Dawno na blogu nie było o puzzlach, więc będzie teraz. Puzzle układam zimą, pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą dlatego, że blokuję na dłużej duży stół, który jest nam potrzebny głównie na święta. Niby mam matę do puzzli, którą można zwinąć, ale wolę jak leży rozłożona na stole by układanka była "pod ręką". Okazało się, że koty niezbyt interesują się puzzlami. Zosia obejrzała raz zawartość pudełka, oceniła je na kompletnie nieciekawe i postanowiła zignorować. Dymek był bardziej zainteresowany i wyraźnie fascynowalo go moje przegarnianie puzzli w pudełku w poszukiwaniu pasujących kawałków. Często siadał i obserwował, a po jakimś czasie zaczął przychodzić i łapką pomagać w przegarnianiu puzzelków. Nie zrzucał niczego, nie zabierał kawałków, tylko albo grzebał, albo układał się na macie (i puzzlach). Ułożyłam łącznie trzy układanki, ale tu pokażę tę, która mi się najbardziej podobała i której układanie sprawiło mi największą przyjemność.
Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. Tym razem człowiek, czyli ja, musiał upiec rogaliki. Wyciągnęłam swój zeszyt z przepisami, które zbieram od czasów studenckich i wyszukałam przepis na drożdżowe, półkruche rogaliki. Przepis wymaga by w cieście była kandyzowana skórka pomarańczowa - domowa, pokrojona w cienkie paseczki, szklista, zanurzona w gęstym cukrowym syropie - na szczęście po zimowym sezonie mam odnowione zapasy tych pomarańczowych paseczków. Składniki: 500g mąki pszennej 200g zimnego masła 250ml kwaśnej śmietany 50 g świeżych drożdży 3 łyżeczki cukru 3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej. W naczyniu rozmieszać śmietanę, drożdże, cukier i skórkę pomarańczową. Na stolnicy posiekać nożem masło z mąką tak, by masło było w grudkach nie większych niż 0.5 cm. Ukształtować w kopczyk, w środku zrobić zagłębienie i wpać tam mieszaninę śmietanowo-dorżdżową. Zagnieść całość w kulę ciasta, włożyć do miski, przykryć szczelnie folią spożywczą i wstawić do lodówki na co najmniej 2...