charakterystyczną jest to, że kawałki nie schodzą się narożnikami na krzyż, tylko są przesunięte względem siebie, co dodatkowo utrudnia układanie. Kilka dni temu zobaczyłam na allegro puzzle i zakochałam się - "Irysy" V. van Gogh'a. Bardzo lubię ten obraz, tak bardzo, że staram się w swoim ogrodzie odtworzyć...