Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Delphi

...

Szesnaście dni temu moja Bibeńka odeszła od nas za tęczowy most.  Brakuje mi jej tak mocno, że jakoś nie mogłam wcześniej podzielić się tą wiadomością. Była z nami przez siedemnaście lat.

koty - wiosennie

"Paweł i Gaweł...

... w jednym stali domku, Paweł na górze, a Gaweł na dole..." ;)

Światowy Dzień Kota

Z okazji Światowego Dnia Kota wszystkim kotom życzymy wszystkiego co najlepsze! Delphi Haker Chudy

miejscówka z ciepełkiem w tle

Ostatnio pogoda nie sprzyja spacerom. W każdym razie ja nie wychodzę. Owszem, Przybłęda lata na dwór jakby mu za to płacili, ale nie ma się co dziwić - jak ktoś życie spędził pod chmurką to lubi takie klimaty. Osobiście wolę ciepły dołek pod kołdrą albo dywanik przed kominkiem. Bibi też woli kominek. Chudy, niestety, szybko się zorientował jaka to fajna miejscówka i od czasu do czasu próbuje ją zająć przysiadając się do Kocicy. Ze mną ten numer nie przejdzie. No, mogę ewentualnie podzielić się dywanikiem z Bibi o ile zajmie mniejszą połowę. Zauważyliście, że na zdjęciu gdzie ja jestem dywanik jest dużo bliżej ciepełka niż na drugim? Jam ci to uczynił wpadając na niego z rozpędu. Specjalnie. W końcu na tym kamieniu jest okropnie twardo. Opracowawszy system przesuwania dywanika zamierzam korzystać z tej uroczej i cieplutkiej miejscówki aż do wiosny. pozdrawiam, Haker.

Bibi i grillowanie (specially for Di)

Bibieńka bardzo lubi mięso z grilla. Jak tylko zorientuje się, że ktoś rozpala węgle wychodzi do ogrodu, kładzie się w cieniu i czeka cierpliwie, aż przestaniemy się miotać koło stołu znosząc różne różności, usiądziemy w spokoju, a mięso się upiecze. Wtedy podchodzi bliżej i wie, że wyciągnie się do niej kilka rąk z propozycjami smakowitych kąsków. Największym kocim zainteresowaniem cieszy się słodko-ostry kurczak i paprykowa karkówka. Latem można te mięsne kąski zagryźć kawałkiem soczystego arbuza lub napić się wody z poidełka dla ptaków. A potem dać do zrozumienia, że kot chce wrócić do domu, by ułożyć się na mięciutkiej pierzynie w sypialni i zdrzemnąć się odrobinę ;)  

kocie omdlenie

Wczoraj moja Bibi zasłabła. Najnormalniej w świecie, jak człowiek, zemdlała sobie. Wróciła z przechadzki na dworze, trochę zmarzła, wniosłam ją po schodach, bo pomyślałam, że ją mogą boleć stawy od zimna. Położyła się w kuchni na podłodze jak zwykle, ale po chwili wydał mi się podejrzana "płaska". Podnoszę ją, a kot miękki jak szmatka, jak po narkozie u weta. Usiadłam z nią na kanapie, oczy miała szeroko otwarte, źrenice ogromne i ledwo oddychała. Zaczęłam ją głaskać jedną ręką druga podtrzymując łepek i czekałam. Poruszała się, więc nie była całkiem nieprzytomna, ale wyglądała jak po dużej dawce Głupiego Jasia. Nie miałam pojęcia jak jej pomóc. Na szczęście po pięciu minutach oczy przymknęły się, ciało odzyskało sprężystość i Kocica pozbierała się. Poszła do kuchni, namawiana na napicie się wody popatrzyła na mnie z politowaniem i zażądała śmietany. Potem nasyczała na Chudego i poszła spać. Nie wiem co jej było, grunt, że czuje się dobrze i po tym omdleniu nie ma żadnyc...

jak Bibi pomagała rozbierać choinkę

Wczoraj rozbierałam choinkę. Koty spały na piętrze, ale  jak tylko zaczęłam zdejmować kosmate łańcuchy w dużym pokoju zmaterializowała się Bibi. Obwąchała pudło od bombek, poczekała aż pozdejmuję łańcuchy i odłożę je na bok (w pudle mieszkają na samym wierzchu) i natychmiast ułożyła się w nich. Leżała, przewracała się w nich, myła i spała. Jak przyszło do ich chowania to pobiła się ze mną (zarobiłam kilka nowych kresek na dłoniach) i wywalczyła dwa kawałki dla siebie, które późnym popołudniem, już poszarpane i wzgardzone, wylądowały w koszu. W ten sposób mój zasób łańcuchów zmniejsza się z roku na rok. Tak więc choinka rozebrana, wianek z drzwi sprzątnięty, wszelkie ozdoby i światełka pochowane do pudeł - następne Święta za rok. Wróciliśmy do normalności ;)

kilka słów od Hakera

Dzisiejszy dzień zaczął się całkiem, całkiem. Po pierwsze dziś była wyjątkowo domyślna  i otworzyła kanapę w kuchni żebym mógł się trochę pobawić. Fakt, że pokazywałem jej z dziesięć minut chyba o co mi chodzi zanim zaczaiła, ale to i tak dobrze - zwykle w ogóle nie reaguje na wskazówki. Potem było już całkiem fajnie, bo przyniosła sznurek na sznurku - świetna zabawka - i przynajmniej było na co polować.  Ogólnie w domu zaczyna być znowu fajnie. Co prawda ten bezzębny Przybłęda, którego ona nazywa Chudy, dalej jest i, co gorsza, próbuje zajmować coraz lepsze miejscówki, ale za to dostajemy o wiele częściej mielone  mięso. Zaczynam podejrzewać, że Przybłęda dostaje najwięcej, ale co tam, grunt, że prawie co dziennie dostajemy coś ekstra. Najgorsze było wtedy, jak zaczął ładować się na łóżko w sypialni. Właził tam wieczorem, na MOJE miejsce w jej nogach, a ona nic! Z oburzenia spałem dwie noce z Młodym, ale u niego to nie to samo. Bibi też się dostało od Przyb...

Cat Week 2011

PETA ogłosiła bieżący tydzień Tygodniem Kota 2011, w związku z tym wiewiórka i mieszkające z nią Koty składają wszystkim odwiedzającym i ich Kotom wszystkiego najlepszego! Delphi vel Bibeńka Haker vel Strachajło Chudy vel Dr Jekyll & Mr Hyde

Jesień przyszła

No i przyszło zimno. Dziś w domu mieliśmy 19.0 stopni, więc doszłam do wniosku, że czas napalić w kominku. Posprzątałam letnią dekorację z kawała palmowego liścia i wielkich szyszek nazwożonych różnych cieplejszych (niż Polska) krajów i rozpaliłam pierwszy w tym sezonie ogień. Od razu zrobiło się przytulniej i jakoś weselej, choć za oknem szaro i wietrznie. Jak na zawołanie pojawiła się Bibeńka - wielka miłośniczka kominkowego ciepła - i objęła je w posiadanie rozkładając się na dywaniku przed kominkiem. Patrzyłam na ogień i kota, i dotarło do mnie, że znów zaczął się schyłek roku i przyszła jesień.

Światowy Dzień Kota

Wszystkiego najlepszego Koty!

koci taniec na wąsach

W oknie dużego pokoju wiszą szklane kryształki. Kilka, każdy inny. Kiedy zaświeci słońce, a świeci często, bo to południowe okno, kryształki łapą światło i rozbijają je na małe tęcze. Wystarczy wtedy ich dotknąć, a cały pokój wiruje tęczowymi błyskami. Kiedy słońce świeci do pokoju, a na ścianach drgają kolory, Bibeńka staje na wąsach w kocim tańcu zachwytu nad faktem istnienia.

Zimowa Ostoja w akompaniamencie mruczenia

Zimowa Ostoja powstaje powoli. Mam już około 1/8 całości. Obecnie jestem na etapie haftowania bezowych chmur, co nie jest może zbyt porywające, ale za to niezbyt wymagające. Całe rzędy półkrzyżyków w kolorach różniących się od siebie o ton bądź pół tonu. To, że się w ogóle różnią od siebie można zauważyć dopiero kiedy powstanie większy fragment - przy pojedynczych półkrzyżykach nie sposób odróżnić kolorów. Bibeńka wspiera mnie dzielnie układając się na schemacie lub tuż koło niego i mrucząc głośno - nie ma to jak kojące kocie mruczenie przy zmaganiu się z niuansami kolorów :)

dzienny koszyczek Bibi

Koszyczek w przedpokoju przy płytkach grzewczych jest miejsce, gdzie Delphi spędza 3/4 dnia. Nocą, średnio od 22.00 do 8.00, śpi w koszyku w naszej sypialni, też ustawionym przy płytkach. Pozostała część doby przeznaczona jest na intensywną aktywność typu: jedzenie, mycie, jedzenie, ziewanie, jedzenie, prychnięcie na Hakera, jedzenie... ale to tak na marginesie. Wracając do tematu, to w dziennym koszyczku Bibeńka, starsza pani w czarnym futrze, grzeje sobie na zmianę: łopatki, brzuszek, nereczki - co widać na załączonym obrazku ;)

ciężka praca w NIKKu

Spodziewamy się gości na Święta i na Sylwestra. W związku z tym, nasze koty zawiązały Najwyższą Izbę Kociej Kontroli, w skrócie NIKK. Celem NIKK-u jest zajmowanie się kontrolą jakości urządzeń sypialnych wszelkiego typu, które są w ofercie domostwa oraz sprawdzaniem stanu pościeli przeznaczanej dla gości, jak też tej przeznaczonej na użytek wewnętrzny. Bibeńka, jako zdeklarowany tlenowiec, wzięła na swoje barki inspekcję tapczanów: Zaś Haker, znany beztlenowiec, z przyjemnością zagłębia się w kwestie jakości bielizny pościelowej składowanej w zamkniętych szafkach: Jak widzimy zajęcie jest równie nużące, jak wyczerpujące. W związku z tym NIKK przedłożył ostatnio wniosek o wzbogacenie suchej racji żywnościowej w potrawy z półki luksusowej, kładąc szczególny nacisk na surowe ryby (najchętniej pstrągi) i mieloną wołowinę (ale tylko z młodych sztuk). Jak na razie, wniosek utknął w Komisjach obradujących nad jego zasadnością.

ziołowe koty

Bibieńka jest typowo ziołowym kotem, jednak nie leci na tak trywialny zapach jak kocimiętka, o nie! Jej gust jest o wiele bardziej wyrafinowany. Najlepiej się czuje na słońcu, wśród zapachu świeżo zgniecionych łodyżek lubczyku, oregano i tymianku, wzmocnionych sosnową wonią potrącanego rozmarynu. W dni deszczowe zadowala się gałązką selera, której zapach sprawia, że wyzbywa się charakterystycznego dla siebie dystansu do otoczenia i w pełni oddaje cześć uwielbianemu zapachowi. Haker natomiast zadowala się porzuconą (i już wywąchaną) gałązką, która nadaje się zarówno do nacierania jak i do podgryzania.

irysek, Bzibzieńka i ja

W ogrodzie zakwitł pierwszy irys bródkowy, miniaturka. Urodziwy niezmiernie na całej długości swych 30 centymetrów, rozejrzał się i natychmiast zaczął się wdzięczyć do stokrotek. Klęczałam przed nim w trawie z aparatem, kładłam się trącając stopami oburzoną jodełkę, zieleniłam sobie kolana i łokcie. Raz po raz zezowałam na słońce przymykając oko i marszcząc nos, bo jakoś mało stabilne było i co rusz naciągało na siebie coraz to inną chmurkę. A ja tu szaleję z przysłoną i czasem migawki aż nikonkowi strzyka w procesorze. Wszystko po to, by złapać na zdjęciu odpowiedni ton głębokiego błękitu w jaki ustroił się irysek. W końcu natrzaskałam trochę zdjęć i zmęczona wygibasami usiadłam ciężko na trawie. Poczułam czyjeś spojrzenie. Rozejrzałam się i widzę, że niedaleko ułożyła się w trawie Bzibzieńka i gapi się na mnie. Gapi i nawet nie mrugnie powieką. - Czernidełko? Co chce Czernidełko? - pytam. Nic. Ani drgnie. Ani chybi jest w szoku. Może trzeba było nie tarzać się tak przed tym k...

podaj swój wiek, a powiem Ci, ile masz lat

Bzibzieńka na 14 lat. Dziś u weta dowiedziałam się z plakatu, że odpowiada to 72 latom ludzkim. Trochę się nazbierało. Całkiem sporo, właściwie...

leczymy się

Byłam z Kotą u weta i wyszło na to, że prawdopodobnie ma rozedmę sercowo-płucną. Na zdjęciu rtg serce ma wielkie, płyn w płucach i jakieś małe jasne plamki w okolicach oskrzeli. Więc teraz jeździmy po antybiotyki co 3 dni przez półtora tygodnia, by pozbyć się tego płynu w płucach. Potem będzie następne zdjęcie (będę miała świecącego kota ;) ), by sprawdzić, czy zniknęły te plamki przy oskrzelach, bo od ich obecności zależy diagnoza. Jeśli okaże się, że Kota ma astmę, to będzie dostawać jakieś sterydy na łatwiejsze oddychanie raz na jakiś czas. Dziś pani weterynarz przed zastrzykami niepewnym tonem spytała: "To jest ten miły kotek?" na co dwie pielęgniarki odpowiedziały zgodnym chórem: "Nie. To jest ten NIEmiły kotek!"