środa, 27 marca 2019

elementy, poduszka, kardigan - ewolucja

Było tak.
Nie miałam pomysłu na robótkę, a chciałam coś dziergać, więc wyciągnęłam resztki, małe kłębuszki, i zaczęłam produkcję kwadratów. Tym razem na drutach.
Dłubałam, dłubałam i chociaż miałam ich już dość sporo wciąż nie miałam na nie pomysłu.


Kolorowe i pstrokate. Kolejny szal? Eee... zwłaszcza, że kwadraty maja zdecydowana lewą stronę. Resztki powoli się kończyły i w końcu stanęło na... kolejnej poduszce :D ma każdą stronę inną i jej główną zaletą jest miękkość i przyjemność w dotyku, bo to głównie resztki alpaki i merino.







Nie jest to produkt najwyższych lotów - traktowałam to jak poligon doświadczalny.
W czasie robienia kwadratów przyszło mi do głowy, że fajny byłby taki sweter, z włóczki cieniowanej, kolorowy, hipisowski.
Skorzystałam z faktu, że miałam urodziny i zażyczyłam sobie włóczkę - drops delight w kolorze ciemnej tęczy (jak dla mnie, drops twierdzi że to kolor nr 10)


Włóczka przyszła dzikim ekspresem i znów mnie zachwyciła niepomiernie. Niby już ją kiedyś miałam, ale na żywo te kolory robią niemożliwe wrażenie. I tak patrzyłam na te moteczki i myślałam, że pocięcie ich na kwadraty, z których każdy waży 5 gram to barbarzyństwo. Włóczka pocięta na drobni i nie do odzyskania przy ewentualnym pruciu swetra to marnotrastwo, przeciw któremu wszystko się we mnie buntuje.
Nastąpiła  zmiana planów - będzie sweterek, kardigan dokładnie, ale w paseczki - zmiana motka co dwa rzędy. Robiony od góry w całości. Mam już takie i bardzo je lubię, świetnie się noszą, a poza tym uwielbiam sposób w jaki układają i mijają się paski koloru przy tej włóczce.
Na razie mam tylko tyle, ale prace są w toku ;)


sobota, 23 marca 2019

storczyki nowe dwa

Mam dwa nowe storczyki, dostałam!
Pierwszy jest z rodzaju Cambria, piękne czerwone kwiaty i dobrze wyglądająca silna roślina. Kiedyś już miałam takiego, ale zmarniał po kwitnieniu. Poczytałam o nich i doszłam do wniosku, że roślina była zbyt mała, została podzielona już kwitnąca i nie dała rady przetrwać samodzielnie.
Teraz powinno się udać, bo ten egzemplarz ma odpowiednią ilość bulw.


Drugi storczyk to cała kompozycja w dużej szklanej misie - to miniaturowe phalenopsisy, kremowe, wyglądają jak pęki konwalii. Kompozycja składa się z siedmiu roślin w osobnych doniczkach zapakowanych do szklanego pojemnika wypełnionego korą, a pomiędzy roślinami jest mech. Całość wygląda uroczo, ale obawiam się, że to nie są zbyt dobre warunki dla orchidei. Podłoże trzyma wilgoć i trudno je przesuszyć, a poza tym ten gatunek lubi światło na korzeniach, a tu ciemnica.
Pewnie rozmontuję tą całą kompozycję żeby zapewnić roślinom lepsze warunki.
W kwiaciarni powiedziano mi, że ta odmiana lubi południowa wystawę, co mnie mocno zdziwiło - większość roślin nie toleruje południowego słońca, a phalenopsisy zdecydowanie wolą wschód czy zachód, a nawet okno północne. Będę musiała poszperać za informacjami o miniaturach.
W każdym razie są piękne :)


Aha, jeszcze mój żółty phalenopsis - jakiś czas temu dostał pączków na starych pędach po kwitnieniu i myślałam, że będę miała keiki. Okazało się że jednak chce jeszcze kwitnąć - i kwitnie.


sobota, 16 marca 2019

Sweter Azules - wydziergane

Może pamiętacie jak we wrześniu ponarzekałam sobie na urocze malabrigo. Od tej pory dokupiłam jeszcze jeden motek, w innym sklepie, bo w pierwszym wykupiłam wszystko, a czy się znów pojawi ten kolor nie było pewności. Na szczęście przyjechał taki pasujący do tych, które miałam.

Robiłam przód i tył z dwóch motków na raz zmieniając je co drugi rząd, żeby wygubić różnice kolorystyczne motków. Przy rękawach już się nie bawiłam w dwa motki, ale za to zrobiłam je ciut za krótkie. Oczywiście, okazało się to już po zszyciu i praniu. Wiele osób nosi takie rękawy, ale ja lubię takie trochę za nadgarstek i te brakujące 1.5 cm strasznie mnie drażniło. Do tego stopnia, że swetra prawie nie nosiłam.
W końcu doszłam do wniosku, że to jednak kolosalna głupota, bo sweter i miękki, i śliczny, i ciepły, więc postanowiłam dorobić brakujący kawałek. Robiony był w częściach, rękawy klasycznie wszywane, robione od dołu. Mając wizję rozpruwania połowy swetra, prucia główek rękawów i robienia od nowa zdecydowałam się na dorobienie w drugim kierunku.
Rozprułam rękawy od dołu, nabrałam oczka na rękawie zaraz za ściągaczowym mankietem, wzięłam głęboki oddech i odcięłam ściągacz. Nic się nie zgubiło, dowiązałam nitkę i odpowiednio przedłużyłam rękaw kończąc go ściągaczem. Połączyło się idealnie, nic nie widać. Potem już tylko zszyłam rękaw i był gotowy.
Powtórzyłam z drugim i nareszcie mam sweter, który noszę bez żadnego dyskomfortu.

Wełna Rios jest boska, miękka i jednocześnie sprężysta, z równym skrętem, robi się z niej idealnie. Na pewno do niej wrócę.

Na sweter poszło ponad 4 motki, zostało może z 30 gram. Druty nr 5.5, a ściągacze 5.0.
Zdjęcie jedno, wystarczy :)


czwartek, 7 marca 2019

Raz tak, a raz tak

W marcu jak w garncu - jak to mówią - i jak do tej pory zgadza się całkowicie. Raz ciepełko i słońce, raz zimnica i deszcz ze śniegiem.
Haker dostosowuje się wprost idealnie do tej pogody:

raz śpimy na słoneczku




a raz pod ciepłym kocykiem


sobota, 2 marca 2019

z sopockiej wystawy storczyków

W Sopocie trwa (do jutra) III Międzynarodowa Wystawa Storczyków. Nazwa szumna, wystawa już mniej, chociaż dobrze zorganizowana z duża dbałością o szczegóły ułatwiające zwiedzającym życie. Organizatorzy naprawdę pomyśleli o wszystkim: o szatni, małym, ale sprawnym, miejscu z kawą i czymś na słodko i ostro, wykładach, pomocnych woluntariuszach, który służyli za tłumaczy przy stoiskach prowadzonych przez obcokrajowców.
Byli wystawcy z Niemiec, Ekwadoru i Tajlandii, no i nasi :)

Storczyki, jak to storczyki - zachwycające kolorami i formą, piękne, dziwaczne i niesamowite.