Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą z kartek szkicownika

z kartek szkicownika vol.4

Radocha z rysowania trwa. Tym razem kłania się jesień, a jakże  by inaczej ;) Dysponując raptem sześcioma kolorami (żółty, pomarańczowy, czerwony, fioletowy, zielony i niebieski) i postanowieniem niekupowania następnych penbrush'ów, musiałam troszkę pokombinować z mieszaniem tych co mam. Uzyskałam świetny brąz z czerwonego i zielonego oraz oliwkowy z pomarańczowego i zielonego. Czerwony z fioletem też dodają sobie nawzajem głębi. Co do tematu to jak widzicie, wzięło mnie na wianki - cóż zrobić ;)

z kartek szkicownika vol.3

Zrobiło się znów ciepło, a ja leczę zakwasy po ułożeniu 10 kubików drewna kominkowego. Z tego powodu wpis będzie obrazkowy, bo pisanie i fizycznie i umysłowo jakoś męczy - umysłowo pewnie dlatego, że tlen zamiast do mózgu transportowany jest do obolałych mięśni ;) Obiecuję, że w następnym trochę bardziej się "rozpiszę". No to kolejne szkice:

z kartek szkicownika vol.2

Postanowiłam zmienić technikę swoich rysunków i sięgnęłam po wodoodporny tusz w cienkopisie. Wybrałam grubość 0.2mm. Dodatkowo kupiłam sobie sześć penbrush'ów w podstawowych kolorach: żółty, pomarańczowy, czerwony, niebieski, zielony i fioletowy. I musi starczyć, bo inaczej zbankrutuję ;) Zaczęłam rysować roślinne motywy linearne i wypełniać je kolorem - coś zupełnie innego niż szybkie szkice ołówkowe. Zabawa przednia, właściwie podwójna, bo raz rysowanie i komponowanie linearnego rysunku, a potem wypełnianie ich kolorem. Tak jak te obrazki antystresowe dla dorosłych tylko "zrób to sam" ;) Dziś pokażę część tego co mam, żeby Was nie zamęczyć, kolejne w następnym odcinku.

z kartek szkicownika vol.1

Niedawno, na blogu Brahdelt , przeczytałam ciekawy wpis o rysowaniu dla przyjemności. Przeczytałam i uznałam, że trafiła ze swoimi przemyśleniami wprost w dziesiątkę. Nie będę Wam powtarzać tego, co napisała, lepiej zajrzyjcie sobie sami -> tutaj . W każdym razie po przeczytaniu wszystkiego doszłam do wniosku, że jestem właśnie osoba, która dała się „zgasić” w swoich amatorskich zapędach do rysunku. Kiedyś próbowałam malować akwarelki i nawet prowadziłam osobnego bloga, gdzie je pokazywałam, ale zrezygnowałam „bo nigdy nie osiągnę mistrzostwa” ;) , a bloga zamknęłam. Farby leżą w szufladzie.  Ogólnie lubię rysować, zawsze lubiłam. No to wzięłam gruby zeszyt z białymi kartkami, który kiedyś dostałam w prezencie -   okładkę ma a’la skórzaną, w lawendowym kolorze i gumkę żeby go zamknąć - i ołówek, i zaczęłam. Na początek, jak to mówią, „pierwsze koty za płoty” więc zaczęłam od kota. Trudny jest. Ogród już łatwiejszy. Będę rysować to, co mi się podoba i co mi ...