Dojrzałam do prucia.
Wielkiego Prucia.
Poprułam szalik z Silkbloom Extra Fino (lace 2ply, 55% merino/45% jedwab) firmy BC Garn w kolorze ecru, kardigan Leśne Paski z Kureyon Sock (fingering 4ply, 70%wełna/30% nylon) firmy Noro i sweter Ametyst z Malabrigo Sock (light fingering 3ply, 100% merino) firmy Malabrigo.
Szalik był jednocześnie za długi i za krótki. Poza tym sama forma dziergadła i wzór nie ukazywały w pełni walorów tej wełny i postanowiłam stworzyć z niej coś bardziej efektownego.
Kardigan Leśne Paski był felerny. Właściwie poza uroczymi paseczkami i plecami nie miał nić do zaprezentowania. Krój całości był zły, robiąc dekolt w szpic "na czuja" zrobiłam do zbyt głębokiego i pierwszy guzik przypadał mi w okolicach wątroby - dla mnie zdecydowanie za nisko. Jako, że sam pomysł na rozpinany sweterek dalej mi się podoba, to zrobię go po raz drugi poprawiając krój.
Sweter Ametyst dla odmiany rozciągnął się w praniu tak bardzo, że stał się niekształtny. Lubię luźne swetry, ale do pewnych granic. Niestety okazało się, że zastosowany wzór patentowy jest bardzo rozciągliwy. Sweter stracił formę, a ja straciłam sweter. Uzyskałam za to piękną wełnę, z której zrobię nowy sweter - jeszcze nie wiem czy rozpinany czy nie.
Każda z tych prutych włóczek przeszła długą drogę recyklingu ;) Najpierw robótka była pruta, a włóczka zwijana w kłębek. Przy tej okazji wyjmowałam z niej wszelkie kudełki i kołtunki, które się w niej wytworzyły w czasie noszenia i w czasie prucia. Później każdy kłębek został przewinięty na pasmo. Jako, że nie posiadam profesjonalnego motowidła wspomogłam się nogami od krzesła - pasmo nawinięte na 3 nogi ma około 1,5 metra w obwodzie. Pasma, poprzewiązywane i oznaczone odpowiednio (ważne przy pruciu paskowanych rękawów, bo nowe mają być w tych samych układach kolorystycznych) zostały uprane i wysuszone. By pozbyć się pogięcia włóczki po pruciu, suszyłam je z obciążeniem - w każdym paśmie wisiała sobie półlitrowa butelka z wodą. Po wysuszeniu pasma zostały skręcone na zgrabne motki.
Oczywiście przed robótką zostaną znów przewinięte na kłębki. Również za pomocą krzesła ;)
Fakt, że odzyskałam trzy piękne wełny na trzy robótki (w tym dwa swetry) wcale nie uchronił mnie od zakupów - skuszona kolorami kupiłam wełnę Dropsa, Nepal. Już drugą, znaczy na drugi sweter. Wychodzi na to, że przyszłą zimą będę nosiła swetry z Nepala.
Czekoladowy sweter skończony, czekam na trochę natchnienia i zrobię mu jakieś fotki - wtedy go pokażę i przy okazji pochwalę się kolorami zakupionego Nepala.
ps. tło zmienione z okazji Św. Patryka, które jest jutro, 17 marca.
Wielkiego Prucia.
Poprułam szalik z Silkbloom Extra Fino (lace 2ply, 55% merino/45% jedwab) firmy BC Garn w kolorze ecru, kardigan Leśne Paski z Kureyon Sock (fingering 4ply, 70%wełna/30% nylon) firmy Noro i sweter Ametyst z Malabrigo Sock (light fingering 3ply, 100% merino) firmy Malabrigo.
Szalik był jednocześnie za długi i za krótki. Poza tym sama forma dziergadła i wzór nie ukazywały w pełni walorów tej wełny i postanowiłam stworzyć z niej coś bardziej efektownego.
Kardigan Leśne Paski był felerny. Właściwie poza uroczymi paseczkami i plecami nie miał nić do zaprezentowania. Krój całości był zły, robiąc dekolt w szpic "na czuja" zrobiłam do zbyt głębokiego i pierwszy guzik przypadał mi w okolicach wątroby - dla mnie zdecydowanie za nisko. Jako, że sam pomysł na rozpinany sweterek dalej mi się podoba, to zrobię go po raz drugi poprawiając krój.
Sweter Ametyst dla odmiany rozciągnął się w praniu tak bardzo, że stał się niekształtny. Lubię luźne swetry, ale do pewnych granic. Niestety okazało się, że zastosowany wzór patentowy jest bardzo rozciągliwy. Sweter stracił formę, a ja straciłam sweter. Uzyskałam za to piękną wełnę, z której zrobię nowy sweter - jeszcze nie wiem czy rozpinany czy nie.
Każda z tych prutych włóczek przeszła długą drogę recyklingu ;) Najpierw robótka była pruta, a włóczka zwijana w kłębek. Przy tej okazji wyjmowałam z niej wszelkie kudełki i kołtunki, które się w niej wytworzyły w czasie noszenia i w czasie prucia. Później każdy kłębek został przewinięty na pasmo. Jako, że nie posiadam profesjonalnego motowidła wspomogłam się nogami od krzesła - pasmo nawinięte na 3 nogi ma około 1,5 metra w obwodzie. Pasma, poprzewiązywane i oznaczone odpowiednio (ważne przy pruciu paskowanych rękawów, bo nowe mają być w tych samych układach kolorystycznych) zostały uprane i wysuszone. By pozbyć się pogięcia włóczki po pruciu, suszyłam je z obciążeniem - w każdym paśmie wisiała sobie półlitrowa butelka z wodą. Po wysuszeniu pasma zostały skręcone na zgrabne motki.
Oczywiście przed robótką zostaną znów przewinięte na kłębki. Również za pomocą krzesła ;)
Fakt, że odzyskałam trzy piękne wełny na trzy robótki (w tym dwa swetry) wcale nie uchronił mnie od zakupów - skuszona kolorami kupiłam wełnę Dropsa, Nepal. Już drugą, znaczy na drugi sweter. Wychodzi na to, że przyszłą zimą będę nosiła swetry z Nepala.
Czekoladowy sweter skończony, czekam na trochę natchnienia i zrobię mu jakieś fotki - wtedy go pokażę i przy okazji pochwalę się kolorami zakupionego Nepala.
ps. tło zmienione z okazji Św. Patryka, które jest jutro, 17 marca.
![]() |
źródło obrazka |
A co to za święto? Bardzo ładnie zielono :D.
OdpowiedzUsuńA już wiem :)! Sorry, zaćmienie jakieś ;)...
Usuń:))) nie świętuję go jakoś bardzo specjalnie, ale lubię te irlandzkie koniczynki i zielony kolor.
Usuńpozdrawiam :)
Ale, Ty jesteś ! Taki ładny sweterek leśny... pruć :( Ametyst ? czy ja wiem, to nie jest mój ulubiony kolor.
OdpowiedzUsuńKoniczynki też lubię, ale bardziej te czterolistne.
17 marca obchodzę bardziej święto naszego polskiego Zbigniewa.
Mam słabość to tego imienia i kilku Zbyszków do obdarowania czterolistną koniczynką :)
Lubię zieleń, oko odpoczywa przy tym kolorze .Lubię też błękit , bo cóż piękniejszego od zieloności lasów i błękitu nieba...nic mi więcej nie potrzeba :)
Sweterek leśny zrobię od nowa i wtedy będzie nadawał się w końcu do noszenia - co mi po ślicznych paskach, których nie da się założyć ;)
UsuńDO tego imienia :D oczywiście :)
OdpowiedzUsuńChyle czola Wiewiorko, to naprawde sporo pracy... Suszenie z butelka jako 'obiaznik' to swietny pomysl! :)
OdpowiedzUsuńPS. Podoba mi sie nowe, 'patrykowe' tlo :)
Trochę pracy jest z prucie, ale za to odzyskuje się masę włóczki i można znów się bawić w dzierganie ;)
UsuńTło było okazyjne, teraz na jakiś czas będą królować orzeźwiające cytrynki ;)
No pewnie! Zawsze przyjemnie jest moc wyczarowac cos nowego :)
UsuńA co do tla, to ja od ponad roku prosze 'webmastera' ;) o zmiane tla (sama niestety nie umiem...), ale pewnie jeszcze troche pprzyjdzie mi poczekac :/