czwartek, 8 października 2020

dzierga się Zielony Irlandczyk

 Kiedyś miałam bawełniany sweter w irlandzkie wzory. Był zielony i go uwielbiałam. Od tego uwielbiania zużył się tak bardzo, że musiałam się z nim rozstać. 

Od tamtej pory "chodziła" za mną chęć zrobienia sobie podobnego, ale ilość decyzji co do układu wzoru i ilość wykonanych przed robotką próbek (żeby nie musieć pruć połowy tyłu czy przodu jeśli okaże się zbyt szeroka lub zbyt wąska) skutecznie mnie hamowało. 

W końcu, dzięki miłemu splotowi okoliczności zdecydowałam się na wydzierganie sobie Irlandczyka. Złożyło się na to  wrześniowa promocja włóczki Dropsa i znalezienie odpowiedniego, darmowego wzoru na sweter. 

Kupiłam zieloną Drops Cotton Merino, zrobiłam JEDNĄ zalecana próbkę i zaczęłam. Mam już cały tył i 20cm przodu. Wzór opanowałam na pamięć już gdzieś około 20-ego cm tyłu, więc dzierga się bezproblemowo.


Włóczka jest niesamowicie miękka i miła w dotyku, nie ma nic ze sztywności bawełny. Wzór wychodzi na niej wyraźny i myślę, że całość po praniu będzie rewelacyjna. Już teraz jestem bardzo zadowolona :)

sobota, 3 października 2020

Okienne mandale - wyszydełkowane

 
Jak wspominałam w poprzednim wpisie w lecie, oprócz produkowania kwadratów,  wzięło mnie też na szydełkowanie.
Używałam białego kordonka Muza 10 firmy Ariadna. Najpierw trzymałam się dokładnie wzorów serwetek publikowanych przez Aurelię Szarą Myszkę, która na Youtube udostępnia fantastyczne szydełkowe wzory. 

No więc szydełkowałam i szydełkowałam, bo sprawiało mi to wielką frajdę, aż zaczęłam się zastanawiać po co mi tyle serwetek :D 

Robienie sztuka dla sztuki przerobiłam przy pierwszych egzemplarzach , ale potem  przyszedł mi do głowy pewien pomysł, więc szydełkowałam dalej.

Kiedy się rozszalałam serwetkowo-mandalowo to znalazłam na Printereście schemat na dużą serwetkę-mandalę ze wzorem ananasów pochodzący z bloga Crochet Art. Szydełkowało się ekstra, schemat jest czytelnie rozrysowany i bardzo przyjemny w robieniu.

Serwetka-mandala wyszła duża, po zblokowaniu miała 66cm średnicy. Przeszukałam więc internet i znalazłam sklep, gdzie kupiłam białą, metalową obręcz o średnicy 70cm, i na nią naciągnęłam serwetkę.

Kilka serwetek powędrowało do nowych domów, a te co mi zostały zostały również naciągnięte na białe, metalowe obręcze i wszystko razem zainstalowałam w oknach.

Mam dwa okna przy schodach i w nich serwetki-mandale robią za firanki.

Tak wyglądają od środka i z zewnątrz:





sobota, 19 września 2020

Kocyk Pełen Kwadratów - wydziergane

 I nagle jest połowa września. Jakoś tak samo wyszło - szast-prast i już. Też tak macie, że dni mijają nie wiadomo kiedy?
W każdym razie, w międzyczasie powstał kocyk i cała gromada białych serwetek/mandali, dla których znalazłam super zastosowanie, ale o tym napiszę w osobnym wpisie, jak porobię porządne zdjęcia.


Dziś będzie o kocyku.
Wyprodukowałam 96 elementów, które zostały w końcu ułożone odpowiednio, a potem zszyte razem.
Postanowiłam zrobić plisę dookoła całości, żeby brzeg wyglądał na bardziej uporządkowany. Najpierw robiłam ją ściegiem francuskim, ale szybko zorientowałam się, że się faluje, więc sprułam i zaczęłam od nowa wybierając ściągacz 1x1 i okazało się to świetnym rozwiązaniem.
Kocyk po skończeniu, upraniu, wysuszeniu na płask i odebraniu przez KIK ( skrót od Kociej Izby Kontroli, ma wymiary 95x150cm.

Jest świetny, okazał się na tyle ciepły, że zrezygnowałam z podszywania go czymkolwiek. Zresztą, jak już skrzętnie pochowałam nitki, to strona lewa prezentuje się równie ładnie jak prawa. 







czwartek, 16 lipca 2020

I jeszcze jeden! I jeszcze raz!

Jak skoczyłam ostatni kardigan z dropsowego delight'a zostało mi trochę kolorowego motka. Nie mając pomysłu na nową robótkę zrobiłam kilka kwadratów wielkości mniej więcej 11x11cm.
Kolory w tej włóczce ślicznie się układają, robienie kwadracików okazało się być bardzo wciągające. Z myślą: "jeszcze tylko jeden, zobaczę jak w tym ułożą się kolory" - zostały wyrobione wszystkie resztki, potem na druty poszły całe motki. W międzyczasie - korzystając z wyprzedaży dropsa - przyjechały kolejne kolorowe motki.
W rezultacie powstaje kocyk, całkiem duży.
Jestem na etapie łączenia, oby starczyło mi pary na skończenie całości, bo po nudnym łączeniu czeka mnie wymyślenie jakiejś plisy dookoła całości.




czwartek, 9 lipca 2020

dobry bieżnik nie jest zły ;) - uszyte

Zaczęło się od maseczek. 
Jak przyszło do ich noszenia, to przejrzałam zapasy materiałów i stwierdziłam, że prawie nic z nich się nie nadaje. Ha, trudno, nawet się zbytnio nie zmartwiłam, bo poleciałam do kompa i zamawiamy!  
Wybieramy, zamawiamy, czekamy, czekamy, czekamy i w końcu mamy!
Jak już poszyłam te maseczki - nie będę Was zanudzać ich zdjęciami, bo raz to ich nie mam, a dwa to tylko maseczki, co tu pokazywać.
W każdym razie zostały mi materiały, bardzo fajne kolorowe bawełny, a ja wpadłam w ciąg szyciowy, więc postanowiłam się wyżyć. Doszłam do wniosku, że zaopatrzę się w nowe bieżniki na ławę. Jako, że bawełna była dość cienka to postanowiłam zrobić bieżniki dwustronne - po pierwsze będą miały odpowiednią grubość, a po drugie będę miała jakby dwa bieżniki w jednym.
Oczywiście natychmiast doszłam do wniosku, że potrzebuję więcej bawełny, bo przecież są takie cudne wzory, że trudno się ograniczać ;)
Pierwszy i  drugi bieżnik powstał w czasie oczekiwania na tkaniny z tego, co miałam już w domu.


Z drugiego jestem dodatkowo dumna, bo zrobiłam mu pasy na bokach, które są zawinięte i przez to szwy nie są na krawędzi tylko w płaszczyźnie bieżnika. Poza tym te folkowe koguty bardzo mnie urzekły :) A cytruski!? Cytruski są wprost boskie!


Potem przyszły do paczkomatu kolejne tkaniny i powstały kolejne bieżniki.
Kwiatowy w stylu retro:


Jesienny z drzewkami i zamglonymi piętrami lasu:

Geometryczny:


Burzowy - chmurne niebo z jaskółkami i sztormowe fale:


Ostatni to mój ulubiony, obie strony są boskie.

W ten sposób wyposażyłam się w dwanaście  wzorów w sześciu bieżnikach i jestem bardzo zadowolona. Pewnie jeszcze coś uszyję, ale już raczej nie bieżniki, bo  mam ich zdecydowanie dosyć, ale pewnie coś innego. Może jakiś ciuch? Kto wie ;)

Materiały kupiłam w bardzo fajnym sklepie Dresówka