Przejdź do głównej zawartości

Posty

irysek, Bzibzieńka i ja

W ogrodzie zakwitł pierwszy irys bródkowy, miniaturka. Urodziwy niezmiernie na całej długości swych 30 centymetrów, rozejrzał się i natychmiast zaczął się wdzięczyć do stokrotek. Klęczałam przed nim w trawie z aparatem, kładłam się trącając stopami oburzoną jodełkę, zieleniłam sobie kolana i łokcie. Raz po raz zezowałam na słońce przymykając oko i marszcząc nos, bo jakoś mało stabilne było i co rusz naciągało na siebie coraz to inną chmurkę. A ja tu szaleję z przysłoną i czasem migawki aż nikonkowi strzyka w procesorze. Wszystko po to, by złapać na zdjęciu odpowiedni ton głębokiego błękitu w jaki ustroił się irysek. W końcu natrzaskałam trochę zdjęć i zmęczona wygibasami usiadłam ciężko na trawie. Poczułam czyjeś spojrzenie. Rozejrzałam się i widzę, że niedaleko ułożyła się w trawie Bzibzieńka i gapi się na mnie. Gapi i nawet nie mrugnie powieką. - Czernidełko? Co chce Czernidełko? - pytam. Nic. Ani drgnie. Ani chybi jest w szoku. Może trzeba było nie tarzać się tak przed tym k...

ławka na rozdrożu

Jest zielono, nareszcie jest zielono! Uwielbiam bukowe lasy wiosną, całe pokryte jasnozieloną mgiełką, pełne śpiewających ptaków. Po ziemi biegają kosy i drozdy, energicznie przewracając liście, górą towarzysza krzykliwe sójki błyskające niebieskimi piórkami. Dzięcioł, w urzędowej czerwonej czapeczce i czerwonym fartuchu, opukuje stare pnie niezbyt przejmując się moja obecnością. Porusza się jednak tak szybko, że ze zdjęcia nic nie wychodzi. Pachnie mokrą, ciepłą ziemią. Można usiąść na Ławce na Rozdrożu (jedynej w lesie) i patrzeć jak słońce przesącza się przez liście. Za to nad rozlewiskiem kwitną kaczeńce i całe masy maleńkich fiołków, których kwiatki są mniejsze od paznokcia. Tu powietrze ma zapach bagienny, ostry. Z czarnej, płytkiej wody wystają szpice skrzypów, a nad nimi pochylają się zwinięte jeszcze ślimaki paproci. Jest pięknie...

lwi pyszczek

U Miriel, na blogu Ame to umi , znalazłam sympatyczna zabawę "Jakim kwiatem jesteś?" Wyszło, że jestem lwią paszczą! Ha, ha! I am a Snapdragon What Flower Are You? "Mischief is your middle name, but your first is friend. You are quite the prankster that loves to make other people laugh." A jakimi kwiatami Wy jesteście?

Waniliowy Krem dla mamy

Na Dzień Matki zrobiłam szal z kremowej Angory Ram - istny Waniliowy Krem. Kolor tak zniewalający, tak łudząco "jadalny", że zmuszał mnie do szukania słodkości w czasie jego dłubania. robiłam go tydzień, teraz czeka na odpowiedni dzień by zostać wręczony. I pomyśleć, że pierwotnie uważałam, że wyrobię się z nim dopiero na wrzesień, kiedy to rodzicielka ma imieniny. Zużyłam dwa motki, każdy po 100 gram i 500 metrów długości. Robiłam na drutach 4,5. *** W ponure dni jakie mamy za oknem pocieszam się psychodelicznie kolorową włóczką Ranco Multy - narazie wydłubałam kawałek szalika, ale zmieniłam zdanie i zostanie to sprute. Zdecydowałam się, że zrobię sobie z niej skarpetki na zimę, takie do chodzenia po domu, cieplutkie, kolorowe, w sam raz na listopadowe pluchy i ciemne popołudnia grudnia. Nigdy nie robiłam skarpetek, a mój kontakt z pięcioma drutami w siódmej klasie podstawówki nie był budujący. Wyszło jednak na to, ze podobają mi się wyzwania, toteż mam zamiar za...

balkon dla ludzi (i kotów)

Piękne popołudniowe słońce wyciągnęło mnie na balkon. Postanowiłam wsadzić zioła, które kupiłam wczoraj na wystawie Ogrodniczej, zrobić porządek w skrzynce z poziomkami i może coś posiać. No i zaaranżować "kącik balkonowy" ;) Po drobnej reorganizacji w skrzynkach mam teraz jedną z poziomkami (na zdjęciu na tle drewnianego ekranu), posiałam tez w niej powój, znaczy wilec, i mam nadzieję na śliczne, purpurowo-granatowe trąbki latem. W drugiej skrzynce wsadziłam zioła i ustawiłam ją przy słonecznej ścianie. Tu też wsiałam powój - lubię jak coś kwitnie. Na oknie ustawiłam skrzynkę z różowa pelargonią, które dzielnie przezimowała w pralni i teraz nabiera życia i koloru. Haker też się nią zainteresował - zawsze warto sprawdzić co ludzie stawiają w zasięgu kociego nosa. Kącik balkonowy właściwie jest gotowy - przydałby się parasol, ale zeszłoroczny nie wytrzymał sezonu (kosztowała 50 zł i nie spodziewałam się za wiele od niego) i teraz muszę kupić coś bardziej trwałego. Ale i tak fa...