Najpierw o skończonej robótce.
Kamizelka Dwukolorowa została zrobiona, i jest noszona z dużą przyjemnością. Nawet obecnie mam ją na sobie :)
Poszło mi na nią 70 gram malabrigo sock w kolorze stonechat i 90g w kolorze natural. Więcej jasnego, bo zrobiłam z niej wykończenia podkrojów pach i dekoltu. Druty 3.5 całość, 3.0 ściągacze.
Oczywiście nie obyło się bez (już prawie tradycyjnego) prucia. Było to wynikiem pożałowania czasu na zrobienie próbki i założenie, że wełna bfl ma tą samą grubość co dropsowy Nepal. Jednak nie, nie ma tej samej grubości, jest odrobinę bardziej puchata i ma piętnaście oczek na dziesięć centymetrów, a nie siedemnaście. Rezultatem błędnego założenia był zrobiony i spruty cały karczek. W każdym razie wełna świetnie znosi prucie ;)
Po nowych wyliczeniach i nabraniu odpowiedniej liczby oczek zaczęłam od nowa.
Jako, że mam tylko cztery motki (400g) śliczności od YarnAndArt postanowiłam połączyć ją z dropsowym Nepalem wstawiając co czwarty rząd pojedynczy paseczek raz w kolorze kremowym, a raz w jasnym beżu. Kolory pasują idealnie.
Mam nadzieję, że YarnAndArt nie będzie miała nic przeciwko temu, że skorzystam z jej zdjęcia, by pokazać wełenkę w motkach (nie mogłam zrobić sama zdjęcia, bo pośpieszyłam się i przewinęłam motki na kłębki na samym początku roboty).
Więc po wkomponowaniu Nepala moja robótka prezentuje się mniej więcej tak:
Na koniec pokaże Wam w jakiej zwykle asyście spędzam czas przy laptopie:
Jak Hakerowi znudzi się patrzenie za okno, to odwraca się i zaczyna wpatrywać się we mnie. Na koniec układa się po lewej stronie laptopa, tuż przy wylocie ciepłego powietrza z chłodzenia kompa i zasypia. Jakoś jeszcze nigdy lapek mi się nie przegrzał ;)
Kamizelka Dwukolorowa została zrobiona, i jest noszona z dużą przyjemnością. Nawet obecnie mam ją na sobie :)
Poszło mi na nią 70 gram malabrigo sock w kolorze stonechat i 90g w kolorze natural. Więcej jasnego, bo zrobiłam z niej wykończenia podkrojów pach i dekoltu. Druty 3.5 całość, 3.0 ściągacze.
***
Teraz o nowej robótce, o swetrze Frost.Oczywiście nie obyło się bez (już prawie tradycyjnego) prucia. Było to wynikiem pożałowania czasu na zrobienie próbki i założenie, że wełna bfl ma tą samą grubość co dropsowy Nepal. Jednak nie, nie ma tej samej grubości, jest odrobinę bardziej puchata i ma piętnaście oczek na dziesięć centymetrów, a nie siedemnaście. Rezultatem błędnego założenia był zrobiony i spruty cały karczek. W każdym razie wełna świetnie znosi prucie ;)
Po nowych wyliczeniach i nabraniu odpowiedniej liczby oczek zaczęłam od nowa.
Jako, że mam tylko cztery motki (400g) śliczności od YarnAndArt postanowiłam połączyć ją z dropsowym Nepalem wstawiając co czwarty rząd pojedynczy paseczek raz w kolorze kremowym, a raz w jasnym beżu. Kolory pasują idealnie.
Mam nadzieję, że YarnAndArt nie będzie miała nic przeciwko temu, że skorzystam z jej zdjęcia, by pokazać wełenkę w motkach (nie mogłam zrobić sama zdjęcia, bo pośpieszyłam się i przewinęłam motki na kłębki na samym początku roboty).
![]() |
zdjęcie jest własnością YarnAndArt http://yarnandart.blogspot.com/ |
Jak widać sweter i jego układ kolorystyczny został sprawdzony i zaakceptowany przez NIKK - Najwyższą Izbę Kociej Kontroli. Tak swoją droga, to wełna od YarnAndArt wzbudziła w kotach duże emocje - musiałam się oganiać zarówno od Hakera jak i od Bibi, które próbowały chyłkiem a to pożuć, a to połapać pazurami choćby kawałek. Jak dotąd moja dłubanina nie interesowała ich zupełnie, a tu taka nagła zmiana. Wełna jest dokładnie wąchana kilka razy dziennie, chyba w nadziei, że uda się choć trochę ją pomemlać.
Na koniec pokaże Wam w jakiej zwykle asyście spędzam czas przy laptopie:
Jak Hakerowi znudzi się patrzenie za okno, to odwraca się i zaczyna wpatrywać się we mnie. Na koniec układa się po lewej stronie laptopa, tuż przy wylocie ciepłego powietrza z chłodzenia kompa i zasypia. Jakoś jeszcze nigdy lapek mi się nie przegrzał ;)
Kamizelka świetna!
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńWiesz, może wykorzystam Twój pomysł i następną włóczkę tego rodzaju zafarbuję z większym dodatkiem jasnego beżu i bieli.
OdpowiedzUsuńCo do kotów, to może jakieś fluidy przeszły z moich zwierzaków na Twoje. Moje koty, a zwłaszcza kotka uwielbiają moteczki wszelakie i choć koty żadnego kontaktu z farbowankami nie mają, to kto wie jakie czary tu zadziałały ;)
Pozdrawiam :)
Myślę, że kolor jest idealny - połączenie z Nepalem kompromis, bo zachciało mi się mieć sweter, a nie coś mniejszego.
UsuńZ drugiej strony przy większej ilości jasnych tonów włóczka byłaby "bardziej śnieżna" :)
Co do kociego zainteresowania to myślę, że mimo iż Twoje nie kontaktują się z farbowankami, to w powietrzu jest dość zapachów, by wełna je złapała na siebie. W każdym razie moje miały dodatkową atrakcję, co jest bardzo cenne w życiu domowego, mało wychodzącego kota ;)
pozdrawiam :)
Możliwe, że pomimo całkowitego oddzielenia farbiarni od mieszkania, człowiek choćby na sobie przenosi zapachy. A kot ma nos wrażliwy jak pies myśliwski :)
UsuńBędę się sprawie przyglądać, może ktoś jeszcze zauważy u swoich kotów podobne zachowania. Pozdrawiam :)
Kamizelka rewelacyjna :-)
OdpowiedzUsuńZa Twój sweterek będzie cudny :-) Idealnie komponują się te paski z Nepala.
Za to pomocników zazdroszczę :-) Mój pies przychodzi do mnie, jak chce się tulić ( rzadko mu się to zdarza ), albo jak mam go obronić przed dziećmi ( często się to zdarza :-))
Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję za miłe słowa :)
UsuńZ tymi pomocnikami kocimi to nie jest tak idealnie do końca - przychodzą kiedy chcą i są wtedy namolne i uparte, a jak się je woła to udają głuche. Jak to koty ;) w każdym razie nauczyły mnie, że trzeba się cieszyć z tych momentów kiedy obdarzają uwagą człowieka, bo na posłuch u nich nie mam co liczyć ;)
pozdrawiam :)
Haker ma cudny ogon. Sweter w takie paseczki byłby może nawet jeszcze piękniejszy od kamizelki, która jest cudna!... :). Nowe dzieło też śliczne :)! Zazdroszczę...
OdpowiedzUsuńfantastyczny blog. Zajrzałam przypadkiem i zostałam na dłużej. zapraszam do siebie http://ludmilaidrutki.blog.pl/
OdpowiedzUsuń