Rospuda.
Enklawa przyrodnicza, ścisły rezerwat, o którą rok temu stoczono bój z urzędnikami. Rzeka i jej rozlewisko oraz bagna.
Będąc w Augustowie wybrałam się na rejs do Doliny Rospudy by przynajmniej w niewielkim stopniu, obejrzeć to cudo przyrody.
Muszę Wam powiedzieć, że jest co oglądać. Bogactwo roślin widać nawet w czasie krótkiego rejsu łodzią, intensywna zieleń wylewa się z brzegów i przewiesza nad brzegami. Chciałoby się wejść głębiej, obejrzeć wszystko, ale rozum mówi, że jak tak wolno byłoby wchodzić i oglądać, to nie byłoby żadnej enklawy, że może ona istnieć tylko wtedy, kiedy się jej nie ogląda, kiedy nie depczą jej ludzkie stopy.








***
Szliśmy kręta ścieżką i najpierw mijaliśmy bagienną kałużę zasnutą kożuchem z glonów, prawdziwe leśne bajorko.





"Szła magiczka przez porębę
pogryzły ją żmije,
wszystkie gady wyzdychały,
a Magiczka żyje!"
Enklawa przyrodnicza, ścisły rezerwat, o którą rok temu stoczono bój z urzędnikami. Rzeka i jej rozlewisko oraz bagna.
Będąc w Augustowie wybrałam się na rejs do Doliny Rospudy by przynajmniej w niewielkim stopniu, obejrzeć to cudo przyrody.
Muszę Wam powiedzieć, że jest co oglądać. Bogactwo roślin widać nawet w czasie krótkiego rejsu łodzią, intensywna zieleń wylewa się z brzegów i przewiesza nad brzegami. Chciałoby się wejść głębiej, obejrzeć wszystko, ale rozum mówi, że jak tak wolno byłoby wchodzić i oglądać, to nie byłoby żadnej enklawy, że może ona istnieć tylko wtedy, kiedy się jej nie ogląda, kiedy nie depczą jej ludzkie stopy.








***
Rezerwat "Tobolinka" leży w okolicy wsi Wigańce i Giby, gdzieś na południe od jeziora Pomorze. To jeziorka schowane w lesie, otoczone podmokłym terenem zarośniętym bagnem, paprociami, jagodami i mchem.
Szliśmy kręta ścieżką i najpierw mijaliśmy bagienną kałużę zasnutą kożuchem z glonów, prawdziwe leśne bajorko.

Potem wyszliśmy nad jezioro Tobolinka, które otoczone było sosnami, które płonęły zachodzącym słońcem jak na obrazach Szyszkina.

Brzegi były zielone i zarośnięte, ach, jak pięknie zarośnięte,

a w szafirowej wodzie przeglądały się gałęzie sosen.

Cały rezerwat wabił w swe ostępy głęboką zielenią,

Tak na marginesie, to właśnie w rezerwacie Tobolinka usłyszałam słowa z Sagi Wiedźmińskiej Sapkowskiego o Magiczce. Nieważne, że czytałam sagę swego czasu - wierszyk o Magiczce usłyszałam po raz pierwszy i przykleił się do mnie chyba na zawsze. Jak powiedziała Miriel, brzmi on jak zaklęcie przeciwko wszelkim gadom żyjącym w lasach więc lepiej mruczeć go sobie pod nosem łażąc po zarośniętych ostępach.
"Szła magiczka przez porębę
pogryzły ją żmije,
wszystkie gady wyzdychały,
a Magiczka żyje!"
Kiedy pierwszy raz pojechałem nad Rozpudę, miałem bardzo podobne skojarzenia. Jakbym wpłynął w inny czas i przestrzeń. Przyznaję się bez bicia, że drażnili mnie obrońcy Rozpudy. Ale kiedy pojechałem i zobaczyłem, w końcu tylko maleńki fragment rzeki, to zrozumiałem. Takie enklawy trzeba chronić, zwłaszcza w Europie.
OdpowiedzUsuńMumakiL
Warto było tam pojechać i bardzo się cieszę, że wybraliśmy się na tę wycieczkę, żeby podziwiać tyle zieloności :-)
OdpowiedzUsuńCudne zieloności :)) Aż miło zatopić oko... :))))
OdpowiedzUsuń