Koło warsztatu mojej babci rósł krzak bzu. Wyglądał zza nożyc do cięcia metalu i zadaszenia ze stalą, wciśnięty tuż koło wielkiej papierówki. Wysoki, pokazywał swoje fioletowe kwiaty słońcu nie dbając zupełnie o ludzi.
Co rok w maju odbywała się wielka akcja zrywania bzu. Po dłuższych spekulacjach jak dosięgnąć kwiatów, rozważaniach, czy może je zostawić w spokoju, babunia, główny autorytet, stwierdzała: "Trzeba je ściąć, bo przestanie kwitnąć." To przesądzało sprawę.
Organizowano długą drabinę, ostrzono sekator i wysyłano na górę najlżejszego ucznia. Chłopak chybotał się na drabinie, chodził niepewnie po zadaszeniu i pod dyktando ścinał pęki bzu.
Tego dnia każdy z warsztatu wracał do domu z ogromnym bukietem bzu.
U babuni stawiany był na stole w dużym kryształowym wazonie, przez którego szlify słońce rozsypywało tęczowe plamki na obrusie. Pachniał w całym mieszkaniu, a ja zawzięcie szukałam w kiściach kwiatka o pięciu płatkach - znalezienie go gwarantowało szczęście i powodzenie, pod warunkiem, że kwiatek został zjedzony.
Kupiłam dziś na targu bez i wstawiłam do kryształowego wazonu mojej babci.

Organizowano długą drabinę, ostrzono sekator i wysyłano na górę najlżejszego ucznia. Chłopak chybotał się na drabinie, chodził niepewnie po zadaszeniu i pod dyktando ścinał pęki bzu.
Tego dnia każdy z warsztatu wracał do domu z ogromnym bukietem bzu.
U babuni stawiany był na stole w dużym kryształowym wazonie, przez którego szlify słońce rozsypywało tęczowe plamki na obrusie. Pachniał w całym mieszkaniu, a ja zawzięcie szukałam w kiściach kwiatka o pięciu płatkach - znalezienie go gwarantowało szczęście i powodzenie, pod warunkiem, że kwiatek został zjedzony.
Kupiłam dziś na targu bez i wstawiłam do kryształowego wazonu mojej babci.
dobrze jest zjeść pięciopłatkakwiatka...)
OdpowiedzUsuńPiękny...ja też mam do bzu sentyment :)
OdpowiedzUsuńWiewiorko, czy rzeczywiscie udalo Ci sie piecioplatkowy odnalezc? Jak sadze, najlepszy w smaku nie byl, ale to sie przeciez nie liczylo :)
OdpowiedzUsuńPiekny bukiet. Moge sobie tylko wyobrazic, jak pieknie pachnie.
Nie wiedziałam o tym szukaniu szczęścia wśród bzu :)) A bez uwielbiam, zwłaszcza duszny, mokry, zaraz po deszczu.... :)
OdpowiedzUsuńKiedy widzę bez, od razu chce mi się śpiewać...
Brnąłem do ciebie maju
Przez mrozy i biele
Przez śnieżyce i zaspy
I lute zawieje
Przez bezbarwne szpitalne
Korytarze stycznia
W tych korytarzach słońce
Gasło ustawicznie
A teraz maj dokoła maj
Wyświęca ogrody
I cały ja i cały ja
Zanurzony w jordanie pogody
A teraz maj i maj i maj
Dokoła się święci
Od wonnych bzów szalonych bzów
Wprost w głowie się kręci