
Mam w domu malowanie. Trwa od ponad dwóch tygodni i moje nerwy, jaki i siły fizyczne, są na wykończeniu. Ostatnio front robót przeniósł się do kuchni, w rezultacie cała zawartość szafek została wyekspediowana na podłogę w sąsiednim pokoju. Teraz wygląda tam jak w sklepie o szumnej nazwie "Artykuły Pochodzenia Zagranicznego", a w rzeczywistości zawierającego rzeczy pochodzące z niemieckich wystawek. Jedyna różnica to ta, że jest to polska wystawka ;)
Barzo współczuje malowania, tym bardziej, że i mnie ono czeka wraz z montażem nowych półek. I sama myśl o przerzucaniu tych tysięcy książek nie przeraża. :)
OdpowiedzUsuńMumakiL
Mam nadzieję, że już coraz lepiej, że już większość mieszkania możesz podziwiać, jakie jest piękne i odświeżone :-) Gratuluję tak dużego remontu i właściwie zrobionych już porządków świątecznych. Życzę teraz miłego odpoczynku :-)
OdpowiedzUsuńMiriel - z tym podziwianiem to nie jest tak jak myślisz - skończone pomieszczenia są zastawione rzeczami z tych, które są właśnie malowane. Ku mojej zgrozie odkryłam dziś ileż to rzeczy mam ustawione w tzw "korytarzach" - wierzyć się nie chce :/
OdpowiedzUsuńDziś minął 17 dzień remontu - nie lubię remontów... ;)
A nam dzisiaj kot dał do zrozumienia,. ze go głodzimy. przyszła do roboczego wywaliła kosz ze śmieniami i buszuje w poszukiwaniu czegoś jadalnego. :D :P
OdpowiedzUsuńAle jak będzie pięknie, kiedy wszystko poustawiasz na swoim miejscu... :D
OdpowiedzUsuńML - ładnie to tak głodzić stworzenie? Żeby musiała po papierowych śmietnikach buszować... wstyd ;P
OdpowiedzUsuńLSotM - żeby móc poustawiać to trzeba dotrwać do tego momentu, a jakoś zaczynam mieć wątpliwości co do tego ;)
Wiewiórko, myślę, że z tym remontem to jesteś już dalej niż bliżej :-) Poza tym, dzięki temu dowiedziałaś się, co w ogóle masz ;-) i będziesz mieć bardzo ładnie na święta :-)
OdpowiedzUsuńMiriel - trafiłaś w dziesiątkę: jestem dalej niż bliżej (końca). Ale to wcale nie jest pocieszające ;P
OdpowiedzUsuńEj! ;) Miałam co innego na myśli! ;-))) Już masz chyba wszystko pomalowane, nie? :-)
OdpowiedzUsuńNie, nie wszystko jeszcze mam pomalowane :D Trudno powiedzieć ile zostało, bo np. dziś wyszło, że niektóre miejsca trzeba przemalować, bo kolor, który w jednym miejscu jest świetny w innym wygląda idiotycznie.
OdpowiedzUsuńO tym kolorze można spokojnie powiedzieć: "You're full of suprises, Mr.Baggins!" ;)
No nie mów, że pojawiła Wam się w mieszkaniu jakaś duża czekoladowa ściana?... ;-) Czy też w kolorze zielonkawego banana?... ;-)
OdpowiedzUsuńTeraz, to już nie wiem jaki to kolor. Pierwotnie producent nazwał go Olive Branch, miał być oliwkowy, ale jest szalenie podatny na wpływy otoczenia - sąsiedztwo mebli, sąsiedniej ściany, natężenia i rodzaju oświetlenia pozbawiają go całkowicie zdania na temat własnej osobowości. Jedyne pocieszenie to takie, że nie jest ciemnym brązem ani niedojrzałym bananem ;D
OdpowiedzUsuńCzyżby jednak... różowy? ;-P
OdpowiedzUsuńOk, ok, dobijaj zgnębionego, niech się już nie męczy ;P
OdpowiedzUsuńPrzecież piszę wyraźnie - oliwkowy. Nawet w sąsiedztwie karmazynu nie wyglądałby na różowy, a widziałaś gdzieś u mnie karmazynowe meble? :>
Wiesz, jak kolor ma niezdecydowaną osobowość, to wszystko jest możliwe :-) Ja po prostu korzystam z okazji, że można z Tobą pogadać :-) Karmazyn, co to za kolor?... (poczekaj, szukam w googlach). Aha, to kolor ferrari, no rzeczywiście, nie widziałam u Ciebie ferrari... ;-)
OdpowiedzUsuńNo dobra, wyśmiałam się już, ale osłabiłaś mnie kompletnie ostatnim komentarzem, więc idę spać.
OdpowiedzUsuńZresztą i tak bym już poszła, bo jutro wstaję o jakiejś nieistniejącej porze - Młody ma o świcie zajęcia w szkole, a i Pan Malarz ma przyjść.
Miłego weekendu :)
Dziękuję :-) Miłych snów :-)
OdpowiedzUsuń