Nareszcie mam swoje cudo.
Skończyłam chustę z pimposhkowej bfl, "cienizny" i jestem nią zachwycona. Raczej powinnam napisać "nimi zachwycona"?
Po pierwsze zachwycająca jest chusta, miękka, leciutka (dokładnie 94 gramy), a przy tym ciepła. Po drugie zachwycona jestem wełną bfl, która wcale, a wcale nie gryzie, świetnie się z niej dzierga, ma delikatny połysk, który sprawia, ze zaczyna się ją podejrzewać o dodatek jedwabiu. A wreszcie - chociaż ten zachwyt jest najmocniejszy - nie mogę się nacieszyć prześlicznymi kolorami, które wyszły spod ręki Pimposhki. Są ustawione w gamie perfekcyjnie, świetnie pasują jeden do drugiego, jak zmieniałam nitkę to łapałam się na tym, ze nie widziałam początkowo różnicy w kolorze. Do tego całe motki są bardzo równo ufarbowane, żadnych przebarwień koloru czy odbarwień, żadnego "melanżu", po prostu ideał :D
Zdjęcia oddają kolor prawie idealnie.
Robiłam na drutach 3.75mm, ściegiem pończoszniczym, tylko na brzegach jest po kilka oczek francuskiego i zakończyłam również kilkoma rzędami francuza, by się nie zawijała. Za całą ozdobę są "rozsypane" po całości bąbelki, no i oczywiście gradacja koloru. Bardzo przyjemnie się ją robiło, mimo że pod koniec miałam na drucie dobrze ponad 300 oczek.
Na pewno będę wracać do wełny bfl , nie mogę się już doczekać kiedy zacznę sweterek z jeansowego bfl-u, który mam od Mirabelki, ale najpierw muszę zrobić następny męski sweter z tej samej włóczki co Listopad, bo dostałam zamówienie domowe ;) Zaczęłam już i mam 7 cm, ale pokażę następnym razem jak będzie co pokazać, bo na razie nic nie widać.
Skończyłam chustę z pimposhkowej bfl, "cienizny" i jestem nią zachwycona. Raczej powinnam napisać "nimi zachwycona"?
Po pierwsze zachwycająca jest chusta, miękka, leciutka (dokładnie 94 gramy), a przy tym ciepła. Po drugie zachwycona jestem wełną bfl, która wcale, a wcale nie gryzie, świetnie się z niej dzierga, ma delikatny połysk, który sprawia, ze zaczyna się ją podejrzewać o dodatek jedwabiu. A wreszcie - chociaż ten zachwyt jest najmocniejszy - nie mogę się nacieszyć prześlicznymi kolorami, które wyszły spod ręki Pimposhki. Są ustawione w gamie perfekcyjnie, świetnie pasują jeden do drugiego, jak zmieniałam nitkę to łapałam się na tym, ze nie widziałam początkowo różnicy w kolorze. Do tego całe motki są bardzo równo ufarbowane, żadnych przebarwień koloru czy odbarwień, żadnego "melanżu", po prostu ideał :D
Zdjęcia oddają kolor prawie idealnie.

Na pewno będę wracać do wełny bfl , nie mogę się już doczekać kiedy zacznę sweterek z jeansowego bfl-u, który mam od Mirabelki, ale najpierw muszę zrobić następny męski sweter z tej samej włóczki co Listopad, bo dostałam zamówienie domowe ;) Zaczęłam już i mam 7 cm, ale pokażę następnym razem jak będzie co pokazać, bo na razie nic nie widać.
Chusta przepiekna. Robi wrazenie. Jednak prostota zawsze bedzie elegancka. Kolor wspanialy.
OdpowiedzUsuńWszytko razem sprawia, ze chcesz wtulic sie w nia.
Gratuluje.
Piękna. Prosta, a ma w sobie to "coś". Udane połączenie wełny, wzoru i - taaak - pomysłu i wykonania :)
OdpowiedzUsuńviolu - dziękuję za wszystkie miłe słowa :)
OdpowiedzUsuńann007 - miło, że zajrzałaś do mnie - takie pochwały dodają skrzydeł, dziękuję :)))
OdpowiedzUsuńTwoja chusta to poezja...Cudna ! Pozdrawiam cieplutko, Elżbieta.
OdpowiedzUsuńElżbieto - bardzo dziękuję za słowa pochwały dla chusty - cieszę się, że Ci się spodobała :))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Przepiękna - marzenie :)
OdpowiedzUsuńAjajaj - śliczna!
OdpowiedzUsuńPimposhka to już chyba marka sama w sobie:)))
Te bąbelki dodają urody tej chuście :-)
OdpowiedzUsuńMiriel - też tak myślę, bez nich byłaby strasznie zwyczajna :)
OdpowiedzUsuń