Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą kocie opowieści

Co u Dymka? Co u Zosi?

 Okazuje się, że nie tak łatwo sklecić kilka sensownych zdań o swoich ukochanych kotach. Wydawałoby się, że to nic trudnego, a jednak.  Skoro jednak postanowiłam coś napisać, to spróbuję ( najwyżej będzie mniej sensownie ;) )  Dymek - czarowny, długonogi i smukły dżentelmen. Kot, który lubi biegać za rzucanymi zabawkami i przynosi je, by znów je rzucić. Aktualnie ulubiony jest zmechacony kawałek sztucznego futerka, który kiedyś był futrzaną zawieszką na końcu kociej wędki. Obecnie zabawka nosi nazwę "mokrej fretki". Dymek przynosi ją do mnie, kładzie na podłogę i delikatnie (!!! bez pazurków) zaczepia mnie, bym mu ją rzuciła. Najlepiej na szafę lub w dół, po schodach. Obie lokacje są super, kot albo leci galopem po stopniach, albo rozpędem wskakuje na szafę. W obu przypadkach po chwili wraca zadowolony z siebie niosąc w pyszczku zdobycz. Poza tym aktywnie uczestniczy w naszym życiu zawodowym ;) Zosia - słodka kotka. Śliczna, z dużymi oczami i trójkątnym pyszczkiem, jednym...

kocie miejscówki

Garść fotek kocich miejscówek :D  

Tłusty Czwartek okiem kota

Dziś od rana wszędzie mówili o Tłustym Czwartku.  W domu, wczoraj i przedwczoraj, też o tym mówili i nawet oznajmiali, że wolą jakieś "faworki" zamiast "pączków". Naradziliśmy się z Zośką i wyszło nam, że to musi być coś do jedzenia, bo inaczej nie byłoby tyle gadania, a skoro ludziom tak na tym zależy, to trzeba im pomóc, bo wiadomo, że bez naszej, znaczy kociej, pomocy to mało co się udaje. Najpierw przepis. Zosia zaczęła szukać, cierpliwie kartkując książka po książce.  "- Poszukaj z prawej!" - poradziłem . Znalazła i mogliśmy przenieść się na stanowiska obserwacyjne, skąd doskonale widać było jak całą produkcję owych "faworków". Zośka ma oko jak sokół, nic jej nie umknie, więc nadzorowała również wycinanie jak i smażenie.  Nie powiem, Ona bardzo się starała robić dokładnie według książki, którą jej znalazłyśmy, więc Zosia uwag nie miała. Poszło gładko, usmażone faworki ładnie pachniały i wyglądały też ładnie. Co prawda, nie mnie oceniać coś,...

A koty rosną i rosną

 Koty rosną i właśnie dziś skończyły 7 miesięcy.  Przybrały na wadze, Zosia, koteczka, waży 2,7 kg, a Dymek, kotek, waży 4.4kg. Ona delikatna, smukła, wiotka, strasznie skoczna, a on masywny i umięśniony, jak to mówią "kawał chłopa" ;)  Oba grzeczne i bez złych nawyków (jakoś nam się udało to wychowywanie), o dziwo dość posłuszne, jak na koty oczywiście. Ciekawskie i towarzyskie, lubią gości i nie zdemolowały choinki w święta - aniołki, nie kociaki ;) Na początku wyglądały tak:  A teraz, w tym samym koszyku, mieści się już tylko jeden kot i do tego w pełnym skręcie: Dymek Zosia lubi wchodzić między książki:  A Dymek lubi pudełka:  Oboje lubią siedzieć pod samym sufitem i żałują, że wyżej się nie da ;)  A w czasie wolnym od jedzenia i rozrabiania, sypiają - w końcu to prawdziwe koty ;) Dymek Zosia   Zosia

Znów zakoceni

 Miesiąc temu pojawiły się u nas w domu.   Sześciotygodniowe, malutkie i przestraszone. Ze stresu nie chciały jeść ani pić, chociaż podobno umiały już same jeść z miseczki. Wiadomo jednak, że gwałtowne zmiany powodują cofnięcie nawyków.  Kupiłam mleko w proszku dla kociąt i małą strzykawkę, i pierwsze karmienie odbyło się za jej pomocą. Jadły chętnie, ufff... :) Potem powędrowały do kuwety i okazało się, że dokładnie wiedzą do czego służy - drugie "ufff..." :) Na trzeci dzień jadły z miseczek i sypiałydo góry brzuszkami. W międzyczasie była wizyta u weta zostały zbadane i odrobaczone - zdrowe, bez pcheł, dobrze zbudowane, same plusy.  Za to w domu trwała burza mózgów w sprawie imion, bo jak długo można mówić "Ten z Białym Brzuszkiem" i "Ten z Ciemnymi Łapkami". Teraz mają 10 tygodni, są po pierwszym szczepieniu, biegają po całym domu, bawią się zawięcie, sypiają w szufladzie biurka, do której wchodzą z dołu od tyłu i którą to miejscówkę same odkryły. Przy...

...

 Nasz kochany Hakerek - kot o łagodnym sercu i wielkiej osobowości.  Spędził z nami dziewiętnaście i pół roku z entuzjazmem angażując się w nasze życie: zabawa sznureczkiem pomoc przy tworzeniu biżuterii z koralików ubieranie choinki pomoc przy układaniu puzzli medytowanie wśród kwiatów na balkonie Wczoraj odszedł za tęczowy most. Bardzo nam smutno...

Łapkogrzejki - wydziergane

 Haker w sierpniu skończył 19 lat. Jest stary i ma różne przypadłości, które dzielnie leczą panie weterynarz, aż cztery. Nie wszystkie na raz - preferujemy system rotacyjny ;) W każdym razie, przy którejś z kolejnych wizyt (odwiedzamyz Hakerem lecznicę raz na tydzień, na podskórne kroplówki) zgadałyśmy się, że panie są miłośniczkami wyrobów dzierganych tym większymi, że same nie dziergają. Postanowiłam zrobić małe wdzięczniki dla rąk, które tak dbają o mojego kota. Powstały cztery pary mitenek, kolorowych i cieplutkich, bo z podwójnej nitki z włóczki Drops Alapca (100% alpaka), druty nr 4.0 Spodobały się :)

Haker i wiosenny ogród

Ociągając się i marudząc przyszła wiosna.  Zrobiło się względnie ciepło (w cieniu raptem 12 stopni, ale w słońcu i zaciszu całkiem przyjemne 16), więc Haker postanowił zrobić inspekcję ogrodu. Nasz senior, uzbrojony w krople przeciwko kleszczom, sprawdzał wszystko powoli i metodycznie. Sunął przez trawnik jak tygys: Na nowo ponacierał ogrodowe badyle: Spróbował wiosennej trawy czy już dobra: Dobra! Bardzo dobra, taka akuracik na ząb. Kocisko, jak widać, ma się całkiem dobrze. Jest cotygodniowym pacjentem u PaniWet, gdzie dostaje podskórną kroplówkę, która skutecznie wspiera jego nerki. Poza tym, rano i wieczorem, bierze lekarstwo na nerki i tak turlamy się do przodu.  Poza kotem w ogrodzie szaleją niezapominajki ze stokrotkami i tulipany.