Dwukrotnie oglądałam Londyn z góry.
Pierwszy raz zaraz po przejeździe, kiedy powędrowaliśmy do City of London by zwiedzić Katedrę Św. Pawła.
Katedra jest tak wielka, że jej frontowa fasada nie chciała zmieścić się w całości w obiektywie mojego canonka.
 |
Część frontowej fasady katedry Św. Pawła |
Widok rozpościerający się z Kamiennej i, jeszcze wyższej, Złotej Galerii zapiera dech. Ogląda się miasto z wysokości 85 metrów (nad posadzką nawy głównej, więc około 90 metrów nad terenem), wiatr targa włosy i wyciska łzy z oczu. Jest wysoko :)
 |
widok na wschodnią część Londynu |
 |
widok na zachodnią część Londynu z London Eye w tle |
 |
Millenium Bridge |
Na ostatnim zdjęciu widać Most Milenijny - pieszy most prowadzący wprost do Tate Gallery, łączący City of London z Bankside. Jest to konstrukcja wisząca zbudowana głównie ze stali i aluminium.
Ta piesza kładka już kilkukrotnie była "niszczona" w filmach katastroficznych czy fantasy, Magneto z X-men'a wyginał ją spektakularnie, a zwolennicy Voldemorta zniszczyli go którejs z kolejnych części przygód Harry Pottera.
Oczywiście przeszliśmy się nim również, przecież nie można przepuścić takiej okazji ;)
Następnym miejscem, w którym miałam okazję oglądać Londyn z góry było London Eye. Tym razem widziałam miasto z wysokości 146 metrów.
Również i Oko nie mieści się w kadrze mojego canonka.
 |
London Eye |
Za to w kapsule wielkość kadru ma zdecydowanie mniejsze znaczenie - widok i tak jest oszałamiający.
 |
Bankside z Tate Gallery w tle |
 |
południowo-wschodni Londyn |
|
 |
widok w górę biegu Tamizy |
 |
patrząc pionowo w dół na ludzi gromadzonych na trawniku |
 |
widok na północny Londyn |
 |
Westminster Bridge, Big Ben i budynek Parlamentu |
ptaki mają fajne widoki i brak lęku wysokości, pięknie , oglądane z zapartym tchem :)
OdpowiedzUsuńWiem, że niektórzy sa zakochani w Paryżu. Niczego im nie odmawiam, ale ja jestem zakochany w Londynie. To jedyne wielkie miasto, w którym się dobrze czuję.
OdpowiedzUsuńMumakiL
Ależ fajne widoki!...
OdpowiedzUsuńWolę zdjęcia niż osobiście,
bo boję się wysokości ...
Jak na pocztówkach :D...
OdpowiedzUsuńPodoba mi sie tutaj u Ciebie zaczelam poczytywac ... :-)
OdpowiedzUsuńMatko mieszkam w Londynie juz ponad dwa i pol roku a jeszcze nie widzialam go z gory, jakos nie moge sie wybrac na London Eye.
Dina - bardzo mnie cieszy, że spodobała Ci się moja pisanina i serdecznie witam na blogu, zapraszam do podczytywania i, o ile będziesz miała tylko ochotę, do komentowania :)
OdpowiedzUsuńZ tym oglądaniem Londynu z góry, to wcale mnie nie dziwi, że jeszcze go nie oglądałaś - jak się gdzieś mieszka to ma się trochę inny stosunek do tego miejsca. W końcu nie jesteś turystką, która w amoku wpadła na moment, mieszkasz tam i masz zamiar mieszkać, a Londyn przecież nigdzie się nie wyprowadza ;) Katedra Św. Pawła jak stała tak będzie stała, London Eye również, więc nie ma co się śpieszyć ;) Ja mam podobny stosunek do morza - mieszkając w Gdańsku prawie nad nim nie bywam chyba, że przyjedzie do nas w gości ktoś ze środka Polski i koniecznie chce zobaczyć morze. Bo ono mi przecież nigdzie nie ucieknie ani nie wyschnie ;)
pozdrawiam serdecznie :)
Tak sobie myślę, że jedyne miasto jako miasto - ze swoimi budynkami, parkami, rzeką i mostami - jakie mnie kiedykolwiek interesowało, to Dublin. Nigdy tam nie byłam, ale kiedyś podróżowałam po mapie po tym mieście, znałam nazwy mostów, ulic, wiedziałam, jak iść, by dostać się w jakieś znane miejsca, gdzie stoi jaki pomnik :-) Może kiedyś się tam wybiorę :-D.
OdpowiedzUsuńJa bym się bała wejść do takiej kapsuły na tym kółku.