czwartek, 12 lutego 2009

gryząca książka


"Too-tiki dalej szła w stronę doliny. Po drodze spotkała wiewiórkę z pięknym ogonem.
- Wieczorem siedź w domu, bo nadchodzi wielki mróz - ostrzegała ją.
- Dobrze, dobrze - odpowiedziała wiewiórka. - Czy nie widziałaś przypadkiem szyszki, którą gdzieś tu schowałam?
- Nie - odrzekła Too-tiki. - Ale obiecaj, że nie zapomnisz, co ci powiedziałam. Siedź w domu, kiedy zmierzch zapadnie. To ważne.
Wiewiórka z roztargnieniem kiwnęła głową."
Tove Jansson "Zima Muminków"




Wiewiórka kocha szyszki, a ja książki o owych wiewiórkowych szyszkach. Właśnie, w ramach dogadzania samej sobie, wzbogaciłam się o jedną z nich.
Kupiłam "Nigella gryzie" Nigelli Lawson.
Czekają mnie teraz miłe godziny spędzone na przeglądaniu tej książki, zachwycaniu się świetnymi zdjęciami, no i te spędzone w kuchni, kiedy będę wprowadzała w życie wybrane kulinarne cudeńka.


2 komentarze:

  1. Masakra :D :D :D
    Ja się nie chce tak dręczyć :P Nie mogłaś kupić książki o zdrowych i dietetycznych sałatkach? ;P

    Jest zimno i Too-tiki zdecydowanie miała rację, teraz jest czas na siedzenie w domu i czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W swojej monotematyczności Nigella jest genialna :))

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)