
Kot Charles'a Wysockiego "Too Lazy" został odłożony na bok - zdążyłam zrobić gdzieś 3/4. Będzie świetny, robi się go łatwo, ale niestety musi narazie ustąpić pilniejszej robótce.
"Mother" - Sew and So
Teraz muszę się zająć haftem dla mamy, bo chcę zdążyć na Dzień Matki, a nie wiem ile zajmie mi on czasu. Niby jest mały, ale dość skomplikowany. Moja mama bardzo lubi filiżanki i róże, myślę, że obrazek będzie się jej podobał.
Cały ranek sortowałam nici, teraz zostało mi tylko stworzeie odpowiednich mieszanek nitek na każdy kolor - w schemacie niemal wszystkie krzyżyki są z mieszanych nitek. Najładniejsze są złote, metaliczne, świecące - chyba mam coś ze sroki jednak ;)
Jak skończę robótkę to się nie omieszkam pochwalić.
kot jest super!! :O Małe cudeńka :)
OdpowiedzUsuńOh, Polish! I guessed wrong! I visited Warsaw back in November of 1989 just before the wall came down. I would love to visit now and see all the changes.
OdpowiedzUsuńKot jest boski :D Ale kubeczek z serwetką również :D Podoba mi się to, że dzięki rozmieszczeniu kolorów zdaje się być trójwymiarowy :))
OdpowiedzUsuńCzekam na okrzyki triumfu zatem :DDD
Powodzenia w haftowaniu. Pieknie to wyglada. Podziwiam za zdolnosci i za cierpliwosc.
OdpowiedzUsuńKot iscie zblazowany :) po prostu swietny
Wiewiórko, wybacz, że na Twoim blogu...ale mam prośbę do Maga-Mary - czy możesz coś pomajstrować ;) ze swoimi ustawieniami na Tyglu, żebym mogła z wordpressu wstawiac komentarze? :)
OdpowiedzUsuńPorcelanko, sprobuj teraz. Cos przestawilam :) Mam nadzieje, ze zadziala :)
OdpowiedzUsuńOczywiście nie umiem haftować. To nie dla mnie. Zabrakłoby mi cierpliwości, ale podziwiam, szczerze podziwiam. Ciebie podziwiam za te krzyżyki, a Eleagor za własne hafciarskie impresje. Wiem, ze to was uspokaja, ale nie mogę pojąć jak i dlaczego. :)))
OdpowiedzUsuńMumakiL
A ja bym z chęcią zobaczyła raczej to 3/4 kota Twojej robótki niż zdjęcie tego, jak to powinno wyglądać ;-P
OdpowiedzUsuń# Miriel - fotka robótki pewnie się ukaże jak do niej wrócę, choć z drugiej strony nie wiem, czy pokazywanie po kawałku nie zmniejsza wrażenia końcowego efektu - ot, wiewiórcze dylematy ;) :D
OdpowiedzUsuń# MumakiLu - taka dłubanina uspokaja, bo jest to miarowa, powtarzająca się rytmicznie czynnośc. Poza tym kontakt ze Sztuką zawsze dobrze wpływa na nastrój ;)
Wiewiórko, właśnie ładnie fotograficznie ujęta praca (a nie wykonane i dokończone dzieło) budzi zainteresowanie ;-)(przynajmniej moje). Bo wtedy łatwiej docenić czas i umiejętności, jakie są potrzebne, by coś wykonać, widać, na czym to polega :-) Ja w każdym razie lubię oglądać zdjęcia pokazujące, jak praca powstaje. Gdy chwalisz się każdym etapem wyszywanki, to za każdym razem jest okazja, żeby podziwiać ;-))) i chwalić ;-D
OdpowiedzUsuń