"W lipcu najwyższą terasą władają zastępy wielkich słoneczników, moja osobista orkiestra o płomiennych twarzach. W sierpniu pochylają głowy jak zbyt liczne, przerdzewiałe sitka pryszniców. Wtedy pojawiają się bażanty. Skąd wiedzą? Ucztują do syta, ich zdławione okrzyki w tym czasie obżarstwa przywodzą na myśl odgłosy dobiegające z warsztatu samochodowego."
Frances Mayes "Codzienność w Toskanii"
Uwielbiam takie żonglowanie słowami. Porównania niecodzienne, w pierwszym momencie zdumiewające, lecz już w następnym jakże trafne. Bardzo lubię prozę pani Mayes, czytając ją widzę, słyszę i czuję, niemal namacalne piękno Toskanii, jej pofalowane wzgórza, smukłe cyprysy, głosy, wonie i smaki...
Za trzy tygodnie będę już mogła sama przekonać się, czy jest ona taka urocza jak ją opisują.
Jadę do Toskanii!
Frances Mayes "Codzienność w Toskanii"
Uwielbiam takie żonglowanie słowami. Porównania niecodzienne, w pierwszym momencie zdumiewające, lecz już w następnym jakże trafne. Bardzo lubię prozę pani Mayes, czytając ją widzę, słyszę i czuję, niemal namacalne piękno Toskanii, jej pofalowane wzgórza, smukłe cyprysy, głosy, wonie i smaki...
Za trzy tygodnie będę już mogła sama przekonać się, czy jest ona taka urocza jak ją opisują.
Jadę do Toskanii!

wow!!! super :))) aparat weź :)! i zeszyt na notatki :).
OdpowiedzUsuńabigail - wezmę, koniecznie wezmę aparat, i notatnik tez. Mam nawet zamiar wypisać w nim to, co chce zobaczyć, żeby potem nie zgłupieć z nadmiaru wrażeń na miejscu i nie pozapominać, gdzie chcę być :D
OdpowiedzUsuńChyba zazdroszczę. Nie, na pewno zazdroszczę. :)
OdpowiedzUsuńMumakiL
Cieszę się bardzo! W Toskanii nie byłam, ale we Włoszech przelotnie tak i bardzo mi się podobało. Poza tym do Toskanii mam sentyment od czasu przeczytania Przewodnika subiektywnego po tejże autorstwa Anny M. Goławskiej i Grzegorza Lindenberga oraz po uroczych książkach (z przepisami na rodzinne dania, a jakże) Tessy Caponi-Borawskiej "Moja kuchnia pachnąca bazylią " i "Dziennika toskańskiego".
OdpowiedzUsuńBardzo mądry pomysł z aparatem i notatnikiem. A wierni czytelnicy tego bloga, łakomie rzucą się potem na wiewiórczyny zapas toskańskich orzeszków - możemy MIEĆ NADZIEJĘ na pokaźny zapas tychże, ilustrowany uroczymi wiewiórczymi zdjęciami???
Ja bardzo mało wiem o Toskanii, ale skojarzenia mam jak najlepsze: piękne soczyste barwy, gorące żółcie i pomarańcze, ceglane czerwienie, trawiaste zielenie, głębokie brązy i renesansowe błękity :-)) I przestrzenie, falowane wzgórza, łąki, ogrody, pola... gdybym tam mieszkała, pewnie bym została malarzem...
OdpowiedzUsuńWspaniałego wyjazdu życzę, Szczęściaro!
OdpowiedzUsuńLovely blog and handwork, greeting from Belgium Louisette passion scrap , golden retriever cat chartreux
OdpowiedzUsuńhttp://blog.seniorennet.be/louisette/
http://retrieverhond.eigenstart.nl/