poniedziałek, 29 czerwca 2009

konfitury Kitty Lewin

"Na tarasie zebrało się całe niewieście towarzystwo. (...) dnia tego smażono tam konfitury według metody, która dla Agafii Michajłowny była czymś nowym. Nie dodawano mianowicie do jagód wody. (..)
Twarz Agafii była rozpalona i zbolała, włosy potargane; chudymi, obnażonymi po łokcie rękoma kołysała w kółko nad fajerką miedniczkę i chmurnie patrzyła na maliny, pragnąc z całej duszy, by się zgalaretowały, a nie usmażyły. Księżna, czując że gniew Agafii w nią musi być wymierzony, jako w główną doradczynię w sprawie smażenia malin, starała się udawać, że zajęta jest czym innym i że się konfiturą nie interesuje; rozmawiała na inny temat, ale z ukosa raz po raz rzucała okiem na fajerkę.
- Ja zawsze kupuję dziewczętom suknie na wyprzedażach - ciągnęła dalej zaczętą rozmowę. - Czyby teraz nie zszumować, moje serce? - wtrąciła zwracając się do Agafii Michajłowny. (...)
- Ja to zrobię - powiedziała zrywając się Dolly i poczęła delikatnie przesuwać łyżkę po spienionym cukrze. Aby odczepić przylepione do niej szumowiny, coraz to uderzała łyżką w talerz, który już się pokrył różnokolorowymi, żółtoróżowymi opłyniętymi krwawym syropem szumowinami. "Jak one to będą zlizywały przy herbacie!" - myślała o swych dzieciach przypominając sobie, jak sama będąc dzieckiem zdumiewała się, że dorośli nie jedzą tej najlepszej części konfitur - szumowin."
Lew Tołstoj "Anna Karenina"


Przypomniał mi się dziś ten fragment kiedy szumowałam dżem truskawkowo-rabarbarowy. Robię go według przepisu Bei z fantasycznego blogu Bea w Kuchni pełnego nie tylko przepisów ale i bardzo ciekawych wiadomości kulinarnych o innych kuchniach.
Ten dżem już robiłam kilka dni temu i uważam, że jest doskonały. Dzięki kwasowi rabarbarowemu truskawki zachowały śliczną, żywoczerwoną barwę, a dodatek miodu (dałam lipowy, bo akurat taki miałam) dodaje nutkę oryginalności.
Drugim dżemem jaki zrobiłam w tym roku był dżem czereśniowy. Jako że miałam tylko 60 dkg czereśni to wyszedł mi tylko jeden słoik i nawet nic nie zostało do spróbowania. Za to ma piękną barwę ciemnego granatu - kamienia, nie owocu. Czereśnie nie rozgotowały się, więc całość bardziej przypomina konfiturę niż dżem.


U Tołstoja najbardziej lubię opisy zwyczajnych, codziennych dni.
W "Annie Kareninie" bardziej fasynują mnie wiadomości o dworze Lewina niż cała namiętność między Anną i Aleksym. Wolę czytać jak smażą konfitury niż jak Wroński cierpi w czasie gorączki połogowej Anny.

A tak na marginesie to właśnie kilka dni temu kupiłam sobie biografię Lwa Tołstoja autorstwa Wiktora Borisowicza Szkłowskiego.
Gruba książka, będzie dużo czytania :)

4 komentarze:

  1. Wiewiorko, ciekawa jestem, jakie beda Twoje wrazenia po przeczytaniu biografii. W "Annie Kareninie" podobala mi sie zarowno nerwica Anny, jak i dylematy ziemianskie Lewina.

    Chetnie sprobowalabym Twojego dzemu!:)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie Ty jedna spróbowałabyć dżemiku Maga-Maro :D Dżemy Wiewiórki są wyborne, szkoda, że rzadko mam okazję na degustację...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Acha, ślinka mi pociekła na te konfitury, muszą być wyborne! Trochę skomlikowany przepis jak na moje małe doświadczenie i za mało czasu.
    Wiesz, ja też lubię zwyczajne dni w książkach :)kiedyś wolałam wielkie namiętności...ale chyba sie starzeje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. coż to za wspaniały pomysł - dżem truskawkowo-rabarbarowy, i szumowiny... cięzko o czym kolowiek pomysleć,bo ślina mnie zalewa,smacznego zatem...)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)