niedziela, 28 marca 2021

Hakerek - raport zdrowotny

 

Powoli i z uporem trwamy. Znaczy Haker i my. Trzymamy się. Właściwie to wcale nie jest źle, a raczej jest dobrze.

Hakuś dalej co drugi dzień dostaje predicorton, a do tego od trzech miesięcy dwa razy dziennie pronefrę na wspomożenie pracy nerek. No i cotygodniowe kroplówki podskórne. W rezultacie po półrocznym leczeniu wyniki ma prawie w normie, znaczy nerki są zdecydowanie odciążone i leczenie-wspomaganie dale bardzo dobre rezultaty. 

Z podawaniem pronerfy było śmiesznie. Pani Wet uprzedzała, że większość zwierzaków nie znosi smaku tego leku do tego stopnia, że wymiotują, więc żeby podawać ostrożnie i najlepiej z jakąś "zagryzką". Lek jest płynny, podaje się go do pyszczka rodzajem strzykawki (oczywiście bez igły). 

Przygotowałam lek, przekąski pod ręką, pogłaskałam kota z wyprzedzającym współczuciem i pstryk! Haker połknął i natychmiast zainteresował się "strzykawką", która skrupulatnie wylizał. Hmm... następną dawkę podałam w małej miseczce - została wylizana do czysta szybko i z mruczenie. O rany! Co za kot! Steryd jedzony jak kocie przekąski, a teraz to! Ekstra. 

Pani Wet zdziwiona, ale zadowolona, ja szczęśliwa, słowem, jest super.  

No było super do skończenia butelki. Nowe butelka leku - lek jest błee... Niby to samo lekarstwo, ten sam producent, ale Haker stwierdził, że niedobre. 

W rezultacie podajemy "strzykawką", ale bez histerii - żadnego szarpania, żadnych zagryzek, żadnego wymiotowania. Ot, przestało smakować atrakcyjnie i tyle.

 Sumując, leczenie jest dobrane optymalnie, Hakerek czuje się całkiem dobrze i to jest bardzo dobra wiadomość, czyż nie? :)



wtorek, 26 stycznia 2021

styczniowe czapki - wydziergane

 W styczniu wydziergałam dwie czapki. 

Pierwsza, o wdzięcznej nazwie Diana, z malabrigo arroyo, cudownie kolorowa (kolor 886 Diana), dosłownie każde oczko jest w innym kolorze. Jak to malabrigo, włóczka jest cudnie miękka, sprężysta i lekka. 

Czapka na drutach 3.5 robiona prostym wzorem, ściągaczem, najpierw 1x1 dalej 3x3. Jako że lubię mieć ciepło w uszy, a nie lubię jak  brzeg czapki jest "sznurkowaty" - co mi się często zdarza nawet przy luźnym nabieraniu oczek - brzeg robię podwójny, ale nie na zasadzie wywijania. Nabieram oczka na łańcuszek z innej włóczki, robię tyle ściągacza aby po złożeniu było 6-7 cm, potem wypruwam łańcuszek nabierając oczka na dodatkowy drut i w kolejnym okrążeniu przerabiam je parami z oczkami z głównego drutu. W rezultacie mam podwójną warstwę na uszach i nie walczę ze "sznurkiem" ;)

Czapka dostała futrzany pompon - śliczny :D

Druga, Kaczeńcowa, została zrobiona jest do kompletu z Kaczeńcową chustą. Użyłam tej samej żółtej włóczki, tylko podwójnie, i malabrigo rios w kolorze 412 Teal Feather. 

Robiona w taki sam sposób, ściągacz dwukolorowy "w pionie", a reszta czapki wzorem takim jak chusta. Pasują do siebie. Jest ciepła i ją noszę :)


Warto zaznaczyć, że jest to mój pierwszy komplet - czapka + chusta (szalik) - do tej pory jakoś nie  mogłam się zgrać z tymi elementami :) Zwykle robiłam chustę/szalik, a o czapce zapominałam, a potem nie było już włóczki.

Teraz mam komplet! :)


poniedziałek, 4 stycznia 2021

Chusta jak Łąka Kaczeńców - wydziergane

Gotowa!
Chusta, która zauroczyła mnie u Makunki została skończona, uprana, wysuszona i nawet doczekała się zdjęć z ładnym światłem. Kolory wyszły jak trzeba i na zdjęciach wygląda tak, jak w naturze - jak podmokła łąka z kaczeńcami.
Bardzo mi się podoba, po upraniu włóczka zyskała dodatkową miękkość i doskonale się układa. Rozmiar też wyszedł super - akurat żeby się swobodnie owinąć, ale nie czuć się przytłoczonym zawojami. Żeby zapobiec falowaniu się brzegu i przy okazji zamknąć wzór kolorystycznie na wolnym brzegu (tam gdzie nie dodawałam oczek) zrobiłam i-cord żółtą włóczką. 
 




dane techniczne:
włóczka: 
Zauberball Crazy firmy Schoppel-Wolle (75%wełna/25% nylon), 420m/100g, kolor 2404  
Admiral 4 ply firmy Schoppel-Wolle (75%wełna/25% nylon), 420m/100g, kolor 15660580
druty: 3.5mm
wymiary: 170cm x 80cm

 

sobota, 2 stycznia 2021

Zielony Irlandczyk - wydziergane

 W październiku zaczął się dziergać Zielony Irlandczyk. Zaczął i skończył, a nawet się już ponosił, a zdjęć nie było jak zrobić. Nie chciałam fotek "na plaskacza", bo odbierają cały urok i czekałam na dobrą okazję i zbieg okoliczności. 

Dziś ów zbieg nastąpił - pojawiła się modelka i dobre światło (co o tej porze roku nie jest częstym zjawiskiem). W każdym razie pstryku-pstryku i swetrowe fotki są!




Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego swetra. Piękny kolor, włóczka cudownie miękka w dotyku i mająca idealną mięsistość i ciężar. Myślę, że Cotton merino będzie jedną z moich ulubionych włóczek.

dane techniczne:
wzór: Honeycomb Aran  by Pattons
włóczka  Cotton Merino firmy Garnstudio (50/50 cotton/merino), kolor 11 Forest Green, 110m/50g
druty nr 4.0 (ściągacze) i 5.0
zużyłam 12 motków po 50 gram.

niedziela, 27 grudnia 2020

dzierga się na żółto, zielono, niebiesko

 Któregoś dnia,  Makunka, pokazała piękną chustę.  Strasznie spodobały mi się przenikające się kolory i pionowe, kontrastowe, żeberka. Uroda tej chusty utkwiła mi tak bardzo w głowie, że po kilku dniach zabrałam się za analizę zdjęć chusty i próby z resztkami włóczek, by uzyskać efekt pionowych oczek. Udało się! 

Skoro rozgryzłam jak się robi taką fajną chustę pozostało napisać list do Św. Mikołaja z prośbą o włóczkę ze sklepu Makunki, bo tam znalazłam te super kolorowe motki.  Miałam farta, i pod choinką znalazłam paczkę z wełenkami na chustę - dwie sztuki Zauberball Crazy, firmy Schoppel, w kolorze zielono-niebiesko-fioletowym z odrobiną żółci i dwa motki Admiral, tej samej firmy, w radosnym czysto żółtym kolorze. 

Chusta się dzierga i coraz bardziej przypomina mi połać żółtych kaczeńców rosnących na zielonym bagnie z niebieskimi taflami wody. 

Będzie super! 

Z racji kiepskiego światła żółty na zdjęciu jest bledszy niż w naturze, ale zielenie i niebieskie tony wyszły prawie idealnie. Zresztą to sam początek, postaram się na zdjęciach końcowych lepiej oddać kolory.