Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wiewiórkowa spiżarnia

Na skróty do Świąt ;) - skórka pomarańczowa w cukrze

W sklepach pojawiły się pierwsze pomarańcze, jeszcze kwaskowate, ale już z ładnie wybarwioną skórką, więc postanowiłam uzupełnić moje zapasy kandyzowanej skórki pomarańczowej. Z zeszłego roku nic mi nie zostało, a przecież różne-różniste wypieki świąteczne nie mogą się bez niej obejść. Kiedyś, raz, kupiłam skórkę w sklepie, ale wywaliłam wszystko - jak na mój smak to sama chemia. Skórkę kandyzuje na skróty, żeby się nie narobić ;) żadnego smażenia w syropie, w ogóle żadnego gotowania, a efekt jest super - słodka, przeźroczysta skórka i aromatyczny pomarańczowy syrop. Robimy tak: Kupujemy pomarańcze, wystarczy 2-3 sztuki na początek, ładne, dobrze wybarwione, takie z grubszą skórką. Pomarańcze obieramy starając się, by skórka była w jakiś dłuższych paskach - będzie łatwiej potem kroić. Owoce zjadamy same lub razem z rodziną. Skórki wkładamy do miski i zalewamy wodą, można czymś obciążyć żeby były zanurzone - chodzi o to, by namoczyły się porządnie i by białe albedo zrobiło się ...

dla odmiany - jabłkowy chutney

Jakiś czas temu pisałam, że moja jabłonka produkuje w tym roku masę jabłek, a ja produkuję armię słoików z musem jabłkowym. Niemniej, ileż można mieć musu? Jako, że antonówki wciąż spadają z drzewa, postanowiłam zrobić z nich coś innego - chutney. Jest świetny do mięsa, wędliny, ostatnio nawet jadłam z nim naleśniki z mięsem - super! Tym razem postanowiłam zrobić go w tropikalnych klimatach - z ananasem i kandyzowaną skórką pomarańczową. W rezultacie mam siedem słoiczków złocistego chutney'a.       Chutney jabłkowy (z ananasem i skórką pomarańczową) składniki: 1 kg (po rozdrobnieniu) kwaskowatych jabłek – u mnie antonówki 2 średnie cebule 5 cm korzenia imbiru 300ml octu jabłkowego 1.5 szklanki cukru trzcinowego ¾ szkl kandyzowanej w cukrze skórki pomarańczowej 1 puszka ananasa ½ strączka ostrej papryczki chili 1 łyżeczka kurkumy szczypta soli wykonanie: Jabłka obrać, pozbawić gniazd nasiennych i rozdrobnić. Osobiście trę na tar...

rankiem do lasu

Popadało trochę i znów zrobiło się względnie ciepło. Wystarczająco by znów zaczęły rosnąć grzyby. Wybraliśmy się dziś wcześnie rano sprawdzić "swoje miejsca" i nie zawiedliśmy się. Poranny chłód, mgły snujące się nad polami, opary wstające nad wodą mijanych jezior, słońce przebijające się przez gałęzie i gruba rosa. Już tych atrakcji byłoby dość, a przecież udało się nam znaleźć całkiem porządną ilość grzybów. Jeden prawdziwek, podgrzybki (te lubię zbierać najbardziej), czerwonogłowe kozaki, kilka zajączków i jakiś samotny maślak - akurat by ususzyć i mieć na święta do bigosu. Dwie godziny spokojnego spaceru po pięknym lesie na początek dnia i w nagrodę dwie łubianki grzybów - czegóż chcieć więcej? :)

obfita obfitość jabłkowa

Obie ogrodowe jabłonki postanowiły w tym roku obdarować mnie wyjątkowo obficie swoimi  owocami. W rezultacie półki w spiżarni wypełniają się słoikami z musem jabłkowym - czystym i w połączeniu z malinami lub borówkami amerykańskimi. Codziennie obieram jabłka, trę na tarce (całe szczęście posiadam elektryczną) na duże wiórki, rozgotowuję na mus i pakuję do gorących półlitrowych słoików. A antonówka produkuje jabłka i produkuje. Jest ich tyle, że wciąż szukamy domu dla kolejnych partii owoców. Dzwonimy po znajomych z pytaniem: "Nie chcesz torby antonówek z naszego drzewa? Niepryskane i w ogóle całkiem eko.". Nie uprzedzamy od razu, że owa "torba" to ładunek co najmniej 7-8 kilo, a najlepiej 10. Mamy nadzieję, że za dwa, trzy tygodnie uporamy się z tegoroczną obfitością owocową. ~~~~~~ Dla odmiany na drutach "robi się" sweterek z  dropsowej alpaki. Robię go w częściach, bo robiony od góry był zbytnio "rozlazły" i jakoś mi n...

jabłkowo

Mój kochany D80 właśnie wrócił z naprawy. Miał uszkodzony napęd przysłony, co skutkowało całkowita odmową robienia zdjęć i wdzięcznym "ERR" pojawiającym się na wyświetlaczu. No, ale jest już naprawiony, "prawie jak nowy" ;) Skoro wrócił to założyłam mu swoje (i jego) ulubione szkiełko, 18-200, i poleciałam do ogródka. Słońce świeci, wietrzyk leciutki jabłka spadają z drzew. Właśnie, jabłka... W tym roku jest ich, delikatnie mówiąc, sporo. Leżą w trawie... wiszą na gałęziach... i jeszcze gromadniej na nich wiszą... właściwie, to oblepiają drzewa w całości... Grafsztynek - te jabłuszka w czerwone kreseczki - już kończy owocowanie, ale Antonówka - te zielone co oblepiają gałęzie - dopiero dojrzewa. Nie przeszkadza to im sypać owocami na trawę, rabaty, stół i krzesła. Prawie codziennie chodzę i zbieram spady sortując je na: dobre, obite ponad granice rozsądku, rozdziobane przez kosy (rozdziobują miąższ by dostać się do pestek, a resztę zostawiają),...

pomidory, pomidory

Będzie dalej czerwono, a dokładnie to pomidorowo. Kupiłam ostatnio na giełdzie owocowo-warzywnej 10-cio kilową "krzynkę" pomidorów "lima" i spędziłam upojne dwa dni na przerabianiu ich na sos pomidorowy i zamykaniu w słoikach. Wyszło mi ogółem jedenaście słoików po 450 ml każdy. Całkiem dobrze. Sos robiłam z dodatkiem czosnku, oregano i bazylii. Było z nimi trochę zabawy, bo najpierw pomidory myłam w zlewozmywaku. Lubię patrzeć jak podskakują w wodzie, jak pchają się jeden przez drugiego ku powierzchni. Po umyciu parzyłam je partiami wrzątkiem i obierałam ze skóry. Pokrojone z grubsza na plastry lądowały w naczyniach do zapiekania wraz z pokrojonymi ząbkami czosnku. Piekarnik nagrzany do 200 stopni i półtorej do dwóch godzin pieczenia. W międzyczasie wyciągałam dwa razy, by zamieszać je, bo przypiekały się na górze. Jak uznałam, że już się dość piekły to takie gorące pakuję do blendera miksuję. Przelewam sos do garnka, wsypuję zioła i gotuję, ale tylko trochę, kilk...

konfitura malinowa z miodem i cytryną

Malinowe konfitury to poezja. Malinowe konfitury z miodem i cytryną są poezja poezji. Głęboki smak malin, w którym cukrowa słodycz jest złamana miodową nutą, a całość zrównoważy sok z cytryny i delikatny zapach cytrynowej skórki. Zapraszam. Konfitura malinowa z miodem i cytryną składniki (na 4 słoiczki po 300 ml): 1 kg malin (po przebraniu) 75 dkg cukru 25 dkg miodu lipowego 1 cytryna 3/4 litra wody wykonanie : Maliny przebrać. Wodę zagotować. Do garnka z grubym dnem wsypać cukier i wlać wrzącą wodę. Zagotować syrop. Kiedy syrop się gotuje wsypać powoli maliny, tak, by nie przerwać wrzenia. Zmniejszyć ogien pod grankiem i gotować powolutku całość ok 0,5 godziny. W czasie gotowania nie mieszać, tylko potrząsać garnkiem. Szumowiny zbierać. Po pół godzinie zdjęć z ognia i zostawić do następnego dnia. Na drugi dzień znów smażyć powoli około godziny. Zdjąć z ognia i zostawić do następnego dnia. Na trzeci dzień rozgrzać całość na wolnym ogniu uważając, by nie przypalić. Cytrynę wyszorować p...

pomidorowo

Kupiłam wczoraj 20 kilo pomidorów Lima i ambitnie zaczęłam je przerabiać na przecier. Narazie, po 2 godzinach pracy, ubyło mi 1/3 skrzynki. Jest dobrze. Pomidory myję, parzę, obieram ze skóry, kroję i wrzucam do "gara" (największy jaki mam). Gar od początku stoi na gazie i całość od razu zaczyna się rozgotowywać. Kiedy uporam się z obieraniem całej partii, w blenderze rozdrabniam zawartość gara. Stawiam na ogniu i gotuję. W tym czasie myję słoiki, wycieram i wstawiam do zimnego piekarnika nastawiając go na 120 stopni. Jak osiągnie ta temperaturę wyjmuję słoiki po jednym, napełniam gotującym się przecierem i zamykam. Stawiam do góry nogami do wystygnięcia. I już. Pestkami nie zawracam sobie głowy, bo w końcu też są dla ludzi ;) Z całością skrzynki muszę uporać się dziś, bo pomidory są dojrzałe i nie wytrzymają długo, a w piątek wybywam na długi weekend.

dżem morelowy z wanilią

Będąc dzieckiem nie lubiłam moreli. Uważałam, że są "mączne" w smaku i włochate. Z czasem zmieniłam zdanie i teraz szukam na targu tych pomarańczowo-czerwonych, matowych owoców. Fascynuje mnie ich kwaskowatość i leciutka goryczka pochodząca od skórki. Lubię je też za to, że odchodzą od pestki i są "suche" po przełamaniu oraz za dżem o słonecznej, smakowitej barwie i słodyczy podbitej goryczką. Kupiłam wczoraj dwa kilo moreli i zrobiłam dżem. Dżem morelowy z wanilią składniki: 2 kg moreli 60 dkg cukru 1 laska wanilii wykonanie: Owoce umyłam, wypestkowałam krojąc na ćwiartki, zasypałam w garnku cukrem. Odstawiłam na kilka godzin. Jak cukier się rozpuścił a morele puściły sok postawiłam na ogień i zagotowałam. Potem gotowałam około pół godziny na małym ogniu szumując w miarę potrzeby. Mieszałam całość co jakiś czas - miał to być dżem, nie konfitury, więc nie przeszkadzało mi, że część owoców rozpadanie się od tego mieszania. Po pół godzinie zestawiłam z ognia i zost...

konfitury Kitty Lewin

"Na tarasie zebrało się całe niewieście towarzystwo. (...) dnia tego smażono tam konfitury według metody, która dla Agafii Michajłowny była czymś nowym. Nie dodawano mianowicie do jagód wody. (..) Twarz Agafii była rozpalona i zbolała, włosy potargane; chudymi, obnażonymi po łokcie rękoma kołysała w kółko nad fajerką miedniczkę i chmurnie patrzyła na maliny, pragnąc z całej duszy, by się zgalaretowały, a nie usmażyły. Księżna, czując że gniew Agafii w nią musi być wymierzony, jako w główną doradczynię w sprawie smażenia malin, starała się udawać, że zajęta jest czym innym i że się konfiturą nie interesuje; rozmawiała na inny temat, ale z ukosa raz po raz rzucała okiem na fajerkę. - Ja zawsze kupuję dziewczętom suknie na wyprzedażach - ciągnęła dalej zaczętą rozmowę. - Czyby teraz nie zszumować, moje serce? - wtrąciła zwracając się do Agafii Michajłowny. (...) - Ja to zrobię - powiedziała zrywając się Dolly i poczęła delikatnie przesuwać łyżkę po spienionym cukrze. Aby odczepić pr...