Wydziergałam sobie dwa koty i posadziłam na parapecie. Wyglądają przez okno i zostały zaakceptowane przez Hakera, chociaż na początku pierwszemu z nich oberwało się kilka razy łapą.
Zrobiłam je według wzoru The Parlor Cat autorstwa Sary Elizabeth Kellner. Opis jest dokładny i czytelny, kot "wychodzi" sam ;)
Zrobiłam je według wzoru The Parlor Cat autorstwa Sary Elizabeth Kellner. Opis jest dokładny i czytelny, kot "wychodzi" sam ;)


Uwielbiam koty, ich mruczenie :) te sa przepiękne ! Pozdrawiam serdecznie i gratuluje pomysłu !
OdpowiedzUsuńzapraszam tez do mnie ;)
http://artjonka.blogspot.com/
Dziękuję :)
UsuńSa.swietne,gratuluje.i.pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńSą urocze, Pomysł przedni, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńWyglądają jak żywe:) Ciekawe czy ktoś się nabrał;) Ale mój żywy przynajmniej mruczy:)) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńNabrał się mój kot, a to już coś ;)
Śłodziuchne.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńNo i masz Ci los - zakochałam się w Twoich kotach :-) Też takie chcę....
OdpowiedzUsuńPiękne koty - nic na to nie poradzę, ale od tyłu podobają mi się najbardziej :-)
Jeszcze dzisiaj zacznę robić takiego na moje okno :-)
Pozdrawiam serdecznie.
Zgadzam się z Tobą - z tyłu prezentują się najlepiej, dlatego u mnie właśnie siedzą na oknie i wyglądają przez szybę.
UsuńW oryginalnym wzorze pyszczek jest zupełnie płaski - próbowałam zaradzić temu robiąc mordkę rzędami skróconymi, a potem kształtując policzki ściągając je nitkami. Efekt nie jest powalający, ale musi mi wystarczyć.
Dziękuję za odwiedziny i życzę ładnego parapetowego kota :)
Fajne koty i na pewno nie drapią. Mi mój osobisty już trochę krwi napsuł rozrabianiem, może trzeba zamienić na takiego wydzierganego.
OdpowiedzUsuńOj, taki osobisty jest zawsze najkochańszy, nawet jak trochę rozrabia - zresztą z rozrabiania można wyrosnąć, a z bycia maskotką raczej nie ;)
UsuńDziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Rewelacyjne kocurki☺
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam :)
UsuńOj, jakie super kociaczki! Rewelacyjnie wyglądają i nie linieją jak moja kicia, z której sypie się teraz pełno kłaków. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńDzięki :)
UsuńFakt, wydziergane nie linieją, ale też nie przyjdą się otrzeć i pomruczeć ;)
Pozdrawiam :)
Kapitalne. Na pierwszy rzut oka można pomylić z żywymi kotami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wiosennie
Dorota
Dziękuję i również pozdrawiam :)
UsuńSuper sa te koty ;-) Moj Minio tez by im przywalil, jak Twoj Haker. Kiedys pokazalam mu maskoteke - psa ciekawe jest to. ze maskotka owa jest mala, a on jak ja zobaczyl skrzywil sie zlowieszczo i przywalil psu jak sie patrzy. Z kolei gdy wczesniej pokazalam mu maskotke - szczura, skulil sie i wycofywal do tylu, ale po chwili chyba cos mu nie pasowalo, bo zaczal sie tym czyms interesowac, ale z duza rezerwa i bardzo ostroznie. Potem gdy po jakims czasie pokazalam mu tego samego szczura juz wiedzial, ze to sciema jest.
OdpowiedzUsuńMoże Miniowi instynkt podpowiadał, że ze szczurem to trzeba ostrożnie, a małemu psu trzeba natychmiast pokazać gdzie jest miejsce ;)
UsuńHaker teraz już też nie reaguje na te włóczkowe koty - dokładnie wie, że to "ściema" ;)
Pozdrawiam :)