wtorek, 24 marca 2020

storczyki mi pozakwitały :)

Idzie wiosna i moje storczyki też ją poczuły. Postanowiły zakwitnąć, może nie masowo, ale jednak.
Po pierwsze zakwitł mi keik, którego dostałam od koleżanki półtora roku temu - sama roślina jest jeszcze nieduża, ale kwiat ma z tych większych. Piękny, biały z delikatnym wzorkiem żółto-bordowym w samym środku. Bardzo się z tego cieszę, że mu tak dobrze u mnie. Dostałam wtedy dwa keiki, ale drugi na razie tylko rośnie, widać bardziej nieśmiały jest ;)

Następny jest storczyk z rodziny Cambria, którego kupiłam rok temu na wystawie storczyków. Ogólnie cieszy mnie, że się uchował, bo z takimi "szklarniowymi" zakupami to różnie bywa. Ten rośnie, nie oszałamiająco, ale do przodu. Postanowił zakwitnąć troszkę, jedna gałązka z dwoma kwiatami, ale jest!

Również rok temu dostałam w prezencie misę z drobnymi storczykami. Było tam ich aż osiem, zatrzymałam dwa przesadzając je do jednej doniczki, a reszcie znalazłam nowe domy. Wszystkie rozrastają się zdrowo i radośnie oraz kwitną regularnie - mój też.

 Kolejny kwitnący to stary domownik, jeden z pierwszych moich storczyków. Jest biały i właśnie zaczął otwierać poszczególne kwiaty na gałązce.

Z racji obchodzonych w marcu imienin, nagabywana regularnie pytaniem: "Co byś chciała dostać?", zażyczyłam sobie storczyki. I dostałam ich tyle, że o mały włos nie miałabym ich gdzie poustawiać. Na szczęście wszystkie jakoś zostały poumieszczane, starczyło mi nawet dla nich szklanych osłonek zachomikowanych w domu.
Prawie wszystkie nowe nabytki są w kolorach, których nie miałam do tej pory - bardzo oryginalne. Wyjątkiem jest żółty, ale że mojego żółtego straciłam jesienią przez jakąś tajemniczą chorobę - w ciągu kilku dni cały pożółkł i dostał czarnych plam u nasady liści, jakby zgorzel czy inna zgnilizna - to bardzo się cieszę że mam ten kolor ponownie.

A pozostałe "nowe" prezentują się tak:



Zdjęcia mają różne kolory tła, bo kwiaty stoją w różnych pomieszczeniach o różnym natężeniu światła.

środa, 4 września 2019

Szaliki, szaliki - wydziergane

Wzięło mnie na szaliki straszliwie.
Nie, żeby potrzebowała ich dla siebie - ot czysta przyjemność dziergania. Jak mi już przeszło to okazało się, ze wyprodukowałam trzy sztuki - każdy z włóczek wyciągniętych z zapasów, żadnego kupowania nie było ;)
Dwa są robione wzorem diagonalnym, znaczy paski idą od kątem do kierunku szalika. Trzeci zrobiony wzorem chevron, znaczy jodełką.
Wszystkie francuzem, więc są obustronne i się nie wywijają na bokach.
Wszystkie na drutach 3.0mm.

Pierwszy (wymiary 90x22cm):
(zdjęcia mają przekłamane kolory przez pochmurny dzień -  to ciepły żółty i jasny szary)


Włóczka Alize Baby Wool, kolor żółty (216) i szary (52), po jednym motku (50g).

Następny (wymiary 130x23cm):


Włóczka Drops Delight, kolor nr 10, dwa motki po 50 g.

Oraz ostatni (wymiary 130x24cm):


 
Włóczka Lang Yarns Mille Colori Baby, kolory 7699 i 7704, po jednym motku (50g) z każdego koloru. Włóczka z zapasów, już nie produkują tych kolorów, a może produkują tylko zmienili im numery.


Na razie zaspokoiłam swoją chęć do produkowania szalików. Teraz na drutach mam sweterek ze szlachetnej włóczki Julie Asselin Piccolo w pięknym jasnofioletowym kolorze. Włóczka również z zapasów, odzysk z nienoszonego, z powodu złej konstrukcji, swetra. Na razie mam pół tyłu - jak będzie więcej to pokażę.

niedziela, 25 sierpnia 2019

Dwukolorowy szal/szalik - wydziergane

Trochę szal a trochę szalik - wymiary (155cm na 35 cm) nie pasują do końca ani do jednej, ani do drugiej grupy.
W każdym razie wyszedł ładny, zdecydowanie na jesień. Jest lekki, ażurowy, można zarzucić go na ramiona lub złożyć wzdłuż na pół i owinąć sobie nim szyję. Kolory fajnie się uzupełniają.
Z racji tego, że obie włóczki były ciemnymi częściami gradientowych motków, to efektu ombre prawie nie widać, a dodatkowo te efekt rozbija podział na bloki kolorów. Mnie to zupełnie nie przeszkadza, podoba mi się taki jaki jest, a poza tym mam szal do noszenia, a nie dwa kłębuszki zalegające w pudle ;)
Mój pomysł konstrukcyjny na prowadzenie krawędzi szala pod kątem do kierunku wzoru sprawdził się i w efekcie mam pasy kolorów pod kątem. Myślę, że takie sposób ułożenia pasów na szalu/szaliku wykorzystam jeszcze nie raz - już kuszą mnie szaliki w diagonalne paseczki.
Sumując - uważam, że udzierg z elementami eksperymentalnymi mi wyszedł, więc podzielę się zdjęciami :)





dane techniczne:
- włóczka Sheeppjes Whirl, (60% bawełna/40% akryl), 1000 meters / 225 grams, kolor 560 Jade Jim Jam - zużyłam około 90 gram
- włóczka Sheeppjes Whirl, (60% bawełna/40% akryl), 1000 meters / 225 grams, kolor  558 Shrinking Violet - zużyłam około 67 gram
- druty nr 3.0

czwartek, 15 sierpnia 2019

dwukolorowo

Z poprzednich projektów została mi włóczka, więc postanowiłam połączyć je w jednym udziergu.
Początkowo miała to być chusta, ale robiona od dolnego rogu. Wybrałam wzór o nazwie "ażurowe koszyczki" i zaczęłam. Miałam zamiar zmieniać kolor włóczki tworząc szerokie pasy lub bloki koloru  - decyzja w trakcie robienia.
Po jakimś czasie wyszło, że wzór ściąga się "w sobie" i chusta nie będzie rozszerzała się pod kątem 90 stopni, a wtedy nie będzie dobrze się układać.
Po przemyśleniu uznałam, że zamiast lekkiej (kolejnej) chusty zrobię sobie szalik, również lekki, jesienny, w którym wzór pasów będzie układał się pod kątem - będzie ciekawie.