piątek, 15 maja 2009

majowy bez

Koło warsztatu mojej babci rósł krzak bzu. Wyglądał zza nożyc do cięcia metalu i zadaszenia ze stalą, wciśnięty tuż koło wielkiej papierówki. Wysoki, pokazywał swoje fioletowe kwiaty słońcu nie dbając zupełnie o ludzi.

Co rok w maju odbywała się wielka akcja zrywania bzu. Po dłuższych spekulacjach jak dosięgnąć kwiatów, rozważaniach, czy może je zostawić w spokoju, babunia, główny autorytet, stwierdzała: "Trzeba je ściąć, bo przestanie kwitnąć." To przesądzało sprawę.
Organizowano długą drabinę, ostrzono sekator i wysyłano na górę najlżejszego ucznia. Chłopak chybotał się na drabinie, chodził niepewnie po zadaszeniu i pod dyktando ścinał pęki bzu.
Tego dnia każdy z warsztatu wracał do domu z ogromnym bukietem bzu.

U babuni stawiany był na stole w dużym kryształowym wazonie, przez którego szlify słońce rozsypywało tęczowe plamki na obrusie. Pachniał w całym mieszkaniu, a ja zawzięcie szukałam w kiściach kwiatka o pięciu płatkach - znalezienie go gwarantowało szczęście i powodzenie, pod warunkiem, że kwiatek został zjedzony.


Kupiłam dziś na targu bez i wstawiłam do kryształowego wazonu mojej babci.

4 komentarze:

  1. dobrze jest zjeść pięciopłatkakwiatka...)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny...ja też mam do bzu sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiewiorko, czy rzeczywiscie udalo Ci sie piecioplatkowy odnalezc? Jak sadze, najlepszy w smaku nie byl, ale to sie przeciez nie liczylo :)

    Piekny bukiet. Moge sobie tylko wyobrazic, jak pieknie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam o tym szukaniu szczęścia wśród bzu :)) A bez uwielbiam, zwłaszcza duszny, mokry, zaraz po deszczu.... :)
    Kiedy widzę bez, od razu chce mi się śpiewać...

    Brnąłem do ciebie maju
    Przez mrozy i biele
    Przez śnieżyce i zaspy
    I lute zawieje
    Przez bezbarwne szpitalne
    Korytarze stycznia
    W tych korytarzach słońce
    Gasło ustawicznie



    A teraz maj dokoła maj
    Wyświęca ogrody
    I cały ja i cały ja
    Zanurzony w jordanie pogody
    A teraz maj i maj i maj
    Dokoła się święci
    Od wonnych bzów szalonych bzów
    Wprost w głowie się kręci

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)