Według własnej zasady "jak chcesz nową włóczkę najpierw zrób na nią miejsce" wydziergłam sweterek. Prosty sweterek z pozostałości drops merino baby, które miałam po zrobieniu kilku chust, a teraz zalegały w pudłach i "robiły tłum" - jednym słowem Resztkowiec. Dół i rękawy wykończyłam podwójną plisą, która ma od spodu kontrastowy kolor. Coś, czego zwykle nie widać, a co czasem błyska. Całość robiłam na drutach 3,5mm. Nosi się bardzo fajnie i jestem z niego bardzo zadowolona.
Dawno na blogu nie było o puzzlach, więc będzie teraz. Puzzle układam zimą, pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą dlatego, że blokuję na dłużej duży stół, który jest nam potrzebny głównie na święta. Niby mam matę do puzzli, którą można zwinąć, ale wolę jak leży rozłożona na stole by układanka była "pod ręką". Okazało się, że koty niezbyt interesują się puzzlami. Zosia obejrzała raz zawartość pudełka, oceniła je na kompletnie nieciekawe i postanowiła zignorować. Dymek był bardziej zainteresowany i wyraźnie fascynowalo go moje przegarnianie puzzli w pudełku w poszukiwaniu pasujących kawałków. Często siadał i obserwował, a po jakimś czasie zaczął przychodzić i łapką pomagać w przegarnianiu puzzelków. Nie zrzucał niczego, nie zabierał kawałków, tylko albo grzebał, albo układał się na macie (i puzzlach). Ułożyłam łącznie trzy układanki, ale tu pokażę tę, która mi się najbardziej podobała i której układanie sprawiło mi największą przyjemność.