piątek, 24 sierpnia 2018

to będzie jakiś cosik - kiedyś ;)

Nie jestem zbyt biegła w szydełkowaniu, ale naszło mnie na coś z elementów i wybrałam afrykańskie kwiatki. Prosty szydełkowy wzór, którego wiele wersji można znaleźć w internecie. Wybrałam wersję z sześcioma płatkami, wyciągnęłam z pudła żółtą i zieloną bawełnę z odzysku i zaczęłam produkcję.

Robienie czegoś z elementów jest dla mnie robótką dwubiegunową - z jednej strony poszczególny kawałek powstaje szybko i przyjemnie, a z drugiej strony żeby powstało coś konkretnego potrzeba wielu elementów, a robienie powtarzających się kawałków nuży. W związku z tym nie pisze, że zaczęłam robić narzutę tylko, że zaczęłam robić COŚ ;)

Co to będzie to się zobaczy.  W każdym razie zielonej bawełny mam tylko jeden motek, który niedługo mi się skończy i będę musiała wymyślić coś dodatkowego. Na razie szydełkuję :D




niedziela, 12 sierpnia 2018

Tak się kończą bójki w krzakach czyli Pan Kotek był chory


Kilka razy dziennie Haker wychodzi  do ogrodu. Raz sprawdza czy wszystko jest ok, czasem robi rekonesans okolicznych terenów, a czasem wdaje się w bójkę z kotami, które nieopatrznie (lub całkiem świadomie) wejdą na jego teren, znaczy naszą działkę. Swoją drogą nie mam pojęcia skąd on wie dokąd jest nasze, a gdzie już cudze.

W każdym razie, w wyniku ostatniej bójki dorobił się potężnego ropnia na głowie, koło ucha. Kiedy po trzecim domowym oczyszczaniu znów zaczęła się zbierać ropa, a trzecia powieka w oku po stronie ropnia stała się "leniwa" i nie chowała się od razu, wpakowałam niezadowolone futro do przewozówki i pojechałam do weta. Doszłam do wniosku, że przyda się pewnie jakiś antybiotyk.

Na miejscu okazało się, że całe szczęście, iż przyjechałam. Ropa, oprócz zbierania się na głowie w rejonie ucha, spłynęła kieszenią policzkową aż do szczęki. Przy oczyszczaniu miałam wrażenie, że z kota wypłynęło z pół szklanki ropy pomieszanej z krwią.
Później zdenerwowanemu i wygniecionemu przez obcych ludzi biedakowi ogolono sierść na skroni i nastąpiło płukanie ropnia - mało przyjemna operacja, która wywołała bardzo zdecydowany protest Hakera. Trzymały go dwie osoby,(pan pielęgniarz i ja), pan wet płukał, a kot wydawałz siebie wrzaski tygrysa. Na koniec kocisko dostało antybiotyk domiejscowo i podskórnie, dodatkowo środki przeciwbólowe i przeciwobrzękowe, zostało zapakowane w przewozówkę, do której tym razem schowało się bardzo chętnie i natychmiast zakopało się pod kocykiem.

Na to płukanie musieliśmy przyjeżdżać jeszcze przez trzy kolejne dni, ale już nie było to już tak bolesne jak za pierwszym razem, bo nie było już dzikich wrzasków i spokojnie sama go mogłam trzymać. Potem dostał antybiotyk o przedłużonym działaniu i maść z antybiotykiem do smarowania. Dziś byliśmy na ostatnim zastrzyku i mam dalej smarować rankę maścią, aż się zagoi. Jeśli nie zrobi tego do środy to mamy znów pojawić się u weta. Haker nie lubi smarowania maścią, uważa, że go podle brudzę i za każdym razem patrzy na mnie ciężko z wyrzutem w oczach. Potem próbuje się trochę myć, ale na szczęście niedużo i chodzi w tłustą i sterczącą sierścią jakby próbował uczesanie na irokeza ;) Co prawda, to taki skrzywiony irokez, z fantazją zaczesany koło prawego ucha ;)

Oj, nacierpiało się kocisko, nacierpiało, ale sytuacja jest opanowana, ropy nie ma i wszytko się ładnie goi.

PS. - zdjęcie archiwalne,  nie mam serca biegać za nim z aparatem kiedy  jest taki ogolony i tłusto-nastroszony.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Spiralny kocyk nr 5


Nie będę pisać o tym, że jest gorąco, za to napiszę o kocyku, który niedawno skończyłam. 
Jako, że był robiony na prezent, to nie mogłam pokazać go wcześniej. Teraz jest już u swojej właścicielki, więc mogę go zaprezentować.





Kocyk został zrobiony według wzoru Ten StitchBlanket autorstwa Frankie Brown, prostego i przyjemnego w robocie. Już piąty raz wykorzystałam ten wzór i na pewno nie ostatni. Przy skorzystaniu z włóczki o  długiej zmianie koloru nie można się oderwać od dziergania w oczekiwaniu na następny kolor. 

Robiłam na drutach 5.0, francuzem. Całość po upraniu i wysuszeniu ma wymiary 114cm na 92cm. Brzegi wykończyłam i-cordem. Zużyłam siedem motków Nako Artist o numerze 86425.