Wiosną byli u mnie rodzice ze swoimi kotkami.
 |
Rzadki moment, kiedy Rozalka wybudzona z letargu przez zaczepiającą Nikitę, umyka w popłochu. |
Rozalka jest starszą, stateczną kocicą, która przesypia większość dnia. Znaleziona dwa lata temu, w pierwszą ciężką zimę, kiedy to dom w którym mieszkała z właścicielami poszedł do rozbiórki, a właściciele nie zabrali jej ze sobą na nowe mieszkanie. Po zamieszkaniu z moimi rodzicami i napełnieniu żołądka na maksa, zasmakowała w wylegiwaniu się na miękkich miejscach (łóżko, fotel, poduszki) i postanowiła przeżyć dalsze życie metodą letargu. Śpi 23 godziny na dobę, ostatnią przeznacza na jedzenie. Mało co jest w stanie to zmienić.
Późną jesienią poprzedniego roku (przed druga ciężką zimą) rodzice znaleźli małe czarne kocię. Wet "wycenił" je na 7 tygodni.
Nikita - bo takie imię otrzymało to małe diablę - jest dokładnym przeciwieństwem Rozalki. Smukłe, czarne, ciekawskie, psotne i bardzo szybkie stworzonko i u mnie buszowało po domu i balkonie unikając spotkań z Hakerem i Kocicą. W razie takowego Mała (już nie taka mała, bo półroczna) jeżyła się i syczała jak mały smok.
Któregoś dnia udało mi się przyłapać Nikitę na buszowaniu w donicach z kwiatami na balkonie.
Oto mała fotorelacja:
 |
"Ciekawe, może da się trochę pokopać..." |
 |
"No nie, nawtykali zielska tak gęsto, że ziemi nie widać..." |
 |
"Kopać?! Ależ skąd! Nawet o tym nie pomyślałam!" |
 |
"OK, pomyślałam, pomyślałam... Pech, nie dała się nabrać..." |
 |
"Już wychodzę, już wychodzę... pstrykaczu." |
ciekawa fotorelacja i fajne koty. Chudy też jest ciekawym obiektem, zdrówka życzę :)pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTen czarnuszek wygląda dokładnie, jak nasza Martynka :)
OdpowiedzUsuńhttp://anek73.blox.pl
Ale fajne czarne diablątko :-)))
OdpowiedzUsuńAle wolę takie starsze jak Rozalka.
Moja teściowa miała tak na imię :-)
Jedna gruba, druga chuda, śmiesznie razem wyglądają ;-) A Rozalka widać, niezadowolona, przynajmniej ze zdjęcia tak wygląda, jakby biegła i prychała do siebie, że jak to w ogóle ktoś śmiał ją obudzić :-)
OdpowiedzUsuńNie wiem, jak tamci właściciele mogli jej nie zabrać... :-( Ale dobrze, że znalazła dobry dom, w którym można się najeść, wyspać i spędzać szczęśliwe kocie życie :-)