wtorek, 17 lipca 2018

pada, a wiewiórka nic

Skończyły się dzikie upały i zaczęło padać prawie codziennie. Świetnie, rośliny odetchnęły z ulgą, przestały trwać w stanie zombie, a trawnik powoli odzyskuje zieleń.
Wiewiórek przychodzi dalej na orzechy czy pada czy nie pada, i czasem jest lekko zmoknięty ;)



poniedziałek, 2 lipca 2018

kwitną storczyki, kwitną



Mam trzy storczyki. Wszystkie należą do rodzaju Falenopsis. Są łatwe w uprawie i dobrze znoszą domowe warunki.

Dwa z nich dostałam ponad sześć lat temu, a trzeci mam od miesiąca. Od dawna „chodził” za mną kwitnący na żółto, ale większość jakie widziałam miało  środki w kolorze fuksji, ale chciałam jednokolorowego. Nagle zobaczyłam taki, w dokładnie wymarzonym kolorze, i nie namyślając się długo – kupiłam. Pozostałe to: czysto biały i dropiaty – biały w purpurowe cętki i plamki.



Kiedy dostałam pierwszego musiałam się dokształcić w dziedzinie ich uprawy. W rezultacie stoją na wschodnim oknie, gdzie mają słońce od rana do południa, ale są cieniowane przed ostrym, letnim słońcem przez gałęzie rosnącej pod domem wierzby, dostały specjalne podłoże „dla storczyków” z kory drzew, mieszkają w przezroczystych doniczkach i szklanych osłonkach wyprofilowanych tak, by ewentualny nadmiar wody zbierał się na ich dnie, nie dotykając korzeni ani podłoża.
Podlewam je raz na siedem, dziesięć dni poprzez zalewanie – wlewam pełno wody do osłonki i zostawiam na pół godziny, a potem wylewam wszystko i odsączam. Używam demineralizowanej wody, do której dodaję odżywkę zakupioną na wystawie storczyków od niemieckich hodowców.

Zwykle kwitną raz w roku, kwiat utrzymuje się kilka miesięcy, a kiedy już przekwitnie i pęd zaschnie to roślina odpoczywa dwa do trzech miesięcy i znów wypuszcza pęd.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy nie sprezentować sobie miniaturowego, akurat by się zmieścił na parapecie pomiędzy tymi co mam. Nie może być duży, bo na tym samym parapecie jest miejscówka Hakera i ona musi zostać wolna.




czwartek, 28 czerwca 2018

z kartek szkicownika vol.3

Zrobiło się znów ciepło, a ja leczę zakwasy po ułożeniu 10 kubików drewna kominkowego. Z tego powodu wpis będzie obrazkowy, bo pisanie i fizycznie i umysłowo jakoś męczy - umysłowo pewnie dlatego, że tlen zamiast do mózgu transportowany jest do obolałych mięśni ;) Obiecuję, że w następnym trochę bardziej się "rozpiszę".
No to kolejne szkice:




wtorek, 19 czerwca 2018

balkonowe słoneczniki

W marcu, w doniczkach na rozsadę, posiałam ozdobne słoneczniki. W maju, jak zrobiło się ciepło, posadziłam podrośnięte słoneczniki na balkonie do, odpowiednio dużych, pojemników. Słoneczniki rosły, wypijały hektolitry wody - przy upałach musiałam podlewać dwa razy dziennie - a teraz, znaczy w czerwcu, zaczynają kwitnąć.
Co tu dużo mówić - są piękne. Przepiękne :)