środa, 4 marca 2009

Wąsiasty

- Mruu... dzień dobry, wstajesz? Mruu... wstań już i najpierw mnie pogłaszcz. Widziałaś? Śnieg spadł, a mały znów w nocy zjadł wszystko z miski. Mrruu... Znów idziesz do łazienki? To zastanawiające jak lubisz się moczyć...
- Mruu... gotowa? Co? Mam zejść z kapy? No dobrze, ale nie rozumiem po co znów ją rozkładasz na łóżku, skoro wieczorem i tak ją zdejmiesz.
- Mruu... gotowa nareszcie? Możemy schodzić? Ja przodem...
-Mruu... widzisz, jak zgrabnie idę po barierce? Tylko ja tak potrafię, reszta nie ma tego zmysłu równowagi co ja. Jestem wyjątkowy... mruu... prawda?


Co rano Haker rozmawia ze mną. Rytuał budzenia się i wędrówki do kuchni jest niezmienny.
W ciągu dnia przychodzi do mnie ze swoimi zabawkami - uwielbia bawić się małymi drucikami, rozgiętymi spinaczami, najmniejszymi z klocków lego, które potem skrupulatnie wkłada do miski pomiędzy chrupki kociej karmy. Następne pół godziny rzucam mu drucik po pokoju, a on biega za nim, podrzuca, próbuje rozgiąć i wyprostować a na końcu przynosi i kładzie przedemną, by znów mu rzucić. Aportujący kot.
Beztlenowiec ucinający sobie drzemki pod warstwami kołder i koców.
Bezlitosny morderca znoszący do ogrodu ptaki, myszy i jaszczórcze ogony.
Kot obdarzony najdłuższymi wąsami jakie widziałam.

Haker alias Hakerstwo, Wąsiasty, Beztlenowiec, Boidełko

2 komentarze:

  1. Haker gadatliwy, mruczek spolegliwy :D :D Mieszanina dziecka i dorosłego kocura :D To tylko on Ci rano asystuje? A Kota, a Spot? Gdzie są wtedy?
    Lubię Twoje opowieści o kotach, wypełnione ich spersonalizowaną osobowością :D Myślę, że koci raj ma kształt Twojego domu (i ogródka) :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Koty to wspaniałe stworzenia. Ja klnę ostatnio na nie, i sama się pytam, dlaczego wzięłam kota z białym brzuchem (!), skoro ubieram się przeważnie na czarno...? A one obie teraz (zresztą jak zawsze, ale teraz szczególnie) gubią sierść. Ale zaraz sobie sama odpowiadam, że przecież bez nich by mi było bardzo źle.
    Mnie rano budzi Łapka, ale tak delikatnie. Odzywa się dopiero, jak na nią spojrzę, wtedy wskakuje na mnie, dopominając się głaskania, potem odprowadza mnie do łazienki.
    Mila nie raczy nawet mnie przywitać rano. To ja idę do tego rozleniwionego grubasa, który leży na kanapie w drugim pokoju, mówię:
    - Cześć Mila.
    - Miauuuu! - słyszę w odpowiedzi, i tylko podnosi trochę wyżej głowę, żebym ją pogłaskała, ale reszta kociego ciała ani drgnie. To leniwiec.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)