Gdańsk lubi lwy.
Podtrzymują mu herb na Ratuszu i obserwują go w rozmaitych miejscach. O zwariowanych Lwach z Cheshire już pisałam, a teraz chcę pokazać bezzębne, Smutne Lwy z Oliwy.
Leżą sobie na barierze, jeden patrzy w kierunku dworca oliwskiego, drugi w stronę wylotu ulicy. Możliwe, że pilnują komunikacji miejskiej - lewy liczy pociągi SKMki, prawy tramwaje na pętli. Dzierżą puste tablice herbowe, a ogony zwisają im smętnie na postumenty.
Niestety, nie udało mi się znaleźć informacji o historii tej kamienicy, więc żadnych konkretów - tylko Smutne Lwy.
Podtrzymują mu herb na Ratuszu i obserwują go w rozmaitych miejscach. O zwariowanych Lwach z Cheshire już pisałam, a teraz chcę pokazać bezzębne, Smutne Lwy z Oliwy.
Leżą sobie na barierze, jeden patrzy w kierunku dworca oliwskiego, drugi w stronę wylotu ulicy. Możliwe, że pilnują komunikacji miejskiej - lewy liczy pociągi SKMki, prawy tramwaje na pętli. Dzierżą puste tablice herbowe, a ogony zwisają im smętnie na postumenty.

Faktycznie smutne... i mają taki ludzki wyraz twarzy... ciekawe.
OdpowiedzUsuńCiekawe wycieczki! Kocham miasta z historią. Mam nadzieję, że pewnego dnia do odwiedzenia Gdańska.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Natasha - miło, że zajrzałaś, dziękuję :) Gdańsk to naprawdę piękne miasto, warto je odwiedzić - zapraszam :)
OdpowiedzUsuńCiekawe, dlaczego one takie smutne... czy dlatego, że te tablice herbowe puste? czy od widoku tramwajów i pociągów? może też by chciały sobie gdzieś pojechać?...
OdpowiedzUsuń