poniedziałek, 16 listopada 2009

przedświąteczny kicz

Pojechałam dziś do sklepu po segregatory.
Zaraz po wejściu natknęłam się na stojak ze świątecznymi drobiazgami. Dokładniej, leżały tam małe ręczniczki kuchenne, białe, czerwone i zielone w kontrastowo-złota kratkę i różne obrusy świąteczne.
I wiecie co? Zrobiło mi się tak fajnie. Poczułam się jakoś bliżej świąt. Tak wiem, że to komercja i że to za wcześnie, ale zachwyciło mnie to.
Przyznaję się, trudno, lubię ten cały przedświąteczny amok i kicz, komercję wyglądającą z każdego kąta pod postacią bałwanków, reniferów i złotych dzwonków. Nie, nie kupuję ich, w każdym razie nie bałwanki, ale lubię.
I lubię świąteczne, amerykańskie piosenki.



Acha, segregatory oczywiście, kupiłam. I ręczniczki też :D

2 komentarze:

  1. Ja też lubię - świąteczny klimat i niektóre amerykańskie piosenki jak "jungle bells" ;), ale nie tak wcześnie. Dlatego głównie nie lubię całej otoczki komercyjnej, że psuje mi "pierwsze wrażenie". Kiedy zaczynają się dekoracje (już od 1 listopada :/), zupełnie nie jestem w świątecznym nastroju, i mam wrażenie nieadekwatności. Zaś kiedy zaczynam myśleć o świętach, mam wrażenie opatrzenia się widokiem. Gdyby mieli się wstrzelić dla mnie, musieliby celować tak mniej więcej między 3-4 grudnia ;P
    Co nie znaczy, ze nie dałam się skusić świątecznym dekoracjom ;) Przyznaję się bez bicia, ;) że zakupiłam kilka dni temu śliczną, niewielką choineczkę-lampkę, małe cudo ze złotych lampek, atłasu i złotego, zawijanego drutu - świetnie czyni nastrój po włączeniu :D Jak również żelazny kaganek na małą świeczuszkę z czerwonym i bardzo prostym motywem choinkowym do zawieszenia na okno ;DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. "jingle bells" :D hi hi... ;P Ale w jungli ;) też można to śpiewać, a co ;P

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz :) Bardzo mnie to cieszy, jak i każde kilka słów pozostawione przez Ciebie w komentarzach.
Życzę miłego dnia, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)