W ostatnia niedzielę przechadzałam się, w przemiłym towarzystwie Miriel, po ogrodzie botanicznym w Powsinie. Jest duży, pełen zakamarków, ukrytych ścieżek i późnoletnich i wczesnojesiennych kwiatów.
Gdzieś w ogrodzie odbywał się właśnie koncert chopinowski, więc kaskady dźwięków spadały pomiędzy kwitnące róże.
To było bardzo miłe popołudnie .



Gdzieś w ogrodzie odbywał się właśnie koncert chopinowski, więc kaskady dźwięków spadały pomiędzy kwitnące róże.
To było bardzo miłe popołudnie .
a potem już tylko róże, róże, róże...




piękności :)
OdpowiedzUsuńKocham róże. Róże mnie zachwycają nieopisywalnie, wyglądem, kolorami, zapachami, wszystkim, ciągłym wzrostem, pąkami, które rozkwitają, kwiatami, które przekwitają, i znów nowymi pąkami. Zapach róż mnie upaja, oszałamia, ale tylko prawdziwy, gdy pachną nimi żywe róże. To był bardzo miły spacer po Ogrodzie :-)
OdpowiedzUsuńŚlicznie tam :D Zachwycają mnie zwłaszcza ścieżki-kobierce kwiatowe...Mru :)
OdpowiedzUsuńi ja byłem-łany zimowitów podziwiałem i kasztany jadalne zbierałem;)
OdpowiedzUsuń@ hangai - dziekuję za zajrzenie do mnie i za komentarz :0
OdpowiedzUsuńTo świetnie, że też byłeś w Ogrodzie w Powsinie.
Co prawda, zadaję sobie sprawę, że osoby "znane" z internetu krążą często po tych samych miejscach co ja, czasem i w tym samym czasie, ale niemniej, zawsze mnie zdumiewa i cieszy jak okaże się, że "prawie" spotkalibyśmy się gdybyśmy wiedzieli, jak wyglądamy ;)
Pokręcone myślenie, ale cóż zrobić :D
Mam nadzieję, że Twoja wizyta w Ogrodzie była równie miła jak moja :)
pozdrawiam :)