Przejdź do głównej zawartości

Posty

Cztery Kropkowane Promyczki - wydziergane

 Na jesieni trafiłam u Stevena Westa na ciekawy tutorial szala Dotted Rays , który mnie zachwycił i postanowiłam natychmiast wykorzystać swoje  zapasy włóczkowe i zrobić sobie takie cudo z resztek. Szukając pasujących resztek oczywiście doszłam do wniosku, że jeden szal z resztek to za mało i że potrzebuję do szczęścia też szala nie z resztek, znaczy muszę kupić nową włóczkę :D  Pooglądałam, popodziwiałam i w końcu kupiłam  Gusto Wool Echoes w kolorze 1506, osobiście kojarzącym się z winogronami (nie pytajcie dlaczego, skojarzenia u mnie chadzają własnymi ścieżkami ;) ). Kupiłam 3 motki po 100g, bo stwierdziłam, że z 3 na pewno wyjdzie  odpowiedniej wielkości szal.   Zanim jednak zamówiona włóczka dojechała, wybrałam odpowiednie resztki i zaczęłam dziergać pierwsze Promyczki.  Szal składa się z wziętych podwójnie końcówek  włóczek Malabrigo Lace (kolory: 004 sapphire green, 11 apple green, 7 cadmium), Sheepjes Alpaca Rhythm kolor 658 boogie, włócz...
Najnowsze posty

Swetry z "Powietrza" - wydziergane

 Zaczęło się od tego, że skomentowałam bardzo fajny sweter Pimposhki  . Pisząc komentarz wspomniałam, że też robiłam swetry z włóczki  Drops Air, a w odpowiedzi Pimposhka zauważyła że wcale nie pokazuję udziergów tylko same koty.  Ano fakt. Ma całkowitą rację, bo mało, że opuściłam się w zamieszczaniu wpisów to jak już piszę, to najczęściej o kotach. I to jej jedno zdanie było jak ten kamyczek poruszający lawinę - no, może nie odrazu lawinę, ale ten wpis już tak ;D  Będzie o swetrach. Przytulnych, ciepłych, lekkich, znaczy swetrach z włóczki Drops Air. Tej jesieni zrobiłam takie trzy: mamie, mężowi i sobie.  Mama zażyczyła sobie sweter w typie oversize, dostała go i bardzo go lubi. Przez to, że udzierg z tej włóczki jest miękki to swetrzysko upycha się pod każdą kurtkę i  grzeje na potęgę. Włóczka DROPS Air, kolor 27 Sea Green, druty nr 5.0, wykorzystałam 6 motków po 50g.   Następny to sweter dla mojego męża w jego ulubionym kolorze.    ...

Co u Dymka? Co u Zosi?

 Okazuje się, że nie tak łatwo sklecić kilka sensownych zdań o swoich ukochanych kotach. Wydawałoby się, że to nic trudnego, a jednak.  Skoro jednak postanowiłam coś napisać, to spróbuję ( najwyżej będzie mniej sensownie ;) )  Dymek - czarowny, długonogi i smukły dżentelmen. Kot, który lubi biegać za rzucanymi zabawkami i przynosi je, by znów je rzucić. Aktualnie ulubiony jest zmechacony kawałek sztucznego futerka, który kiedyś był futrzaną zawieszką na końcu kociej wędki. Obecnie zabawka nosi nazwę "mokrej fretki". Dymek przynosi ją do mnie, kładzie na podłogę i delikatnie (!!! bez pazurków) zaczepia mnie, bym mu ją rzuciła. Najlepiej na szafę lub w dół, po schodach. Obie lokacje są super, kot albo leci galopem po stopniach, albo rozpędem wskakuje na szafę. W obu przypadkach po chwili wraca zadowolony z siebie niosąc w pyszczku zdobycz. Poza tym aktywnie uczestniczy w naszym życiu zawodowym ;) Zosia - słodka kotka. Śliczna, z dużymi oczami i trójkątnym pyszczkiem, jednym...
  Rezerwat „Mechelińskie Łąki” to bardzo ciekawe miejsce. Mimo, że mieszkam dość blisko to nigdy tam nie byłam. Nadrobiłam zaległości i naprawdę było warto. Przez rezerwat prowadzi ścieżka dydaktyczna , prowadzi po miękkim, wydmowym piachu po jednej stronie mając łąki, a po drugiej widok na wody Zatoki Gdańskiej. Co jakiś czas są umieszczone tablice informacyjne, więc można dowiedzieć się ciekawych rzeczy o roślinności i mieszkańcach tych piaszczystych łąk. Od strony Rewy ścieżka ma pokład z desek, tak około 200 metrów, ale przez większość drogi jest piaszczysta. Mikołajek nadmorski Ścieżka znajduje się między Mechelinkami a Rewą, więc zwiedziłam też kawałek Rewy - dokładnie Cypel Rewski, gdzie zderzają się ze sobą wody Zatoki Gdańskiej i Zatoki Puckiej. Wygląda to bardzo dziwnie jak fale wpadają na siebie z dwóch stron.     Wiał silny wiatr i na cyplu było pełno kitesurferów, który pływali/latali jak kolorowe motyle - wygląda to naprawdę super.    
 Wybrałam się na Jarmark Dominikański i postanowiłam zostawić samochód w domu, bo po pierwsze zaparkować w Gdańsku w czasie Jarmarku graniczy z cudem, a po drugie to ceny parkingów są powalające.  Pojechałam kolejką. Niby nic, ale dla mnie, na codzień poruszającej się samochodem, była to całkiem fajna atrakcja, począwszy od kupowania biletu w automacie ;) Moja stacja Migawki z podróży Na Jarmarku było ciepło - pogoda akurat postanowiła być słoneczna i baaaardzo fajna - no i tłoczno, ale tego się spodziewałam.  Już od kilku ładnych lat Jarmark skupił się na rękodziele i starociach oraz regionalnych smakach, obejmujących zarówno region Pomorza jak i różne regiony świata. Ze swoimi smakołykami pojawili się Włosi, Węgrzy, Tatarzy, Grecy i inne nacje.   i Motława na koniec :)