Nareszcie porobiłam zdjęcia robótkom, które skończyłam jakiś czas temu.
Najpierw Szary Pasiatek.
Kamizelka z wełny 100%, Ecologico, na drutach nr 6.0.
Robiona od góry, w rezultacie łatwo się ją robiło i świetnie się ją nosi. Ciepła, niegryząca, bardzo ładnie się układa. Zużyłam na nią 380 gram wełny, a że nie wiązałam nitek ze sobą tylko łączyłam je metodą filcowania skręcając ze sobą oba końce między zwilżonymi dłońmi, to w całej robótce nie ma żadnego węzełka, wygląda jakby była robiona z jednej nitki. W rezultacie mogę ją nosić na obie strony, bo obie wyglądają równie ciekawie :)
Jak skończyłam Pasiatka wpadłam w amok skarpetkowy. Jego rezultatem były dwie pary skarpet, cztery sztuki, w tęczowe paski. Skarpetki w sam raz na deszczowe, przedwiosenne dni i jesienne szarugi. Już samo robienie ich poprawiało mi humor ;)
Skarpetki robiłam na drutach nr 2,5, z włóczki Regia Color . Na każdą parę (rozmiar 39-40) poszło mi około 30 gram włóczki. W rezultacie mam na jeszcze jedną parę ;)
Do tej pory zrobiłam siedem skarpetek (jedną, pierwszą, sprułam) i mogę powiedzieć, że umiem je robić :) Te tęczowe zaczynałam od palców, muszę jeszcze popracować nad zakończeniem ściągacza, bo obecnie otrzymuję troszkę zbyt dużą falbankę (nie widać jej po założeniu na nogę), a jak zakończam ciaśniej, to potem trudno jest nałożyć skarpetę. Muszę znaleźć odpowiednio elastyczne zakończenie.
Niestety zdjęcie nie oddaje całej urody tej włóczki - gdzieś giną tony morskiej zieleni. Kamizelka będzie dla kuzynki :)
Możliwe, że jak ją skończę to zrobię sobie przerwę w robieniu na drutach, bo ostatnio bolą mnie przedramiona. Myślę, że to raczej od przytrzymywania szarpiącego się u weta Hakera, ale rodzina twierdzi, że to pewnie od drutów i straszy mnie szlabanem na włóczki i druty.
Smaruję rękę jakimś żelem i liczę, ze mi przejdzie.
Haker dalej jest w trakcie leczenia. Ma areszt domowy, co nie wpływa kojąco na jego samopoczucie. Krótko mówiąc, jak nie śpi osowiały w kącie to dobija się do okna, by go wypuścić. Jutro kolejna wizyta u weta i zastrzyk, i się okaże czy zdrowieje.
Najpierw Szary Pasiatek.
Kamizelka z wełny 100%, Ecologico, na drutach nr 6.0.
Robiona od góry, w rezultacie łatwo się ją robiło i świetnie się ją nosi. Ciepła, niegryząca, bardzo ładnie się układa. Zużyłam na nią 380 gram wełny, a że nie wiązałam nitek ze sobą tylko łączyłam je metodą filcowania skręcając ze sobą oba końce między zwilżonymi dłońmi, to w całej robótce nie ma żadnego węzełka, wygląda jakby była robiona z jednej nitki. W rezultacie mogę ją nosić na obie strony, bo obie wyglądają równie ciekawie :)
![]() |
prawa strona i lewa strona |
Jak skończyłam Pasiatka wpadłam w amok skarpetkowy. Jego rezultatem były dwie pary skarpet, cztery sztuki, w tęczowe paski. Skarpetki w sam raz na deszczowe, przedwiosenne dni i jesienne szarugi. Już samo robienie ich poprawiało mi humor ;)
Skarpetki robiłam na drutach nr 2,5, z włóczki Regia Color . Na każdą parę (rozmiar 39-40) poszło mi około 30 gram włóczki. W rezultacie mam na jeszcze jedną parę ;)
***
Obecnie mam na drutach kolejną kamizelkę. Tym razem jest to mohair w morskich kolorach, kupiony prawie rok temu.Niestety zdjęcie nie oddaje całej urody tej włóczki - gdzieś giną tony morskiej zieleni. Kamizelka będzie dla kuzynki :)
Możliwe, że jak ją skończę to zrobię sobie przerwę w robieniu na drutach, bo ostatnio bolą mnie przedramiona. Myślę, że to raczej od przytrzymywania szarpiącego się u weta Hakera, ale rodzina twierdzi, że to pewnie od drutów i straszy mnie szlabanem na włóczki i druty.
Smaruję rękę jakimś żelem i liczę, ze mi przejdzie.
***
Haker dalej jest w trakcie leczenia. Ma areszt domowy, co nie wpływa kojąco na jego samopoczucie. Krótko mówiąc, jak nie śpi osowiały w kącie to dobija się do okna, by go wypuścić. Jutro kolejna wizyta u weta i zastrzyk, i się okaże czy zdrowieje.
Kamizelka wygląda bardzo fajnie, ale bardziej podoba mi się z tej wyrazistej strony ( w sensie dla mnie, bo ja bym w takich rozemglonych kolorach raczej źle się czuła ;)) za to skarpetki to HIT! :D Rewelacyjnie energetyczne, aż chce się tuptać na takich wesołych stópkach :DD Nade wszystko jednak urzekły mnie morskie kolory kamizelki- nawet jeśli zdjęcie nie pokazuje wszystkich tonów, to i tak włóczka ma głębię podwodnych komnat Ulma... :)) Śliczności, aż współczuję, że masz szlaban na druty ^ ^
OdpowiedzUsuńCo do ramion, Zair kiedyś wspominała, że nic nie działa tak wspaniale na przeciążone mięśnie jak końska maść. :)) Wszystko oparte na ziołach i działa ponoć piorunująco i skutecznie. :)
Biedny Haker. Życzę mu przeżycia wizyty u weta.
OdpowiedzUsuńPodziwiam skarpetki. Autentycznie, szczerze i zachwycenie - choć kolory nie moje. Kamizelka morskozielona za to jak najbardziej mojokolorowa. Biję pokłony:)i życzę dalszego rozwoju talentu;)
zdolna jesteś, wszechstronnie utalentowana :)
OdpowiedzUsuńprzedramiona bolą od kręgów szyjnych , jak odwiedzisz ortopedę, to ci to powie.
ja też myślałam, że to od przesilenia i smarowałam żelami. ostatecznie musiałam iść na zastrzyk i gimnastykować się, obroty głową itp :)dopiero ból zmalał. im prędzej podejmiesz działanie tym szybciej ból ustąpi. zdrówka życzę dla wszystkich :)
Nie daj się rodzinie zamknąć w wieży bez drutów ;). Jeśli przedramiona bolą Cię rzeczywiście od robienia na drutach, spróbuj popracować nad rozluźnianiem mięśni podczas dziergania: trzeba od czasu do czasu skoncentrować się na rękach - kiedy poczujesz, że masz napięte mięśnie, rozluźnij je zupełnie, tak żeby dłonie zupełnie miękko opadały i tylko ledwie, ledwie trzymały robótkę i zacznij znowu dziergać z tak rozluźnionymi mięśniami. Po jakimś czasie wejdzie Ci w nawyk. Mnie pomogło na bolące dłonie i nadgarstki.
OdpowiedzUsuńA dla Hakera ciepłe uściski, mam nadzieję, że wydobrzeje wkrótce.
Te skarpetki to zrobiłaś dla jakiegoś czworonoga? ;-))
OdpowiedzUsuńA morska włóczka jest bardzo piękna :-).
Porcelanko - dziękuję :)
OdpowiedzUsuńKamizelkę tez wole na prawą stronę, tę z wyraźniejszymi paskami.
Skarpetki sprawiły mi masę frajdy i na pewno nie będzie to koniec ich produkcji ;)
Próbowałam końskiej maści na początku, ale tym razem nic mi nie pomagała, musiałam się przestawić na inne żele. w każdym razie jest lepiej :)
żabko - ślicznie dziękuję, Hakera pozdrowię :)
OdpowiedzUsuńDi - to ciekawe co piszesz, ale fakt, jak dziergam to siedzę z pochylona głowa całymi godzinami, może w tym tkwi problem. Spróbuję więcej się ruszać - dziękuję za radę :)
OdpowiedzUsuńKai - dziękuję za komentarz i dobrą rade. Postaram się tego nauczyć, bo taka umiejętność rozluźniania przyda się nie tylko przy drutach :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia dla Hakera :)
Miriel - :D nie, nie dla czworonoga, dla dwóch dwunogów ;)
OdpowiedzUsuńMnie morskie kolory tez się podobają, w końcu tym właśnie mnie urzekł ten mohair. Zobaczę ile go wyjdzie na kamizelkę, może starczy na drugą dla mnie :D
To miłego dziergania :-)
OdpowiedzUsuń