Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Londyn

klomby w Regent's Park i rosarium w Queen's Mary Garden

W Regent's Park byłam dwa razy. Pierwsza wizyta wynikająca z ciekawości dla parków Londynu, dość przypadkowa, po męczącym przedpołudniu spędzonym w British Museum i na Oxford Street. Dzień był dość ponury, a pod koniec zaczęło trochę padać, ale to nie przeszkadzało mi podziwiać tego, co znalazłam. Najpierw znalazłam urocze klomby kwiatowe, każdy w odrębnej kolorystyce. Klasyczne amfory i donice obsadzone jednorocznymi kwiatami ustawione symetrycznie wzdłuż alejki, robiły niesamowite wrażenie.  Aleja była podkreślona długimi rabatami na obu końcach i jedną podwójną w środku długości. Były one utrzymane w lawendowo-błękitnej kolorystyce, a kołyszące się nad nimi ozdobne trawy dodawały całości lekkości i pozornego, artystycznego nieładu. Również w Regent's Park znalazłam Queen's Mary Garden, a w nim piękne rosarium. Ogromne kwatery obsadzone wysokimi różami w pełni kwitnienia, rozległa, jednokolorowe, pachnące i wabiące urodą kwiatów. Zachwyciły nas tak, że wróciliśmy t...

wrócić na Russell Square

Niedaleko naszego hotelu był Russell Square. Jeden z wielu skwerów Londynu, oaza zieleni, wysokich drzew, wiewiórek i gołębi. No i oczywiście ludzi. Coś jest w atmosferze tych londyńskich skwerów i parków, że chce się w nich zatrzymać na moment, usiąść na ławce czy trawie i zatrzymać na moment. Może świadomość bycia w tak ogromnym mieście i wielkiej odległości od "dzikiej" natury każe zwracać się ku jej cywilizowanym kuzynom - skwerom i parkom? Może. Polubiliśmy Russell Square od pierwszego dnia, kiedy to trafiliśmy na niego przypadkiem w drodze do City. W następne dni zachodziliśmy tam "po drodze" lub zupełnie świadomie, szukając odpoczynku. Rankiem, kiedy ludzie śpieszą do pracy, lub jak my, do muzeów (szliśmy do British Museum), gołębie biorą kąpiel w fontannie. Bijące w górę strumienie wody są przytłumione, a ptaki masowo pluszczą się w wodzie. Zadziwiające jest to, że fonntanna "rusza" silnymi strumieniami kiedy już nie ma w niej ani jednego pt...

Londyn oglądany z góry

Dwukrotnie oglądałam Londyn z góry. Pierwszy raz zaraz po przejeździe, kiedy powędrowaliśmy do City of London by zwiedzić Katedrę Św. Pawła. Katedra jest tak wielka, że jej frontowa fasada nie chciała zmieścić się w całości w obiektywie mojego canonka. Część frontowej fasady katedry Św. Pawła Widok rozpościerający się z Kamiennej i, jeszcze wyższej, Złotej Galerii zapiera dech. Ogląda się miasto z wysokości 85 metrów (nad posadzką nawy głównej, więc około 90 metrów nad terenem), wiatr targa włosy i wyciska łzy z oczu. Jest wysoko :) widok na wschodnią część Londynu widok na zachodnią część Londynu z London Eye w tle Millenium Bridge Na ostatnim zdjęciu widać Most Milenijny - pieszy most prowadzący wprost do Tate Gallery, łączący City of London z Bankside. Jest to konstrukcja wisząca zbudowana głównie ze stali i aluminium. Ta piesza kładka już kilkukrotnie była "niszczona" w filmach katastroficznych czy fantasy, Magneto z X-men'a wyginał ją spek...

Londyn i angielskie jedzenie

Będąc te sześć dni w Londynie oczywiście jedliśmy to i tamto, tu i tam. Niektóre z tych rzeczy są warte opisania i pokazania, inne niekoniecznie. Rankiem po pierwszej nocy w hotelu - nie, nie pamiętam co mi się śniło, pamiętam za to sen w noc przed wylotem: tornado i kompletna demolka lotniska, niezłe, nie? - więc w pierwszy ranek wymaszerowaliśmy z hotelu uzbrojeni na całodzienną wędrówkę po mieście i zwiedzając zakosami Bloomsbury pozwoliliśmy, by głód zakotwiczył nas w małym barze, gdzie kilku studentów jadło tradycyjne angielskie śniadanie. Wychodząc z założenia, że nie ma zabawy bez ryzyka ( "It's adventure!" ^^) zamówiliśmy podobne. Tradycyjne angielskie śniadanie składające się z sadzonego jajka, smażonego bekonu, przypalonej kiełbaski,frytek i obowiązkowo fasolki.  Do tego kawa i herbata, która okazała się być od razu z mlekiem. Młody zajrzał do niej i spytał z lekka paniką "Co jej jest?". Zamieniliśmy się, moja kawa budziła w nim o wiele większe za...

przemierzałam ulice Londynu

Wylot był o 6 rano, więc pobudka o 3 w nocy. Dwie godziny lotu i o godzinie 7.05 samolot siadał na lotnisku w Luton. Po trochę więcej niż godzinie wysiadałam z pociągu na St. Pancras Station w środku Londynu, ćwierć mili od hotelu. Anglia to surrealistyczne przeżycie, "surrealistyczne acz miłe", jak powiedział bohater filmu Notting Hill po spotkaniu z supergwiazdą filmową. Od pierwszego momentu, kiedy zobaczyłam kierowcę autobusu siedzącego "nie po tej" stronie, surrealizm rósł i rósł. Tak bardzo, że teraz, po powrocie, oglądam zdjęcia i nie mogę wprost uwierzyć, że tam byłam, że to wszystko widziałam, że oglądałam ulice Londynu z ziemi, z wysokości piętrowego autobusu czy z okien kawiarni. (zdjęcia powiększają się po kliknięciu) żeby zawsze wiedzieć, z której strony nadjeżdżają samochody...  taksówka mknąca Euston Road i czerwony piętrowy autobus oglądany z piętra kawiarni szyld z nazwą ulicy w City uliczne ogródki kawiarni i barów w...