
Dużo pada.
To żadne odkrycie, ale o pogodzie wypada wspomnieć.
W każdym razie dzięki tym deszczom i względnie wysokiej temperaturze (wysokiej dla roślin, nie dla ludzi) wierzba zdecydowała się "zapuścić włosy", a ja odetchnęłam z ulgą.
Oto pierwsze, nieśmiałe, pędy nowych gałązek.
Bardzo się cieszę, że wierzba jednak zdecydowała się na wypuszczenie listków i pokazanie, że wcale nie jest na Ciebie obrażona :-)) Mam też nadzieję, że niedługo już trochę się ociepli, na tyle, by można było mówić, że "temperatura jest względnie wysoka dla ludzi" :-)) (oby teraz nie była za wysoka ;-))
OdpowiedzUsuńCieszę się też, że zamieściłaś nowy wpis na blogu :-)
Życzę wszystkiego dobrego dla Twoich roślinek.
Dobrze, że wierzba zapuszcza włosy, mam nadzieję, że będą długie i przykryją wkrótce kikutki. Oby nie obijały jej już o ściany północne wiatry...
OdpowiedzUsuńI trochę słońca na listkach udało Ci się złapać :)))
A u mnie pochmurno nadal...