Pani Tycia Myszka powstała już w połowie.
Zrobiłam wszystkie krzyzyki, pozostały backstitch'e, znaczy wszelkie "kreseczki" by obrazek nabrał ostatecznych kształtów.
Obecnie prezentuje się tak:
Już coś widać, nie tak jak poprzednim zdjęciu, gdzie trudno było dopatrzyć się czegokolwiek ;)
Za oknem cos na granicy odwilży, ale pada śnieg nie deszcz. dobre i to, bo chlapa pośniegowa jest paskudna.
W ogrodzie biało, całkiem urokliwie ;)
Zrobiłam wszystkie krzyzyki, pozostały backstitch'e, znaczy wszelkie "kreseczki" by obrazek nabrał ostatecznych kształtów.
Obecnie prezentuje się tak:

Za oknem cos na granicy odwilży, ale pada śnieg nie deszcz. dobre i to, bo chlapa pośniegowa jest paskudna.
W ogrodzie biało, całkiem urokliwie ;)

Wiewiórko! Ślicznie Ci wyszła, ta myszka, ja jakieś dwa lata temu zaczęłam robić żonkile i do tej pory nie skończyłam, jakoś zapał mi zgasł, choć spora część już jest zrobiona. Wytrwała jesteś ;)
OdpowiedzUsuńmisterna robótka...ja nie mam już precyzji i cierpliwości ..tylko grube druty i gruba włóczka. szybko widać efekty i.... druty i włóczkę :D :D
OdpowiedzUsuńu mnie deszczyk pada , pozdrawiam ...Tyci Myszkę również :)
Nathalien - witam na blogu, miło mi, że do mnie zajrzałaś :)
OdpowiedzUsuńTen maleńki haft nie wymaga dużo wytrwałości ;) Co do innych haftów, które robiłam, to czasem leżakowały i po dwa lub trzy lata, zanim je skończyłam.
Mam nadzieje, że któregoś dnia wena Ci wróci i raz-dwa dokończysz swoje żonkile :)
pozdrawiam :)
Di - kiedyś już pisałam, ze lubię takie dłubaniny, milimetrowe ściegi i 100-kawałkowe puzzle ;)
OdpowiedzUsuńAle lubię tez, kiedy szybko przybywa robótki :D
pozdrawiam :)
Wiewiórko, ja też mam nadzieję, że kiedyś skończę, ale mam dość dużą wadę wzroku i szybko przy takich rzeczach męczą mi się oczy, jeśli chodzi o druty czy szydełkowanie to już mniej i rzeczywiście jak pisze Di szybciej przybywa zrobionego dzieła :) Zajrzałam, bo zaciekawiła mnie "Tyci Myszka" i już będę zaglądać :) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńAle Tobie ta robótka szybko idzie, Wiewiórko... Już chyba wiem dlaczego ;-) po prostu zamiast siedzieć w każdej wolnej chwili przed komputerem (jak ja to właśnie robię), Ty wyszywasz... No i dlatego widać tego efekty.
OdpowiedzUsuńMi trudno się oderwać od tego pożeracza czasu, bo właśnie kilka dni temu odkryłam stronę, z której pobrać można kilkadziesiąt programów telewizyjnych, w których Gackto wziął udział od 2001 roku do teraz. A to nie jest takie proste znaleźć nagle miejsce na tyle gigabajtów. Więc porządkuję, ściągam pliki, zgrywam na płyty (w dwóch kopiach, tak na wszelki wypadek), opisuję, co z którego roku... Nic dziwnego w sumie, że mi te robótki nie idą ;-)