poniedziałek, 10 grudnia 2018

Na skróty do Świąt ;) - kruche pierniczki

Piekę pierniczki.
Dużo pierniczków.
Robię cienkie, kruche i twarde takie, jakie są u nas bardzo lubiane. Świetnie się przechowują i z czasem tylko nabierają kruchości i smaku. Zaczynam je piec na początku grudnia, żeby miały dość czasu na leżakowanie przed świętami. Dziś mam zamiar upiec ostatnią partię, bo nie mam już gdzie ich chować :D
Część z nich rozdaję znajomym i rodzinie, reszta jest dla nas i naszych gości.
Chowam je w różne puszki, puszeczki i duże słoje i któregoś roku się zdarzyło, że znalazłam puszkę pierniczków w lipcu - zadekowała się z tyłu na półce w spiżarni. Rany, ale  mąż się ucieszył! Jest głównym wielbicielem tych pierniczków i taki niespodziewany prezent świąteczny w środku lata zrobił mu wielką frajdę.
Pierniczki piekę według przepisu z książki kucharskiej wydanej w 1964 roku (książką mojej babci), ale przez lata zmodyfikowałam go. Żeby pierniczki były mocne w smaku i kolorze używam miodu gryczanego, który jest bardzo ciemnobrązowy i aromatyczny, dodatkowo całe opakowanie przyprawy do pierników (na zmianę Kamisu lub Kotanyi), a cukier często zamieniam na ciemny muskavado.
Ostatnio dodałam posiekaną skórkę pomarańczową wraz z cukrem i syropem i pierniczki uzyskały obłędną pomarańczową nutę.
Jak już się upieką i ostygną to ozdabiam je lukrem rysując różne esy-floresy. W zależności od dnia i nastroju oraz konsystencji lukru raz są ślicznie udekorowane, raz tylko takie sobie.



Pierniczki (cienkie i kruche)

50 dkg mąki
15 dkg miodu w postaci płynnej, scukrzony trzeba rozgrzać
15 dkg cukru
2 jajka całe
4 dkg miękkiego masła ( można roztopić)
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 torebka przyprawy do pierników (ok. 27g)


Piekarnik rozgrzać do 175 stopni.
W misce wymieszać mąkę, sodę, przyprawy i cukier. Jeśli dodajemy miękkie masło to rozprowadzić je w mące rozcierając palcami, jeśli używamy roztopionego to dodamy je razem z miodem.
Jajka rozmieszać dokładnie.
Do suchych składników dodać płynny miód i jajka (ewentualnie roztopione masło) i zagnieść elastyczne ciasto.
Odstawić pod przykryciem na 15-20 minut by odpoczęło.
W tym czasie przygotować blaszki do pieczenia wykładając je papierem do pieczenia i wybrać foremki, którymi będziemy wycinać pierniczki.
Odcinać porcje ciasta, wałkować na stolnicy podsypując mąką na grubość 3-4 mm. Wycinać pierniczki i układać na blachach.  Można posmarować żółtkiem rozmieszanym z dwiema łyżkami wody żeby się ładnie świeciły po upieczeniu.
Piec w temperaturze 175 stopni  przez 8 minut, studzić na kratce. Jak ostygną polukrować.
Jadalne od razu, dobre po tygodniu, najlepsze od dwóch do... ostatniego pierniczka :)
Smacznego!

piątek, 7 grudnia 2018

zajawka niespodziewajki ;)

Przeglądając archiwum bloga zorientowałam się, że w końcu stycznia przyszłego roku minie 10 lat od pierwszego wpisu. Dziesięć lat to szmat czasu, więc postanowiłam jakoś szczególniej podkreślić ten jubileusz.
Wymyśliłam sobie, że przygotuję prezent dla Was, czytelników, bo bez Waszego zainteresowania i komentarzy blog nie miałby racji bytu.
No więc przygotowuję dla Was niespodziankę, o której napiszę więcej po Nowym roku, bliżej rocznicy. Na razie tylko fotka-zajawka, oczywiście z Hakerem, bo kocisko wszystko musi zatwierdzić ;)


Teraz idę piec pierniczki, całe morze pierniczków ;)

poniedziałek, 3 grudnia 2018

ładne... bardzo ładne... bardzo, bardzo ładne :)))



Znalazłam dziś, obejrzałam i ciepło zrobiło mi się na sercu, i uśmiechnęłam się, i wzruszyłam i znów uśmiechnęłam. Obejrzyjcie :)

Polecam duży ekran :)

sobota, 1 grudnia 2018

Na skróty do Świąt ;) - skórka pomarańczowa w cukrze

W sklepach pojawiły się pierwsze pomarańcze, jeszcze kwaskowate, ale już z ładnie wybarwioną skórką, więc postanowiłam uzupełnić moje zapasy kandyzowanej skórki pomarańczowej. Z zeszłego roku nic mi nie zostało, a przecież różne-różniste wypieki świąteczne nie mogą się bez niej obejść.
Kiedyś, raz, kupiłam skórkę w sklepie, ale wywaliłam wszystko - jak na mój smak to sama chemia.

Skórkę kandyzuje na skróty, żeby się nie narobić ;) żadnego smażenia w syropie, w ogóle żadnego gotowania, a efekt jest super - słodka, przeźroczysta skórka i aromatyczny pomarańczowy syrop.

Robimy tak:

Kupujemy pomarańcze, wystarczy 2-3 sztuki na początek, ładne, dobrze wybarwione, takie z grubszą skórką. Pomarańcze obieramy starając się, by skórka była w jakiś dłuższych paskach - będzie łatwiej potem kroić.
Owoce zjadamy same lub razem z rodziną.
Skórki wkładamy do miski i zalewamy wodą, można czymś obciążyć żeby były zanurzone - chodzi o to, by namoczyły się porządnie i by białe albedo zrobiło się miękkie i gąbczaste. Odstawiamy.
Skórki moczą się jeden, dwa dni, a my zmieniamy im wodę tak ze dwa razy na dobę.
Jak już albedo się namoczy szykujemy sobie deskę, ostry nóż, słoik i cukier.


Odsączamy skórki z wody i kładziemy pierwszą na deskę białym do góry. Potem bierzemy ostry nóż i prowadząc go tak, jakbyśmy filetowały rybę ścinamy albedo. Powinna nam zostać tylko cienka pomarańczowa część skórki.


Kiedy obierzemy wszystkie z białej części to na dno słoika wsypujemy około 1cm cukru. Potem, składając po kilka skórek, kroimy je na cieniutkie paseczki. Paseczki układamy w słoiku mniej więcej centymetrową warstwą, ugniatamy w miarę możliwości i przesypujemy cukrem.


Tak układamy warstwa za warstwą za każdym razem ugniatając je porządnie. Ostatnią warstwą ma być cukier. Jak już napełnimy słoik to zakręcamy go i wstawiamy do lodówki.
Słoik  tam sobie stoi i po około tygodniu skórki robią się szkliste, a cukier zamienia się w syrop.


Jak ma się tylko jedną pomarańczę to można zrobić pół słoika, zakończyć cukrem, a za parę dni, kiedy znów uraczymy się owocem, dołożyć następne warstwy.
Taką skórkę przechowuję w lodówce tak długo, aż mi się skończy, czasem wytrzymuje do czerwca, zależy ile jej zrobię i jak intensywnie używam. Jeszcze nigdy mi się nie zepsuła - myślę, że przy takiej ilości cukru to nie ma szans ;)

Używam ją do keksu, ciasteczek świątecznych, czasem pierniczków. Syrop też się przydaje, ma silny pomarańczowy zapach. Jeśli potrzebuję nielepiącej się skórki, to przemywam ją na sitku wodą i osuszam papierowym ręcznikiem. Dodając ją razem z syropem/cukrem trzeba uwzględnić jego ilość w ogólnej ilości cukru w przepisie, by nie przesłodzić.