Pamiętacie dziko kolorową włóczkę o której wspomniałam jakiś czas temu, przy okazji pokazywania Waniliowego Szala?
Otóż włóczka wyraźnie nie miała szcześcia do wyrobów. Najpierw była kawałkiem szalika, potem przybrała formę jednej skarpetki i kłebka, az na koniec została zamknięta w kształcie trójkątnej chusty.
Chusta najpierw dłuuugo leżała w oczekiwaniu na upranie. Potem jeszcze dłużej blokowała się rozpięta szpilkami na włochatym ręczniku. Wreszcie zdjęcta została obfocona i nareszcie znalazła przytulnu dom - zabrała ją właścicielka czarnego, gładkiego płaszcza zimowego i wielbicielka pastelowych melanżów z przewagą różanego fioletu i pistacji.
Mnie zostały zdjęcia:
Otóż włóczka wyraźnie nie miała szcześcia do wyrobów. Najpierw była kawałkiem szalika, potem przybrała formę jednej skarpetki i kłebka, az na koniec została zamknięta w kształcie trójkątnej chusty.
Chusta najpierw dłuuugo leżała w oczekiwaniu na upranie. Potem jeszcze dłużej blokowała się rozpięta szpilkami na włochatym ręczniku. Wreszcie zdjęcta została obfocona i nareszcie znalazła przytulnu dom - zabrała ją właścicielka czarnego, gładkiego płaszcza zimowego i wielbicielka pastelowych melanżów z przewagą różanego fioletu i pistacji.
Mnie zostały zdjęcia:
w całości

nie będę się rozpisywać,powiem jedynie:jest piękna!!!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że włóczka w końcu przyjęła ostateczną formę, a na dodatek zdobyła zadowoloną z niej właścicielkę :-)
OdpowiedzUsuńbardzo ładne kolory. :) Wygląda na bardzo pracochłonną. :D W sam raz na zbliżające się szybkimi krokami chłody. :)
OdpowiedzUsuń