Codziennie obieram jabłka, trę na tarce (całe szczęście posiadam elektryczną) na duże wiórki, rozgotowuję na mus i pakuję do gorących półlitrowych słoików.
A antonówka produkuje jabłka i produkuje. Jest ich tyle, że wciąż szukamy domu dla kolejnych partii owoców. Dzwonimy po znajomych z pytaniem: "Nie chcesz torby antonówek z naszego drzewa? Niepryskane i w ogóle całkiem eko.".
Nie uprzedzamy od razu, że owa "torba" to ładunek co najmniej 7-8 kilo, a najlepiej 10. Mamy nadzieję, że za dwa, trzy tygodnie uporamy się z tegoroczną obfitością owocową.

~~~~~~
Dla odmiany na drutach "robi się" sweterek z dropsowej alpaki. Robię go w częściach, bo robiony od góry był zbytnio "rozlazły" i jakoś mi nie leżał. Jak na razie mam przód i tył, zeszyte, plisa przy dekolcie zrobiona i teraz robię pierwszy rękaw wrabiając go od góry. Pewnie trochę mi na tych rękawach zejdzie, bo niezbyt lubię je robić, no i wrabiając od góry przekłada się na kolanach coraz większą robótkę, a na koniec cały sweter. Niemniej jednak przymierzany, udzierg jest bardzo przyjemny, dobrze leży i będzie, tak mi się zdaje, jednym z ulubionych sweterków.
Jabłuszka kuszące :)... Sweterka jestem ciekawa :)
OdpowiedzUsuń