Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Chudy

...

  ... dla Chudego "Old Black Cat" by Ian Anderson   My old black cat passed away this morning He never knew what a hard day was. Woke up late and danced on tin roofs. If questioned Why? answered, Just because. He never spoke much, preferring silence: eight lost lives was all he had. Occasionally sneaked some Sunday dinner. He wasnt good and he wasnt bad. My old black cat wasnt much of a looker. You could pass him by just a quiet shadow. Got pushed around by all the other little guys. Didnt seem to mind much just the way life goes. Padded about in furry slippers. Didnt make any special friends. He played it cool with wide-eyed innocence,  Receiving gladly what the good Lord sends. Forgot to give his Christmas present. Black cat collar, nice and new. Thought hed make it through to New Year. I guess this song will have to do. My old black cat. Old black cat

nasze Chudziątko

No to może napiszę coś o Chudym. Chudy walczy. Po swojemu. Twardy jest. Tydzień kroplówek mający na celu nawodnienie go i zbicie kreatyniny niezbyt zadziałał. Kot owszem, nawodnił się, ale kreatynina urosła z 4.6 na 6.8. Wet stwierdził, że nerki prawdopodobnie całkiem się zbuntowały. Oprócz tego Chudy chudnie - przed kroplówkami ważył 2.95, a dwa tygodnie później tylko 2.75. Je mało, ale je. I pije. I wciąż wykazuje zainteresowanie światem. Przychodzi, mruczy i co jakiś czas chce coś od nas: "Pogłaszcz, daj jeszcze jedną łyżeczkę jedzenia, a może wypuścisz mnie na dwór? Nie? to może chociaż na balkon?" Wet twierdzi, że tolerancja na wysoki poziom kreatyniny i BUNu to sprawa osobnicza i widać Chudy ma ją bardzo wyśrubowaną. Odmówił jedzenia saszetek Renal'a więc dostaje inne kocie jedzenie, byleby tylko chciał cokolwiek zjeść. Kupiłam mu chrupki Renal special, mają inny smak i kształt niż te co miał - odmiana spodobała mu się, zaczął je jeść po troszku. /zdjęcie s...

o kotach i wszystkim po trochu

Od trzech tygodni jedynymi wpisami są „fotograficzne poniedziałki”. Hmm… wychodzi na to, że niezbyt mam o czym pisać. Z drugiej strony nie chcę, by blog przekształcił się w fotograficzny, więc staram się coś na to poradzić. Z robieniem na drutach przystopowałam ostatnio. Znaczy mam rozpoczętą robótkę, tym razem   kardigan z Felted Tweed Rowana i jestem już na etapie połowy pierwszego rękawa, ale jakoś wolno mi idzie. Nie będę pokazywać rozbabranej robótki, bo i tak nic na niej nie widać. Chudy jakoś się turla ze zdrowiem, bierze swoje leki i w piątek prawdopodobnie będzie miał kolejne badanie krwi. Ostatnie miał w połowie lutego, po czterodniowej serii kroplówek i czas już sprawdzić   w jakim jest stanie.   Ogólnie ma marny apetyt i jest kościsto chudy. W niedzielę wypuściliśmy go na dwór pomarz pierwszy od początku grudnia – było słonecznie i ciepło, dobrze ponad 12 stopni. Ten spacer przewrócił mu w głowie, zupełnie jakby sobie nagle przypomniał, że można w...

Chudy jest chory

Dwa tygodnie temu pojechałam z Chudym do weta, bo zrobił się jeszcze chudszy niż zwykle. Przestałam się zastanawiać czy się tą podróżą zestresuje czy nie, bo doszłam do wniosku, że jak tak dalej pójdzie to się zagłodzi. Pan doktór po pierwsze stwierdził, że jest odwodniony i że trzeba zrobić badania krwi, by stwierdzić co mu jest. Jako, że od ostatniego posiłku Chudego minęło 4 godziny, to pobrali krew, a kotu dali kroplówkę i powiedzieli, by przyjechać z nim następnego dnia, bo będą mogli powiedzieć co mu dolega. Otóż Chudy ma niewydolne nerki. Nie jest to dobra wiadomość, bo nerki się nie regenerują jak np. wątroba. Prawdopodobnie przez to, że został wykastrowany, a potem niewłaściwie karmiony. Od czasu jak jest u nas (ponad trzy lata) je karmę o odpowiednim ph, ale to tylko spowolniło postęp choroby. Na początek Chudy dostał tydzień kroplówek i leki do łykania, które odciążają nerki. Dodatkowo ma też anemię, która jest spowodowana właśnie źle działającymi nerkami. Zmieniłam mu k...

fotograficzny poniedziałek - XXI

Koci komitet powitalny

Od kiedy jest ciepło Chudy większość dnia spędza w ogrodzie. Głównie śpi: na stole, na jednym z krzeseł, na rabacie układając się tak, by głowę mieć w cieniu, a resztę na słoneczku. Jednak kiedy wracam skądś samochodem (myślę, że poznaje samochód po odgłosie) pojawia się na chodniku. Wdzięcznym pląsem przemyka pod furtką i staje tuż obok samochodu. Najpierw spojrzenie w oczy i miłe powitanie. Chwilę później, po podrapaniu między uszkami, Chudy przemyka wzdłuż samochodu... ... by zająć strategiczną pozycję pod samochodem. Siedzi tam jakiś czas, a potem wraca do ogródka, na słońce. Powtarza się to nawet kilka razy dziennie. Za to Haker czeka w domu zerkając spod firanki. A jak tylko wejdę do domu to zaczyna głośno opowiadać co też robił, kiedy mnie nie było, co mu się śniło, że samemu pusto i nudno, i że miska zrobiła się jakaś pusta. Sprawdza siatki z zakupami i zapachy, które z nimi przynoszę. Po dokładnym sprawdzeniu wszystkiego i ewentualnym wyjęczeniu kilku grosz...

utuczymy Chudego wiosną... albo i nie ;)

W ogrodzie zakwitły drzewa i w ogóle jest super pogoda. Korzystam z tego na całego przesiadując na dworze czytając książkę lub grzebiąc na grządkach. Jak już oderwę oczy od ziemi czy książki to mam takie widoki: Koty również dużo przebywają w ogrodzie. Wylegiwanie się na słońcu i odpoczywanie w cieniu wpływa zdecydowanie kojąco na ich nastroje, co objawiło się niespotykaną wcześniej komitywą między Hakerem i Chudym: Tak swoją drogą, to Chudy wciąż jest bardzo chudy (na zdjęciu nie widać), wciąż przy głaskaniu można spokojnie wyczuć mu kręgosłup i inne kości. Je dużo, ale mimo trzech lat mieszkania w domu i regularnych posiłków nie przybiera na wadze. Skonsultowałam się z wetem (zaocznie, znaczy bez stresowania Chudego wpychaniem do przewozówki) i stanęło na tym, że najpierw oba koty odrobaczyłam, a teraz chudy dodatkowo dostaje jedną saszetkę mokrego dziennie. Oczywiście nie da się tak, by chudy dostał saszetkę a Haker nie, więc "gruby" też dostaje troszkę, ot tak...

Chudy i wiosenne kwiaty

W ogródku kwitną hiacynty i wczesne żonkilki. W TV powiedzieli, że od jutra ma być znowu chłodno i deszczowo, więc wzięłam się aparat i poszłam porobić im zdjęcia. W ogródku był Chudy, a on bardzo lubi towarzystwo i pcha się w kadr jak tylko może. Tak więc zdjęcia ogródka zmieniły się na zdjęcia kota w ogródku ;)        

zaczyna być kolorowo

Stwierdzenie, że przyszła wiosna nie jest wcale odkrywcze, jednak co roku na nowo cieszę się z kolorowych plam krokusów na trawniku. Dziś jest co prawda zimno i pochmurno, ale kilka dni temu było słonecznie i z pewnością takich ciepłych dni będzie coraz więcej. Z niecierpliwością czekam na kwiaty forsycji, myślę, że w ciągu tygodnia powinny się pojawić. Koty też przeszły na tryb wiosenny - Chudy większość dnia spędza na dworze, a Haker zastanawia się nad tym samym. Jak na razie zastanawia się za szybą kontemplując słoneczne plamy na podłodze, ale w wyjątkowo ciepły dzień daje się wynieść do ogrodu. Na drutach aktualnie mam początek męskiego swetra z czekoladowej malabrigo - powstaje Czekoladowy nr 2. Poprzedni został spruty a wełna odzyskana i razem z zachomikowanymi resztkami będzie nowym swetrem dla męża. W ogóle nazbierało się udziergów do obfotografowania, ale tak jakoś się składa, że jak już skończę to zaraz ciuch jest noszony i nie ma okazji by zrobić mu sesję foto....

Kot napółkowy podwójny

Sytuacja z  miejscówką na półce przy kominku rozwinęła się nieco. Po pierwsze książki z półki poniżej zostały przeniesione i teraz koty mogą łatwiej wskoczyć i zeskoczyć z półki. Po drugie, miejscówka została wyposażona w miękki kocyk. Jak Haker testował czy jest odpowiednio miękki i czy ściana granicząca z kominkiem już się odpowiednio zagrzała, Chudy przypomniał sobie, że on bardzo lubi posiedzieć sobie na dolnej półce, na książkach, a konkretnie na albumie z sopockimi rysunkami Pera Oscara G. Dahlberg'a. Czarny kot na białej książce... powinnam coś tam położyć, kartkę jakąś, żeby zabezpieczyć album przez zadeptaniem, bo Chudy nie zawsze ma czyste łapki ;)

Popołudniowe lenistwo

Zdjęcia fatalnej jakości, ale rzadko kiedy Haker i Chudy leżą tak blisko siebie.

co teraz robię?

Siedzę w ogrodzie. Słońce świeci, nie jest ani za gorąco ani za zimno - wprost idealnie. Z przyjemnością kontempluję takie widoki: No więc, jak już przytachałam sobie swoje turkusowe vaio razem z kłębem kabli ( lapek wchodzi w wiek średni i zdecydowanie woli być podłączony do stałego źródła zasilania, a  nie do głupich baterii ;)), to pozostały już same przyjemności. Oba koty porzuciły podkrzakowe kryjówki i obdarzyły mnie swoją uwaga. Uwaga Hakera była jak najbardziej interesowna, wyczuł bowiem uwodzicielski aromat wanilii i kokosa. Wskoczył na krzesło tuż obok mnie żeby nie uszło czasem mojej uwadze, że on też ma ochotę na coś dobrego. Chudy nie zniża się do jedzenia ciasta - jego pojawienie się miało charakter jak najbardziej towarzyski. Opychaliśmy się więc z Hakerem boskim rabarbarowym crumble z kokosową kruszonką zrobionego według przepisu Bei . Cudowne, idealne połączenie kwaskowatości i słodyczy, miękkości owoców i chrupkości kruszonki. Do tego jeszcze ciepłe......

historyjka obrazkowa

Wiśnia piłkowana w ogrodzie zaczęła gubić kwiaty. Wzięłam aparat i zaczęłam się przymierzać do obfocenia trawnika zasypanego jej płatkami. Na początku szło wcale nieźle... ...ale chwilę później w kadrze znalazło się To...  ... a kiedy zmieniłam ogniskową w obiektywie zobaczyłam : Tak skończyło się focenie trawnika, bo chudy dbał to, by załapać się na każdy kadr, jak nie w całości to chociaż we fragmencie ;)

koty - wiosennie

Światowy Dzień Kota

Z okazji Światowego Dnia Kota wszystkim kotom życzymy wszystkiego co najlepsze! Delphi Haker Chudy

co robi Chudy?

Chudy pilnuje szala. Chudy chce wyjść na dwór. Chudy śpi twardo.  

miejscówka z ciepełkiem w tle

Ostatnio pogoda nie sprzyja spacerom. W każdym razie ja nie wychodzę. Owszem, Przybłęda lata na dwór jakby mu za to płacili, ale nie ma się co dziwić - jak ktoś życie spędził pod chmurką to lubi takie klimaty. Osobiście wolę ciepły dołek pod kołdrą albo dywanik przed kominkiem. Bibi też woli kominek. Chudy, niestety, szybko się zorientował jaka to fajna miejscówka i od czasu do czasu próbuje ją zająć przysiadając się do Kocicy. Ze mną ten numer nie przejdzie. No, mogę ewentualnie podzielić się dywanikiem z Bibi o ile zajmie mniejszą połowę. Zauważyliście, że na zdjęciu gdzie ja jestem dywanik jest dużo bliżej ciepełka niż na drugim? Jam ci to uczynił wpadając na niego z rozpędu. Specjalnie. W końcu na tym kamieniu jest okropnie twardo. Opracowawszy system przesuwania dywanika zamierzam korzystać z tej uroczej i cieplutkiej miejscówki aż do wiosny. pozdrawiam, Haker.

Chudy i ogrodowe cienie

Dziś ładny dzień, poszła do ogrodu porobić trochę zdjęć późnoletnia-wczesnojesiennych. Spotkał mnie Chudy i towarzyszył uparcie włażąc w kadr. Jemu też podoba się ta ciepła, leniwa pogoda. Z jabłkowego frontu: Dziś zrobiłam dżem jabłkowo-jeżynowy, po prostu boski! I drugi, jabłkowy z borówką amerykańską - też pyszny. Jabłka dalej spadają, więc jeszcze pojawią się jakieś meldunki z frontu ;)

Chudy w ogrodzie

Z jabłoni spadają białe płatki. Chudy - kot już całkiem domowy - wychodzi na spacer po biało-zielonym dywanie kilka razy dziennie. Ciekawe, czy on też lubi jabłonie.

z kotami w ogrodzie

W ogródku cośtam kwitnie. Na razie nieśmiało, decydowanie w rejonach wystawy południowej, ale już coś się w trawie bieli,  żółci i fioleci ;) Razem ze mną wyszły koty. Dokładnie to Haker został wyniesiony siłą, bo od czasu jak w sąsiedztwie pojawił się owczarek niemiecki, Haker odmawia wychodzenia na dwór, nawet na balkon.  Wystawiony za drzwi najpierw starał się przejść przez drzwi do domu, a  potem przykleił mi się do nóg jak szkolony pies policyjny i tak, razem ze mną, poszedł do ogródka. W ogródku nie czuł się zbytnio komfortowo, mimo że pies nie dawał znaku życia. W odróżnieniu id Hakera, chudy nie przejawiał żadnych oznak zaniepokojenia. Wręcz przeciwnie - uważał, że należy skorzystać z pięknej pogodny, a słońce wprawiło go w radosny nastrój. Mnie i Chudemu bardzo się podobało w ogródku - Hakerowi mniej i z tego wszystkiego zapomniał nawet o swojej zwykłej niechęci do Chudziaka i chodził prawie tuż koło niego. Do domu wróciłam z Hakere...