czwartek, 23 kwietnia 2009

rudzik, kleik i zawilce

Wstałam dziś wcześnie rano, by podlać ogród. Między krzewami skakał rudzik błyskając miedzianą piersią. Przemykał tuż przy ziemi polując na muszki aż w końcu, spłoszony szumem wody, poleciał do sąsiadów.
Czasem żałuję, że w moim ogrodzie nie gnieżdżą się ptaki, ale przy trzech kotach...

Przez dom przewala się fala grypy żołądkowej - zdechlaki jęczą cichutko, że życie jest niesprawiedliwe i krzywiąc się jedzą kleik ryżowy, kisiel i dziecięce biszkopty. Marudzą, nudzą się lub cierpią. Mają zachcianki i zaraz potem już ich nie mają. Wstają przed świtem budzeni bólem poobijanych wirusem kiszek, a potem, w południe, drzemią w półśnie.

A w lesie kwitną zawilce.
Widzę ich całe dywany jadąc samochodem. Muszę iść dziś do lasu, choćby na pół godziny, bo one przekwitną, a ja ich w tym roku nie zobaczę.

5 komentarzy:

  1. Rudziki to śliczne ptaszki- ja wierzę, że przy noszą szczęście.
    :) Moim kotom też przydałby się ogród... póki co musi im wystarczyć balkon.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam problem by umieścić komentarz. Dziękuję za wizytę, zazdroszczę ogrodu:) Podobno rudziki przynoszą szczęście,wiesz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam katar, kacper też, ale co gorsze ma tez matamatykę :P, Ele udaje, ze nie ma kataru, choć to ona nas tym razem zaraziła. I co jeszcze?? Chyba mam kota, a dojkładniej kotkę. :)))

    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrowienia dla wiosennych zdechlakow :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieje, ze zdechlaki sie kuruja. Niezly masz szpital :) Zycze udanego spaceru przez zawilcowy las.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)