Przejdź do głównej zawartości

Posty

jesienno śliwkowy szalik i kawałek mgiełki

Skoro przestało padać i światło jest jako-takie to porobiłam zdjęcia robótkom. Tej skończonej i tej rozbabranej. Skończony jest szalik dla Młodego. w czasie robienia nieodmiennie nazywałam go w myślach Jesienne Śliwki. nie ma tu fioletu, ale za to jest łagodny brąz kakao pobity nutką brudnego bordo, kolor błękitnego nalotu jaki mają późne węgierki, zgniła zieleń liści, trochę butwiejących gałązek, jasnozielone plamy glonów rosnących na mokrej korze śliwkowego drzewa i trochę siwego dymu z ogniska. Piękna symfonia przytłumionych, zdecydowanie męskich kolorów, uzyskana przez ręczne farbowanie (każdy motek ma odrobinę inny układ i proporcje kolorów) na cudownie mięsistej i ciepłej włóczce firmy Araucania. Jest to mieszanka 80% wełny owczej, 10% wełny wielbłądziej i 10% jedwabiu - idealne połączenie. Szalik zrobiony jest wzorem półpatentowym (po jednej stronie żeberka, po drugiej perłowe oczka), dość włóczkożernym, stąd na całość poszły mi dwa motki po 100g. Użyłam drutów 4.5. Wymiary ...

politechniczna meduza

Gmach Główny Politechniki Gdańskiej jest zbudowany w stylu zwanym neorenesansem niderlandzkim. Lubię ten gmach, lubiłam tam studiować. Lubiłam i lubię oglądac te wszystkie płaskorzeźby i rozmaite gargulce pousadzane na elewacji. Ale do tej pory nie zwróciłam nigdy uwagi co jest umieszczone nad głównym wejściem. Dopiero kilka dni temu, kiedy akurat napatoczyłam się na PG z aparatem, stanęłam oko w oko z... Gorgoną. Sami popatrzcie, przecież to wyraźnie jej głowa, z wężami we włosach, wytrzeszczonymi, przerażającymi oczami... Zastanawiam się jakaż to myśl przyświecała budowniczym Gmachu Politechniki, że ją tu umieścili. Czyżby mieli nadzieję, że słabe umysły skamienieją ze strachu i nigdy nie przestąpią progów Uczelni?

zielony Dan z Shetlandu

Zrobiłam synowi nowy sweter. Tym razem zamówiony, włóczkę wybierał sam, łaskawie zgodził się na zaproponowany wzór. Wybrałam darmowy wzór Dan ze strony Berooco , która okazała się kopalnia świetnych wzorów rozmaitych dzianin. Sweter jest zrobiony z włóczki o nazwie Shetland (45% wełna, 55% akryl) miękkiej, niegryzącej świetnie zachowującej się w robótce i w gotowym wyrobie. Druty 3,5 na ściągacze, 4,0 na resztę. Zdjęcia jakości nieszczególnej, ale światło jest do bani, ale kolor na zdjęciu pokazującym całość jest prawie identyczny z naturalnym. Ozdobne paski to podwójne żeberka z oczek przekręcanych sprytnie w każdym rzędzie, nie tylko po prawej stronie. Zostały zaakceptowane jako "niewarkocze" ;) Sweter jest noszony ^^ ;)

ogrodowy weekend

W piątek przyjechało drewno do kominka. Na zimę. Jako, że grzejemy się głównie kominkiem, więc zamawiamy go całkiem sporo - w tym roku 8 metrów sześciennych. "Tylko" osiem, bo z poprzedniego roku zostało nam ze dwa. No i to drewno przyjeżdża na ciężarówce, jest wysypywane przed domem na duuuużą hałdę, no i trzeba je poukładać. Układamy wzdłuż budynku, pod okapem, bo działka za mała, by zbudować coś w rodzaju drewutni. Po kilku godzinach pracy hałda drewna zamienia się w równą ścianę, pachnącą suchym drewnem i lasem. Skutkiem ubocznym układania jest ból ramion i pleców utrzymujący się od jednego do pięciu dni ;) Za to w ogrodzie zaczęły spadać antonówki. Tym razem już te dojrzałe, gotowe do jedzenia - jak kto lubi kwaskowate, twarde, strzelające pod zębami jabłka - lub do przerabiania na mus do szarlotek zimowych. Zbieram je i układam najpierw na stole w ogrodzie, a potem zanoszę do domu i tam zielenią się w kuchni czekając na swoją kolej. Ładna pogoda w sobotę zaowocowała ...

dlaczego technika lubi facetów

Wiecie co Wam powiem? Powiem Wam, że przedmioty martwe potrafią być wredne. I to bardzo. Pewnie nie odkryłam żadnej Ameryki, sami to dobrze wiecie, niemniej jednak... Wczoraj wieczorem zniknął prąd z gniazdek w całym domu. Sam zniknął. Nikt mu nie pomagał. Zajrzałam do skrzynki rozdzielczej i widzę, że jeden z przełączników jest wyłączony. Czytam opis: wyłącznik różnicowo-prądowy. Ki cholera? Sprawdzam w necie - ów wyłącznik wyskakuje jak jest zagrożenie przebiciem, porażeniem, itp. No dobra. Obeszłam dom, wymieniłam przepalone żarówki, których do tej pory nie chciało mi się wymienić, wróciłam do skrzynki i próbuje załączyć. Guzik, nie da się. Nie muszę Wam chyba mówić, że męża nie ma w domu. Jakby się akurat przydał to go nie ma. Jest na drugim końcu Polski, a ten wredny prąd na pewno to zwąchał. Kapitulując przed wyłącznikiem różnicowo-prądowym zadzwoniłam po Pana Elektryka, który przyszedł po godzinie i bez problemów włączył tą cholerę. Nie wymienił, tylko włączył - zrobił to co ja,...