Wilno.
Kiedy dziś próbuję przypomnieć sobie coś z tego wyjazdu, w głowie mam tylko strzępki i migawki. Pół dni to mało na tak duże miasto, mało, by poczuć jego atmosferę i zapragnąć poznać je lepiej.
Pierwszy duży obiektem na jaki spotkaliśmy była katedra p.w. Św. Stanisława. Duzy obiekt o kremowo białych ścianach z portykiem potężnych kolumn od frontu.
ktoś pomiędzy kolumnami portyku
Jedna z kaplic katedry, na prawo od głównego ołtarza, to kaplica Jagiellonów. Zwieńczona jasną kopułą jest miejscem pochówku króla Aleksandra, królowych Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłówny, oraz serca Władysława IV Wazy.

Dalej szliśmy ulicami Wilna ku Staremu Miastu.
młody człowiek rysujący z natury

Spotkałam Żyda tańczącego na drabinie w jednym z zaułków.
Na koniec obejrzeliśmy kościół Św. Anny. Średniowieczny, w stylu płomienistego, późnego gotyku, z fasadą pełna strzelistych linii, maswerków i sterczyn.

A na drzwiach kościoła, na klamce, przysiadł niewielki diabeł.
Kiedy dziś próbuję przypomnieć sobie coś z tego wyjazdu, w głowie mam tylko strzępki i migawki. Pół dni to mało na tak duże miasto, mało, by poczuć jego atmosferę i zapragnąć poznać je lepiej.
Pierwszy duży obiektem na jaki spotkaliśmy była katedra p.w. Św. Stanisława. Duzy obiekt o kremowo białych ścianach z portykiem potężnych kolumn od frontu.

Portyk posiada bardzo ładne sklepienie beczkowe, ozdobione kasetonami z rozetami.


Dalej szliśmy ulicami Wilna ku Staremu Miastu.

Widziałam także dom, z którego wyjechał Adam Mickiewicz na zesłanie na Syberię. Upamiętniająca to wydarzenie tablica, jest dwujęzyczna.

Spotkałam Żyda tańczącego na drabinie w jednym z zaułków.


A na drzwiach kościoła, na klamce, przysiadł niewielki diabeł.

Niewątpliwie warto by było pojechać tam na dłużej. W ogóle pojeździć po krajach bałtyckich. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
MumakiL
Super jest to zdjęcie podpisane "wąziutka boczna uliczka". Niesamowicie to wygląda, jak na ścianie jednego budynku odbija się światło czterech innych okien - wygląda to dziwnie, magicznie, jakby to były rzeczywiście jakieś magiczne okna w murze.
OdpowiedzUsuń