Od kilku lat na balkon przychodzi wiewiórka. Nie mam pojęcia, czy wciąż ta sama, bo czasem są dwie, ale wyraźnie nie są razem. Przychodzi po orzechy laskowe, które co dzień wykładam na balkonowym stole w małej donice bez dna, którą zatkałam dużą szyszką. Doniczka "siedzi" w dziurze na parasol, bo to stół przystosowany do posiadania ogrodowego parasola, którego nie mamy. W każdym razie wiewióra codziennie wyjada te orzechy, a jak ich nie ma to próbuje zdemolować szyszkę-zatyczkę, która poddaje się powoli, przez co doniczka robi się coraz głębsza i mieści się w niej coraz więcej orzechów. I kto mi powie, że te małe rudzielce nie są sprytne. Nie zjada wszystkich - większość zakopuje w skrzynkach kwiatowych. Ona zakopuje całą jesień i zimę, a wiosną ja je wykopuję, oddaję je jej na stół, a w skrzynkach sadzę kwiatki. Wiewiórka zjada część z nich a resztę zakopuje w skrzynkach ignorując posadzone czy posiane roślinki. Na tym całym procederze najbardziej właśnie one są poszkod...