czwartek, 20 sierpnia 2009

"Z tyłu był stuknięty, bo mnie nie puknął, a z przodu puknięty, bo go stuknęłam.." 

Czy pech też chodzi parami?
Bo mówią, że nieszczęścia, owszem.
Ale pech? Taki zwyczajny, niezbyt groźny, ale dokuczliwy?
Bo jak, jak nie pechem, nazwać uszkodzenie w przeciągu dwóch dni dwóch zderzaków? Wczoraj ja stuknęłam, a dziś mnie stuknęli.
Pech...

5 komentarzy:

  1. Oj to faktycznie pech :( Wspolczuje...
    Ale powiedz sobie, ze teraz juz nic zlego stac sie raczej nie moze ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, Wiewióreczko! :(:O Mam nadzieję, ze poza wstrząsem, zaskoczeniem i strachem nic Ci się nie stało? Rzeczywiście straszny pech!!! :( Jesteś jednym z najlepszych kierowców, jakich znam, ale widać, ze przed przypadkiem nie chronią nawet najlepsze umiejętności...Mam nadzieję, ze nie ejsteś zupełnie uziemiona, szkody są niewielkie a Ty cała i zdrowa. Uściski wspierające :*
    Porcelanka

    OdpowiedzUsuń
  3. Pech zdecydowanie nie lubi chodzi samotnie :) Mam nadzieje, ze ze stluczki wyszlas calo. Pewnie troche bieganiny bedzie z samochodem.

    OdpowiedzUsuń
  4. parami to na pewno,oby tylko nie stadami...)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem jak najbardziej cała i faktycznie więcej w tym było strachu i nerwów, a teraz jest bieganiny z samochodem niż faktycznej szkody.
    Dziękuję Wam serdecznie
    uściski :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)