poniedziałek, 16 lutego 2009

faszerowana papryka



"Too-tiki dalej szła w stronę doliny. Po drodze spotkała wiewiórkę z pięknym ogonem.
- Wieczorem siedź w domu, bo nadchodzi wielki mróz - ostrzegała ją.
- Dobrze, dobrze - odpowiedziała wiewiórka. - Czy nie widziałaś przypadkiem szyszki, którą gdzieś tu schowałam?
- Nie - odrzekła Too-tiki. - Ale obiecaj, że nie zapomnisz, co ci powiedziałam. Siedź w domu, kiedy zmierzch zapadnie. To ważne.
Wiewiórka z roztargnieniem kiwnęła głową."
Tove Jansson "Zima Muminków"


Zachciało mi się zrobić faszerowaną paprykę. Dla jej gorących kolorów, aromatu i soczystej słodyczy.



składniki:
2 papryki, najlepiej nie zielone
1/2 szkl. kaszy kus-kus
1/2 szklanki rosołu (może być bulion z kostki)
100g twarogu
50 g sera żółtego
garść zieleniny (ja użyłam zblanszowanych młodych liści szpinaku)
łyżka oliwy lub oleju
sól, pieprz do smaku




Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Paprykom ścinamy wierzchy i wyrzucamy ze środka nasiona. smarujemy oliwą w środku, solimy. Odstawiamy do naczynia żaroodpornego posmarowanego odrobina oliwy lub oleju. Jeśli nie chcą prosto stać, ścinamy odrobinę dno.
W misce zalewamy kus-kus gorącym bulionem i ostawiamy na 5 minut pod przykryciem. Po tym czasie wzruszamy całość widelcem, dodajemy pokrojony w kostkę twaróg, przyprawy i zieleninę. Mieszamy.
Mieszanina napełniamy papryki, posypujemy wierzch żółtym serem, przykrywamy paprykowymi "przykrywkami" i do piekarnika.
Zapiekamy przez 20-30 minut.

Smacznego :)


3 komentarze:

  1. A ja ostatnio zrobiłem wołowinkę. Najpierw marynata własnego pomysłu, dużo czosnku, czombru, rozmarynu i innych ziół. Lekko roztłuczone kawałki wołowiny i dwie doby w marynacie w lodowce. Skutek, po zaledwie godzinie duszenia mięso samo się rozpływało w ustach. Do tego sałatka z sosem własnego pomysłu i trzy dni jedzenia przy czerwonym winku. :D

    e-M.L.-ek

    OdpowiedzUsuń
  2. Zjadłabym ale robić jednak by mi się nie chciało ;P :D Małe to takie- dużo roboty, krótka przyjemność - innymi słowy się nie opłaca ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. nie potrafie jakos wyobrazic sobie smaku tej potrawy i to dzialo kusząco ale rzeczywiscie roboty jest przy tym tyle jak przy rozpakowywaniu czekolady ze sreberek ;) Za dużo ;))

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)