poniedziałek, 4 stycznia 2021

Chusta jak Łąka Kaczeńców - wydziergane

Gotowa!
Chusta, która zauroczyła mnie u Makunki została skończona, uprana, wysuszona i nawet doczekała się zdjęć z ładnym światłem. Kolory wyszły jak trzeba i na zdjęciach wygląda tak, jak w naturze - jak podmokła łąka z kaczeńcami.
Bardzo mi się podoba, po upraniu włóczka zyskała dodatkową miękkość i doskonale się układa. Rozmiar też wyszedł super - akurat żeby się swobodnie owinąć, ale nie czuć się przytłoczonym zawojami. Żeby zapobiec falowaniu się brzegu i przy okazji zamknąć wzór kolorystycznie na wolnym brzegu (tam gdzie nie dodawałam oczek) zrobiłam i-cord żółtą włóczką. 
 




dane techniczne:
włóczka: 
Zauberball Crazy firmy Schoppel-Wolle (75%wełna/25% nylon), 420m/100g, kolor 2404  
Admiral 4 ply firmy Schoppel-Wolle (75%wełna/25% nylon), 420m/100g, kolor 15660580
druty: 3.5mm
wymiary: 170cm x 80cm

 

sobota, 2 stycznia 2021

Zielony Irlandczyk - wydziergane

 W październiku zaczął się dziergać Zielony Irlandczyk. Zaczął i skończył, a nawet się już ponosił, a zdjęć nie było jak zrobić. Nie chciałam fotek "na plaskacza", bo odbierają cały urok i czekałam na dobrą okazję i zbieg okoliczności. 

Dziś ów zbieg nastąpił - pojawiła się modelka i dobre światło (co o tej porze roku nie jest częstym zjawiskiem). W każdym razie pstryku-pstryku i swetrowe fotki są!




Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego swetra. Piękny kolor, włóczka cudownie miękka w dotyku i mająca idealną mięsistość i ciężar. Myślę, że Cotton merino będzie jedną z moich ulubionych włóczek.

dane techniczne:
wzór: Honeycomb Aran  by Pattons
włóczka  Cotton Merino firmy Garnstudio (50/50 cotton/merino), kolor 11 Forest Green, 110m/50g
druty nr 4.0 (ściągacze) i 5.0
zużyłam 12 motków po 50 gram.

niedziela, 27 grudnia 2020

dzierga się na żółto, zielono, niebiesko

 Któregoś dnia,  Makunka, pokazała piękną chustę.  Strasznie spodobały mi się przenikające się kolory i pionowe, kontrastowe, żeberka. Uroda tej chusty utkwiła mi tak bardzo w głowie, że po kilku dniach zabrałam się za analizę zdjęć chusty i próby z resztkami włóczek, by uzyskać efekt pionowych oczek. Udało się! 

Skoro rozgryzłam jak się robi taką fajną chustę pozostało napisać list do Św. Mikołaja z prośbą o włóczkę ze sklepu Makunki, bo tam znalazłam te super kolorowe motki.  Miałam farta, i pod choinką znalazłam paczkę z wełenkami na chustę - dwie sztuki Zauberball Crazy, firmy Schoppel, w kolorze zielono-niebiesko-fioletowym z odrobiną żółci i dwa motki Admiral, tej samej firmy, w radosnym czysto żółtym kolorze. 

Chusta się dzierga i coraz bardziej przypomina mi połać żółtych kaczeńców rosnących na zielonym bagnie z niebieskimi taflami wody. 

Będzie super! 

Z racji kiepskiego światła żółty na zdjęciu jest bledszy niż w naturze, ale zielenie i niebieskie tony wyszły prawie idealnie. Zresztą to sam początek, postaram się na zdjęciach końcowych lepiej oddać kolory.

piątek, 25 grudnia 2020

Wesołych Świąt!

 

Moi mili, życzę Wam
zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia,
miłego spędzenia Sylwestra
oraz
wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!

Wesołych Świąt!

środa, 16 grudnia 2020

Nasz Hakerek niedomaga

 


 No dobra, nie ma już co dłużej zwlekać - Haker jest chory i niestety, nie jest to przeziębienie ani nic co przejdzie.

W drugiej połowie września zawiozłam go do weta na kontrolne  badanie krwi. Kontrolne, bo od kilku lat niedomaga mu trzustka i wspomagany jest kreonem - hormonem trzustki. Przez to  zamieszanie z covidem termin kontroli obsunął się nam o pół roku, więc zrobiłam mu szersze badanie.

No i wyszło, że ma podwyższoną kreatyninę i mocznik, słowem - nerki mu wysiadają. 

O rany! Przypomniał mi się Chudy i jego boje z nerkami i zrobiło mi się zimno. Pani Wet postanowiła zrobić jeszcze usg i badanie moczu. Z badania wyszło, że nie ma białkomoczu (to dobrze), dostał leki na nerki i zalecenie kroplówek podskórnych raz na tydzień.

Za to z usg wyszły chore nerki i dodatkowe rzeczy - Hakuś ma powiększone węzły chłonne i w ogóle układ pokarmowy nie wygląda najlepiej. Zdecydowałam się na biopsję tych węzłów, ale diagnoza była niejednoznaczna - nie chłoniak, chociaż na to wyglądało, ale zapalenie eozynofilne (co by to nie znaczyło). Niejednoznaczne jednak było to, że samych eozynofili nie miał w krwi więcej niż norma.

Moje Hakerstwo bardzo źle zniosło tą biopsję - zostawiony w lecznicy na pół dnia, głodny, uśpiony, otępiony, przestraszony, nie mógł się pozbierać do późnego wieczora. Okazało się, że psychicznie jest o wiele delikatniejszy niż fizycznie. Dopiero w połowie następnego dnia zaczął się zachowywać jak on. Miałam straszne wyrzuty sumienia, że go zostawiłam w klatce - może bez sensu i nielogicznie, ale emocje mają mało wspólnego z rozsądkiem.

Na to zapalenie dostał steryd co drugi dzień. 

Zmieniliśmy karmę na weterynaryjną dla nerkowców zmieszaną na gastryczną z włóknami, bo miał zaparcia. 

Po miesiącu miał następne usg i badanie krwi - właściwie bez zmian, tylko kreatynina i mocznik spadały, więc kroplówki i karma dały dobry efekt. Od września utyliśmy 30 deko, to dobrze.

Dziś znów byliśmy na usg - dalej bez zmian, nie jest lepiej, ale też nie gorzej. Wyniki krwi i moczu będą jutro. 

Kocisko ogólnie czuje się dobrze - chętnie je, śpi i czasem zainteresuje się jakąś zabawką - jak na szesnastoletniego kota to dosyć. Bo nasze Hakerstwo ma już 16 lat, chociaż Pani Wet za każdym razem prawi mu komplementy, że w ogóle nie wygląda na swój wiek.

 Jak na razie nie jest źle - jeździmy na kroplówki raz na tydzień, jemy ( z własnej woli!) proszek co drugi dzień, chrupiemy pyszne kocie chrupki w dwóch rodzajach i jakoś do przodu.